Strona główna | ZPRP | Porażka na koniec gry w ME

Porażka na koniec gry w ME

 

Polska przegrała z Rumunią  19:24 (9:11) w ostatnim występie mistrzostw Europy. Biało-czerwone zajęły szóste miejsce w grupie I i zostały sklasyfikowane na 11. pozycji w turnieju. Anna Wysokińska broniła z 44 procentową skutecznością i została wybrana najlepszą polską zawodniczką meczu.
Rumunki grały o prawo gry o 5. miejsce w turnieju, Polski za wszelką cenę chciały uniknąć sklasyfikowania na 12 pozycji, co równoznaczne byłoby z przyporządkowaniem do koszyka nr 2 przed losowaniem play off mistrzostw świata 2015.  Na widowni można było dostrzec nieliczne grupki kibiców obu reprezentacji.  Co w przypadku rumuńskiej ekipy mogło nieco dziwić, gdyż do granicy tego kraju z Debreczyna jest ok. 30 km. 

Polki wyszły w składzie Kocela, Kudłacz, Wojtas, Niedźwiedź, Byzdra, Janiszewska, Prudzienica. Po trzech szybkich akcjach rywalek rozpoczęliśmy od stanu 0:4. Trzy z tych trafień były autorstwa Cristiny Neagu, najlepszej strzelczyni mistrzostw. Owszem Joanna Drabik dochodziła do sytuacji rzutowych, ale Paula Ungureanu broniła z dużym wyczuciem. Przerwa na żądanie miała wprowadzić spokój w polskich szeregach. Wynik „odczarowała”  dopiero Alina Wojtas z rzutu karnego. Sędziowie dopatrzyli się jednak przekroczenia linii i nie uznali bramki.  Chwilę wcześniej do hali weszła duża grupa polskich kibiców, w której wyróżniała się reprezentantka kraju, Joanna Gadzina.

Trzy kolejne gole naszego zespołu wlały trochę  optymizmu w serca polskich fanów. Biało-czerwone zaczęły lepiej grać w obronie. Anna Wysokińska też popisała się kilkoma udanymi interwencjami. W ataku niestety polska drużyna raziła dużą nieskutecznością. Na tym tle in plus wyróżniała się Patrycja Kulwińska. Tymczasem Neagu robiła swoje i w 22 min miała pięć trafień na koncie (5:9). Dwie bramki z rzędu  Polek zmieniły niekorzystny rezultat, ale dalej było co odrabiać. Raziła duża liczba prostych błędów po stronie ekipy Kima Rasmussena.

Kudłacz pierwsze trafienie zaliczyła dopiero w 28 min. Zaraz dodała gola z 7 metrów. Mogliśmy na przerwę zejść z najmniejszą z możliwych strat, ale niefrasobliwość w obronie spowodowała, że Rumunkom przyznano rzut karny (siódma bramka Neagu), a dodatkowo na 2 min została wykluczona z gry Monika Stachowska.
Polki drugą połowę rozpoczęły z Aleksandrą Zych w składzie. Grę w osłabieniu wytrzymały bez strat, a grając w szóstką w polu znalazły sposób na  Ungureanu. Do remisu doprowadziła z 7 metrów Byzdra.  Po chwili Biało-czerwone po raz pierwszy wyszły na prowadzenie (12:11). Zamiast powiększyć przewagę nasza drużyna popełniła kilka błędów i oddała przeciętne rzuty i prowadzenie przeszło na stronę rywalek. Kudłacz nie wykorzystała karnego, ale po przechwycie Koceli w pełni się zrehabilitowała trafiając do pustej bramki.  

Przy stanie 13:16 Rasmussen wziął czas. W tym momencie do końca meczu pozostało 17 minut. Wśród Rumunek ciężar gry wzięła na siebie Gabriela Perianu. Była szansa  na zmniejszenie strat, ale Wojtas w fatalnym stylu przestrzeliła z 7 metrów. Po chwili Neagu zademonstrowała w jaki sposób wykonuje się takie rzuty. Po trafieniu skrzydłowej Velentiny Ardean-Elisei przewaga zespołu Gheorghe Tadici wzrosła do pięciu trafień. Ta różnica później zmniejszyła się do trzech goli, ale na więcej nie pozwoliły Rumunki.

Był to bardzo przeciętny mecz w wykonaniu Polek, zważywszy, ze Rumunki niczym specjalnie nie zachwyciły. Popełniły tylko mniej błędów i miały skuteczną Neagu.


/ Fot. N. Barczyk (Pressfocus)

POLSKA – RUMUNIA 19:24 (9:11)

Polska: Wysokińska, Prudzienica – Stachowska, Niedźwiedź 1, Siódmiak 3, Gęga 1, Kocela 3, Grzyb, Kudłacz 3, Janiszewska,  Zych, Drabik, Zalewska 2, Wojtas, Kulwińska 3, Byzdra 3. Kary 4 min.
Rumunia: Munteanu, Dedu, Ungureanu – Pirvut 1, Bondar 1, Pintea, Neagu 9, Bradeanu 2, Perianu 4, Ardean-Elisei 3, Ciuciulete, Zamfir, Babeanu, Hotea, Chintoan 2, Chiper 2. Kary 6 min.
Sędziowali: Kursad Erdogan i Ibrahim Oezdeniz (Turcja). Widzów 1200.