Strona główna | ZPRP | Widać większą presję

Widać większą presję

 

Agnieszka Kocela  od pięciu dni uskarża się na uraz nadgarstka. Cały czas ją boli ją ręka. Poprawy nie ma dlatego nasz sztab medyczny zdecydował się na kontrolne zdjęcie rentgenowskie, aby na 100 procent wykluczyć złamanie. Zdjęcie wykazało, że wszystko jest w porządku. Nie wyłącza to jej z gry. Nasza skrzydłowa może mieć status rezerwowej. Na szczęście nie jest to rzucająca ręka. Mateusza Hanslika, lekarza kobiecej reprezentacji poprosiliśmy o krótką rozmowę. W kadrze wspierają go fizjoterapeuci – Krzysztof Demko i Grzegorz Wowra.


Jak wygląda przeciętny dzień lekarza kadry na takiej imprezie jak mistrzostwa Europy
?
Rutynowo codziennie rano spotykamy się z dziewczynami na śniadaniu i pytamy o zdrowie, o formę, o samopoczucie. Wówczas możemy omówić wszystkie aspekty zdrowotne. To rytm treningów wyznacza później rytm zabiegów i działalności leczniczej. 

O której godzinie sztab medyczny kończy pracę?
Jeżeli mecze rozpoczynają się bardzo późno, czyli ok. godziny 20:00, to pracę kończymy nawet o 1:00, 2:00 w nocy. 

Czy na tych mistrzostwach macie dużo zajęć?
Muszę powiedzieć, że jest dużo pracy. W  porównaniu do mistrzostw świata w Serbii rok temu, gdzie szczęśliwie udało się nam uchronić przed kontuzjami, to te mistrzostwa dają nam dużo pracy. Najpierw mieliśmy kontuzję stopy Iwony Niedżwiedź i szpital, później Agnieszka Kocela miała problem z nadgarstkiem. Oprócz tego jest wiele małych spraw, które co chwila się dzieją. Na pewno na brak pracy nie narzekamy. 

Mateusz Hanslik i Grzegorz Wowra udzielają pomocy Karolinie Kudłacz / Fot. N. Barczyk (Pressfocus)

Jeżeli zachodzi konieczność kontaktu z węgierskimi służbami medycznymi, to jak to wygląda w praktyce?
Zawsze opiekun naszej reprezentacji, wyznaczony przez organizatora, jedzie z nami do szpitala. Są to szpitale publiczne, ale dzięki interwencji opiekuna nie czekamy w kolejce. Te placówki dysponują  pełną diagnostyką. Lekarze, z którymi się zetknęliśmy i cały personel bardzo profesjonalnie nas zaopatrzyli. Same dobre rzeczy można o nich powiedzieć. 

A jak zawodniczki od strony lekarskiej, w porównaniu z MŚ w Serbii, prezentują się psychofizycznie?
Tutaj widać większą presję. Tam zrobiły dużą niespodziankę, a tu już się od nich dużo wymaga. Widać takie spięcie psychiczne, a to też się przekłada na fizyczną dyspozycję. To już jest bardziej zadanie pani psycholog niż moje. 

Marek Skorupski