Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Następne emocje w przyszłym roku

Następne emocje w przyszłym roku

 

Za nami ostatnia w tym roku kolejka PGNiG Superligi mężczyzn. Pewne i wysokie zwycięstwa odnotowali kielczanie oraz płocczanie. Więcej emocji przyniosły za to pozostałe spotkania. Wyjazdowe wygrane odnieśli szczecinianie i kwidzynianie, a na własnym terenie tryumfowały ekipy z Lubina i Zabrza.

KS Vive Tauron Kielce – MKS Nielba Wągrowiec 39:18 (21:5)
Spotkanie w Kielcach nie dostarczyło kibicom wielu sportowych wrażeń. Tych przyniosły jedynie licytacje na rzecz Tomasza Strząbały, w tym pierwszego złotego medalu, zdobytego przez Iskrę Kielce. Już od pierwszych minut gospodarze zaznaczyli swoją dominację oraz przepaść, dzielącą pierwszy i ostatni zespół tabeli. Mistrzowie kraju schodzili na przerwę z zaliczką aż szesnastu bramek. Druga połowa wyglądała podobnie i choć w szeregach Nielby dobrze spisywali się Michał Tórz i Bartosz Świerad, goście nie mieli żadnych szans na nawiązanie walki.

/ Fot. P. Andrachiewicz (Pressfocus)

KS SPR Chrobry Głogów – Gaz-System Pogoń Szczecin 24:27 (12:14
)
Sobotnie spotkanie w Głogowie było bardzo ważne dla obydwu drużyn, które chciały zakończyć rok w dobrych nastrojach i z kompletem punktów, a udowodnił to zacięty początek. Sytuacja uległa zmianie przy stanie 6:5, bowiem przez kolejne dwanaście minut gospodarze nie byli w stanie pokonać bramkarza rywali. Znakomicie wykorzystali to szczecinianie, którzy wypracowali przewagę i do szatni schodzili z przewagą trzech bramek. Po przerwie głogowianie zdobyli bramkę kontaktową, jednak Pogoń nie pozwoliła rywalom na nic więcej, a pomagały im w tym błędy własne Chrobrego. Gdy wydawało się, że goście mają już zapewnione dwa punkty, głogowianie zmienili system gry w obronie i szybko zbliżali się do rywala. Podopieczni Rafała Białego zachowali jednak zimną krew i sięgnęli po ósme zwycięstwo w sezonie.

SPR Stal Mielec – MMTS Kwidzyn 21:25 (12:13)
Spotkanie zespołów, które w ostatnich meczach sięgały po wygraną był jednym z najciekawiej zapowiadających się spotkań ostatniej kolejki roku. Zawodnicy obydwu drużyn wykazywali się wolą walki i chęcią zdobycia kolejnych dwóch punktów, co zaowocowało tylko jedną bramką przewagi kwidzynian do przerwy. W drugiej połowie przyjezdni nie oddali już prowadzenia, dzięki czemu to MMTS zszedł z parkietu zwycięski, przerywając jednocześnie serię czterech wygranych spotkań ligowych mielczan. Warto odnotować, że z dobrej strony pokazał się Paweł Kiepulski, reprezentujący dawniej barwy Stali. 

MKS Zagłębie Lubin – Wybrzeże Gdańsk 31:30 (16:18)
Początek meczu mógł zaskoczyć kibiców Zagłębia, bowiem ich zawodnicy nie radzili sobie w ataku, co bardzo dobrze wykorzystywali gdańszczanie. Przyjezdni już po trzynastu minutach mieli siedem bramek przewagi, jednak nie zdołali jej utrzymać. Lubinianie przebudzili się, a seria zdobytych bramek pozwoliła im powrócić do meczu. Druga połowa to wyrównana gra obydwu drużyn, podczas której prowadzenie zmieniało się jak w kalejdoskopie. W ostatnich akcjach w lepszej sytuacji byli gospodarze, którzy na czterdzieści sekund przed końcem mieli bramkę przewagi i piłkę w swoich dłoniach. O czas poprosił trener Jerzy Szafraniec i choć jego podopiecznym nie udało się pokonać rywala – dwa punkty pozostały na Dolnym Śląsku.

/ R. Rusek Fot. Pressfocus
Orlen Wisła Płock – WKS Śląsk Wrocław 40:23 (21:11)
Mimo tego, iż płocczanie byli zdecydowanym faworytem, początek spotkania udowodnił, że nie zamierzają oni lekceważyć rywala. Wrocławianie dotrzymywali kroku gospodarzom, jednak podopieczni Manolo Cadenasa nie mieli problemów z wypracowaniem wysokiej przewagi. Po bramkach z kontrataków druga połowa była tylko formalnością. Ze względu na to, że zwycięzca był już znany, szanse na zaprezentowanie swoich umiejętności dostali zawodnicy, którzy do tej pory spędzali na parkiecie mniej czasu. Nie przeszkodziło to „Nafciarzom” w zdobyciu łatwych punktów. 

Górnik Zabrze – KS Azoty Puławy 36:31 (16:17)

Mecz w Zabrzu, ze względu na przegraną mielczan, miał wyłonić drużynę, która zakończy rok na trzecim miejscu. Gra była bardzo wyrównana, przez co nikomu nie udało się utrzymać przewagi przez dłuższy czas. Podopieczni Patrika Liljestranda mogli kontrolować wydarzenia, jednak zawodziła ich skuteczność w ataku. Sytuacja uległa zmianie już na początku drugiej połowy, kiedy to swoją bardzo dobrą grę kontynuował Mariusz Jurasik, zdobywca piętnastu bramek w całym meczu. Puławianie wzięli się w garść i wykorzystali błędy miejscowych, co pozwoliło im wyjść na prowadzenie. Końcówka należała jednak do zabrzan, którzy wspomagani dobrymi interwencjami Mateusza Korneckiego, narzucili własne warunki i wygrali szóste z rzędu spotkanie ligowe przeciwko Azotom.