Strona główna | ZPRP | Dunki po przerwie nie do zatrzymania

Dunki po przerwie nie do zatrzymania

 

Polska przegrała z Danią 19:28 (9:9) mecz otwierający w Debreczynie rywalizację w rundzie głównej mistrzostw Europy 2014. Nasze zawodniczki po spotkaniu przyznały, że nie wytrzymały kondycyjnie.. 

Przed meczem nastąpiło przyjacielskie uściśnięcie dłoni sztabów szkoleniowych. Później na boiskuanią  uprzejmości już nie było. W loży honorowej zasiadło dużo osobistości z władz EHF, z prezydentem Jeanem Brihaultem i sekretarzem generalnym Michaelem Wiedererem na czele.  

Iza Prudzienica  rozpoczęła  od udanej interwencji. W następnej akcji przeciwniczki zaprezentowały swoją najgroźniejszą broń. Kontrę zakończyła Maria Fisker. Po 5 minutach tablica wskazywała remis 2:2. Bramki dla naszych barw padły po rzucie karnym Karoliny Kudłacz i akcji Kingi Grzyb. Rywalki też popełniały błędy.

Defensywy obu zespołów były szczelne. Stąd na początku meczu rzadko  zawodniczki dochodziły do klarownych sytuacji rzutowych. Kim Rasmussen postanowił dla uspokojenia gry wprowadzić Karolinę Siódmiak. Tymczasem Skandynawki w 13 min objęły prowadzenie 5:2 i nasz sztab szkoleniowy poprosił o przerwę na żądanie.

Odmienić sytuację miało wejście na boisko Aleksandry Zych. I odmieniło. Dalej trwał festiwal błędów, ale jeszcze utrzymywała się trzybramkowa przewaga rywalek. Zmniejszyła się  ona po dwóch trafieniach Zych (5:6).

Prudzienica  obroniła dwa  rzuty oraz ten z 7 metrów Ann Nordgaard, a Kudłacz doprowadziła do remisu. Dunki  dziesięć minut grały bez gola. Wyczekiwane prowadzenie zapewniła nam Joanna Drabik. Krótko się nim cieszyliśmy. Kolejny remis tablica wskazała po wejściu Zych. W tym momencie 22-latka była najskuteczniejszą zawodniczką naszej drużyny. Do szatni oba zespoły udały się mając po dziewięć goli na koncie. Poziom meczu nie zachwycał, ale tym momencie nie to było najważniejsze. Statystyki uwidaczniały jak bardzo jest to wyrównane spotkanie. Bramkarki broniły na poziomie niewiele ponad 30 procent. Skuteczność rzutową nieznacznie miała lepszą ekipa Jana Pytlicka.  

Bilans drugiej połowy otworzyła Siódmiak, ale odpowiedź Line Joergensen była błyskawiczna. Brakowało bramek Wojtas.  Zmor Polek sprzed roku Kristina Kristiansen przypomniała o sobie wyprowadzając swój zespół na 12:11.  Gol Kudłacz znowu dał remis. Mogło być jeszcze lepiej. ale nasza kapitan nie wykorzystała karnego. Pierwsza kara w meczu (dla Moniki Stachowskiej) ułatwiła rywalkom urwanie się na odległość dwóch trafień. Lob Fisker nad Prudzienicą był złym omenem. W tej sytuacji czas dla polskiej ekipy był najlepszym rozwiązaniem.


/ Fot. N. Barczyk (Pressfocus)

Tymczasem przewaga rywalek dalej rosła. Między słupkami naszej bramki pojawiała się Anna Wysokińska. Niemoc strzelecką Biało-czerwonych przerwała dopiero Grzyb. Grające w osłabieniu Dunki wycofały bramkarkę. Manewr się powiódł, gdyż Kristiansen znalazła drogę  do siatki. Skandynawki odzyskały skuteczność, grały swobodniej. Prowadząc 20:14 zwalniały tempo, starając się zyskać cenne sekundy.

Minuty mijały a różnica bramkowa specjalnie się nie zmieniała. Ponownie w meczu z Danią nasz zespół wyraźnie przegrał drugą połowę. 
Następnym rywalem Biało-czerwonych, w poniedziałek o godz.18:15, będzie Norwegia.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ Z MECZU

POLSKA – DANIA 19:28 (9:9)
Polska: Wysokińska, Prudzienica  – Stachowska 1, Niedźwiedź 1 , Siódmiak 5 , Gęga, Kocela , Grzyb 3 , Kudłacz 2, Janiszewska, Pielesz, Zych 3, Drabik 1, Zalewska 1 , Wojtas 2, Kulwińska . Kary 2 min
Dania: Toft, Poulsen – Kviesgaard, Thorsgaard, Fisker 6, Hansen, Gravholt 2, Grigel 1, Holmsgaard 1, L. Joergensen 5, Kristiansen 4, Nordgaard 3, Jensen 1, Spellerberg, Burgaard, S. Joergensen 5. Kary 4 min.
Sędziowali: Kursad Erdogan i Ibrahim Oezdeniz (Turcja). Widzów 2500.