Strona główna | ZPRP | Jesteśmy przeszczęśliwe

Jesteśmy przeszczęśliwe

 

Od tych słów zaczęła swoją wypowiedź kapitan reprezentacji Polski, Karolina Kudłacz. – To pokazuje naprawdę jaki potencjał ma ten zespół i każda jedna zawodniczka, bo dziś nagroda indywidualna nie ma żadnego znaczenia – przyznała polska rozgrywająca po zwycięstwie nad Rosją.
Warto podkreślić, że „Kudi” po raz trzeci w turnieju została wybrana najlepszą zawodniczką polskiej drużyny. – Moim zadaniem dziś było podniesienie zespołu z podłogi. Starałam się walczyć, czy wychodziło czy nie. Do ostatniej sekundy, do ostatniego tchu. Bardzo jestem wdzięczna za to dziewczynom, że to zauważyły i podążyły za mną. 
W którym momencie uwierzyłyście, że dacie radę?
Od początku. Gdy wyszłyśmy na parkiet byłyśmy bardzo skupione, bardzo skoncentrowane, a jednocześnie rozluźnione. 

/ Fot. N. Barczyk (Pressfocus)

Teraz przed wami kolejna runda, kolejne trzy mecze. Nie odpuścicie rywalkom…

Oczywiście, że nie. Nie ma co ukrywać, że nie jesteśmy w najlepszej sytuacji. Wychodzimy z grupy z zerowym dorobkiem. Nie mniej naszym zadaniem było dziś wygrać mecz z Rosją i wejść do dwunastki. To jest bardzo duży sukces. Co się wydarzy dalej? Zobaczymy. Będziemy się tym delektować, bo to jest to na co ten zespół zasłużył. To będzie cudowna noc. Poprzednia jeżeli mam powiedzieć o sobie, to spałam jedną godzinę. Byłam wyczerpana. Mecz z Węgierkami śnił mi się od pierwszej do ostatniej sekundy. Przeszłam w głowie chyba wszystkie akcje, które były. To było coś okropnego, a jednocześnie bardzo pouczającego. Było warto poświęcić tę noc. Mam nadzieję, że zdążę się zregenerować. Już się cieszę na dzisiejszy wieczór.
Ale przecież przed wami przenosiny do Debreczyna?
Nie myślimy o podróży. Jesteśmy totalnie rozpakowane. Nawet nie wiem co się będzie działo. Po prostu jest super. Jestem dumna z każdej z nas i z całego sztabu szkoleniowego. Dziękuję kibicom w Polsce. Też tym, którzy może i nie wierzyli, ale oglądali, czyli ciutka nadziei była. Dziekuję też kibicom węgierskim, bo dzisiaj hala nas poniosła. 
Był taki moment, po którym mogło być plus trzy w bramkach dla Rosji. Iza w bramce zachowała się kapitalnie.
Rzeczywiście dziś nam bramka bardzo pomogła. W tych krytycznych sytuacjach Iza broniła ważne piłki. To dodało nam skrzydeł. Jeżeli wszystko razem się dotrze to są tego efekty.

Czy przed meczem wracałyście do zwycięskiego spotkania z Rosją sprzed dwóch lat w Kwidzynie?
Oczywiście. Dziś do południa mieliśmy odprawę techniczną. Oglądałyśmy wiele akcji z tego meczu. To na pewno podniosło nas na duchu. To pokazało, że potrafimy grać z Rosjankami i naładowało nas pozytywną energią.