Strona główna | ZPRP | W Serbii było głośniej

W Serbii było głośniej

 

Występ przeciw Rosji nie był najlepszy w wykonaniu węgierskich bramkarek. Wszystkie trzy w trakcie meczu stały między słupkami. Na pewno nie są tak mocne jak hiszpańska bramkarka – twierdzi specjalista w tym zakresie Antoni Parecki.
Asystent trenera Kima Rasmussena uważa, że nasz zespół, w tym aspekcie, będzie miał łatwiejsze zadanie niż w pierwszym spotkaniu. – Nie oznacza to wcale, że wszystko zrobi się samemu. Często powtarzam, że nad bramkarkami trzeba popracować. Nie wolno im rzucać w tempo. Muszą to być przemyślane działania, aby wprawić bramkarkę w ruch, a rzucić piłkę w przeciwnym kierunku – dodaje Parecki.

Kim Rasmussen i Antoni Parecki / Fot. N. Barczyk (Pressfocus)
Na naszym zespole doping miejscowych kibiców podczas meczu z Rosją nie zrobił wielkiego wrażenia. Hala Audi Arena Gyoer nie wypełniła się po brzegi. Głośny doping słychać było tylko momentami. – Kibice krzyczeli gdy ich zespół dochodził Rosjanki. Spiker zachęcał kibiców do dopingu w time-outach. To z pewnością dawało jakiegoś kopa i pozwoliło z minus pięć wyciągnąć na plus dwa, a skończyło to się remisem –szkoleniowiec w skrócie przypomniał przebieg meczu z udziałem gospodyń.
Parecki zaznacza, że doping w Gyoer nie może się równać z tym sprzed roku w trakcie półfinałów mistrzostw świata w Serbii. – Gdy w Belgradzie weszliśmy na halę to 20 tysięcy osób huknęło. Tu trzy i pół tysiąca ma jednak jakieś tam swoje znaczenie, ale nie może się równać z serbską publicznością – zakończył szkoleniowiec.

WIĘCEJ O DRUŻYNIE WĘGIER PISZEMY TU