Strona główna | ZPRP | Druga próba, druga szansa

Druga próba, druga szansa

 

Węgry są drugim zespołem, który stanie na drodze Biało-czerwonych podczas mistrzostw Europy. Zespół Andresa Nemetha w meczu otwarcia imprezy zremisował z Rosją 29:29. Szkoleniowiec nie lekceważy reprezentacji Polski, ale bez ogródek przyznaje, że liczy na zwycięstwo.

Nie wszyscy na Węgrzech pogodzili się z tym, że w turnieju rozgrywanym na ich terenie zabraknie Anity Gorbicz. Zawodniczka, którą nie sposób zastąpić, po prostu postawiła na sprawy prywatne i zaszła w ciążę. To bezapelacyjnie mózg drużyny, który w trudnych momentach potrafi  wziąć na siebie ciężar gry. Bardzo życzliwie odebrano natomiast fakt, że Gorbicz będzie przy reprezentacji przez całe mistrzostwa.

 Z piłką Zsuzsanna Tomori

W powstałej sytuacji węgierski szkoleniowiec na środku rozegrania postawił na  27-letnią Zitę Szucsanszki. Występ z Rosją nie był dla niej zbyt udany. Na boisku przebywała ponad 40 minut i trafiła zaledwie 1 z 7 rzutów. W statystykach nie zapisała żadnej asysty. Nasz zespół z pewnością musi zwrócić baczniejszą uwagę na prawe rozegrania. Gra tam praworęczna Zsuzsanna Tomori (3/6 rzutów przeciw Rosji). To właśnie ona ma zastąpić Gorbicz jeśli chodzi o pozycję lidera w zespole.  Bardzo dobrze przeciw Sbornej zaprezentowała się lewa strona ataku. Na skrzydle trudna do zatrzymania była Anita Kovacsics, a obok (na rozegraniu) wspierała ją, pochodząca z Białorusi, Krisztina Triscuk. Obie w sumie rzuciły 11 bramek, czyli średnio licząc co trzecie trafienie drużyny było ich autorstwa.

W bramce węgierskiej „szału” nie ma. Sztab szkoleniowy, który wspiera słynna, wielokrotna reprezentantka kraju, Katalin Palinger, zdecydował się aż na trzy zawodniczki występujące na tej pozycji. Pierwszym wyborem jest Orsolya Herr, która na co dzień gra w miejscowym zespole Gyori Audi ETO KC. Jej zmienniczkami są Bianka Biro i Eva Kiss. Trzeba obiektywnie przyznać, że dublerki w meczu otwarcia wypadły zdecydowanie lepiej od swej koleżanki.

 Andras Nemeth / Fot.. N. Barczyk (Pressfocus) 2

Kilka słów warto poświecić trenerowi Andrasowi Nemethowi, który po dziesięcioletniej grze w profesjonalnym handballu, już w wieku 26 lat zdecydował się zostać szkoleniowcem. Później z powodzeniem prowadził klubymęskie i kobiece, w tym słynne austriackie Hypo. To już jego trzecia przygoda z kobiecą reprezentacją Węgier. Zastąpił inną doskonałą postać – samego Karla Erika Bohna (zmarł na nowotwór). Norweg po siedmiu latach posuchy-  bez medalu w imprezach głównych – doprowadził Węgierki do brązowego medalu mistrzostw Europy (2012).

– Początek turnieju nie był tak udany jak tego moglibyśmy oczekiwać. Budujemy nowy zespół. Nie lekceważymy Polek. Na tych mistrzostwach nie ma słabeuszy. Liczymy w tym meczu na zwycięstwo. Celem mojej druzyny jest pierwsza szóstka w turnieju – powiedział trener Nemeth.
Warto pamiętać, że zespół węgierski jest bardzo utytułowany. Na koncie ma 16 medali zdobytych w mistrzostwach Europy i świata oraz w igrzyskach olimpijskich. Przed rokiem Madziarki po dwóch dogrywkach przegrały ćwierćfinał mistrzostw świata z późniejszymi triumfatorkami imprezy – Brazylijkami.