Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Śląsk postawił się Górnikowi

Śląsk postawił się Górnikowi

 

Wysokie zwycięstwa kielczan oraz płocczan zainaugurowały rundę rewanżową PGNiG Superligi mężczyzn. Wiele emocji przyniosły za to pozostałe spotkania, w których dwa punkty zdobyli kwidzynianie, głogowianie oraz mielczanie. Podziałem punktów zakończył się mecz we Wrocławiu, gdzie Śląsk zatrzymał Górnika Zabrze.
KS Vive Tauron Kielce – Gaz-System Pogoń Szczecin 45:24 (20:14)
Pierwszym spotkaniem rundy rewanżowej była rywalizacja mistrzów kraju ze szczecińską Gaz-System Pogonią. Lepiej w mecz weszli podopieczni Rafała Białego, którzy dzięki dobrym interwencjom Krzysztofa Szczeciny, mogli objąć prowadzenie. W grze kielczan widoczny był chaos i brak konsekwencji, przez co goście dotrzymywali im kroku. Dopiero po dwudziestu minutach gospodarze narzucili własne tempo i do przerwy schodzili z zaliczką sześciu bramek. W drugiej połowie kielczanie nie dali zawodnikom Pogoni żadnych szans. Wraz z upływem czasu powiększał się dystans między drużynami, co powodowało, że przyjezdni tracili chęć do dalszej gry.
Rafał Stachera /Frot. P. Andrachiewicz (Pressfocus)
MKS Nielba Wągrowiec – Orlen Wisła Płock 22:41 (11:19)
Początek spotkania mógł zaskoczyć wszystkich zgromadzonych w wągrowieckiej hali. Po kilku udanych akcjach ofensywnych gospodarze zyskali trzybramkową przewagę i choć płocczanie szybko odrobili straty, nie byli w stanie narzucić własnych warunków. Sytuacja zmieniła się po kwadransie, kiedy to goście poprawili grę w obronie, co umożliwiło im wyprowadzenie kontrataków i uzyskanie bezpiecznej przewagi (9:14; 25 min.). Po powrocie na parkiet wicemistrzowie kraju grali tak, jak oczekiwałby tego trener Manolo Cadenas. Nielba nie mogła znaleźć sposobu, by dotrzymać tempa, co zaowocowało dużą przewagą i spokojną, pewną wygraną przyjezdnych.  
Wybrzeże Gdańsk – MMTS Kwidzyn 28:30 (10:16)
Mecz w Gdańsku rozpoczął się od prowadzenia gospodarzy (5:2; 10 min.), jednak skutecznymi interwencjami zaczął popisywać się bramkarz MMTS-u, Paweł Kiepulski. Dało to przyjezdnym wiarę w siebie i pozwalało grać coraz lepiej. Zawodnicy Wybrzeża wydawali się bezradni, przez co w 22. minucie na tablicy było już 5:12. W szeregi kwidzynian wkradło się rozluźnienie, co pod koniec pierwszej połowy wykorzystali gdańszczanie, zmniejszając dystans do sześciu bramek. Druga połowa to regularna wymiana ciosów. Z biegiem czasu Wybrzeże zmniejszało dystans, ale goście nie pozwolili sobie na stratę punktów.
WKS Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze 30:30 (14:15)
Choć zdecydowanym faworytem spotkania byli zabrzanie, gospodarze już od pierwszych minut imponowali skutecznością i narzucili własne warunki. Wrocławianie grali bez respektu dla rywala, a konsekwencja pozwoliła im wypracować sześć bramek przewagi (14:8; 23 min.). Ostatnie minuty pierwszej części meczu należały do Górnika, który wykorzystał błędy rywala i zniwelował straty. Po powrocie na parkiet zabrzanie kontynuowali dobrą grę, objęli prowadzenie i wydawało się, że kontrolują wydarzenia, jednak podopieczni Piotra Przybeckiego nie poddali się, doprowadzając do remisu. Ostatnie minuty to wielkie emocje i zmiana prowadzenia jak w kalejdoskopie. Ostatecznie spotkanie zakończyło się podziałem punktów, choć zabrzanie nie wykorzystali akcji, która mogła im dać pełną pulę.
MKS Zagłębie Lubin – KS SPR Chrobry Głogów 22:26 (11:13)
Derby Dolnego Śląska zapowiadały się niezwykle interesująco. Spotkanie bardzo dobrze rozpoczęli bramkarze, którzy radzili sobie z rzutami rywala. W grze zawodników widoczny był spokój oraz chęć doprowadzenia do pewnej pozycji. Dopiero po przerwie głogowianie podwyższyli przewagę do czterech trafień, jednak na kwadrans przed końcem Zagłębie zniwelowało straty. Świetnie spisywał się Rafał Stachera, z którym spore problemy mieli gospodarze. Dzięki temu Chrobry kontrolował wydarzenia, a mądrą grą w ataku przypieczętował zdobyte dwa punkty. Była to pierwsza wygrana głogowian w Lubinie od maja 2009 r.
KS Azoty Puławy – SPR Stal Mielec 33:35 (21:20)
Zawodnicy obydwu drużyn nie przykładali się do gry w obronie, skupiając się na pokonaniu bramkarza rywali. Gra była bardzo wyrównana i szybka, a żadna z drużyn nie potrafiła zbudować większej przewagi. Dopiero pod koniec pierwszej części meczu puławianie uciekli na dwie bramki, jednak mielczanie szybko nawiązali kontakt. To właśnie podopieczni Pawła Nocha lepiej rozpoczęli drugą połowę, prezentując również szczelną defensywę. „Czeczeńcy” wyszli na cztery bramki przewagi, jednak gospodarze walczyli do samego końca. W ostatnich akcjach mieli okazję na bramkę dającą remis, jednak błąd zemścił się kontratakiem i przypieczętowaniem, przez Grzegorza Sobuta, wygranej Stali.