Thiller dla Vive

 

Vive Tauron Kielce wygrało niezwykle istotny mecz w grupie D Ligi Mistrzów. Najlepszy polski klub w 8. kolejce pokonał w Szegedzie miejscowy MOL-Pick 27:26 (14:11). To praktycznie przesądza o zajęciu pierwszego miejsca przez mistrzów Polski w tej puli i lepszym rozstawieniu przed fazą TOP 16.

Kielczanie w kolejnym meczu nie mogli desygnować do  gry kontuzjowanych Juliena Aginagalde i Tobiasa Reichmanna. Gospodarze świadomi stawki meczu postawili bardzo twarde warunki gry w obronie. Po 5 minutach wicemistrzowie Węgier mieli trzy żółte kartki na koncie.

W pierwszej połowie Vive Tauron szybko uzyskało kilkubramkową przewagę. Czas wzięty przez trenera MOL-Pick Juana Carlosa Pastora (5:8 w 14) niewiele zmienił. Goście grali zespołowo i pilnowali bezpiecznego prowadzenia. Spotkanie nie stało na wys minokim poziomie, a liczba prostych błędów nie przystoi tej klasie zespołom. Obraz  gry odmienił dopiero Piotr Wyszomirski, który do bramki Szeged wszedł w 20 min przy stanie 7:11. Jego udane interwencje i ekspresyjna gestykulacja natchnęły gospodarzy do lepszej gry. Reprezentant Polski wychodził zwycięsko z wielu opresji. Bronił rzuty z dystansu Karola Bieleckiego czy rzuty po kontrze Mateusza Jachlewskiego. 

Zaraz po przerwie Zsolt Balogh zmniejszył straty do jednego trafienia. Gospodarze za drugim podejściem doprowadzili do remisu, a na prowadzenie wyprowadził ich szwedzki rozgrywający Jonas Kallman. Wyszomirski dalej bronił z dużym wyczuciem. Przewaga gospodarzy w 45 min, po akcji Deana Bombaca, wyniosła już cztery gole (22:18).  Zawodnicy Vive, w tym przede wszystkim Ivan Cupić, zaczęli indywidualnie próbować niwelować dystans bramkowy. Była to jednak zgubna taktyka, gdyż w tym okresie defensywa rywali stanowiła monolit, rzadko się myliła i nieprzemyślane akcje nie mogły jej zaskoczyć.

Goście nie odpuszczali i na pięć minut przed finałową syreną potrzebowali jednego gola, aby myśleć poważnie o wywiezieniu przynajmniej jednego punktu z Węgier. Zeljko Musa, będąc w trudnej sytuacji, doprowadził do stanu 25:25, a prowadzenie Vive odzyskało po kontrze Manuela Strleka. Wicemistrzowie Węgier zebrali się jeszcze na zryw (26:26).  17 sek przed końcem meczu trener Vive Tauron, Tałant Dujszebajew poprosił o przerwę na żądanie. Po wznowieniu gry piłka trafiła do Cupica, który tego dnia zebrał wiele słów krytyki. W ostatniej akcji Chorwat nie zawiódł i rzucił zwycięskiego gola.

Mistrzom Polski w grupie do rozegrania zostały dwa mecze. 12 lutego podejmą francuską Dunkerque HB, a 18 lutego zagrają w Kijowie z Motorem Zaporoże.


/ Fot. N. Barczyk (Pressfocus)

MOL-PICK SZEGED – VIVE TAURON KIELCE 26:27 (11:14)

Pick: Sierra, Wyszomirski – Ancsin 1, Balogh 4, Blazevic, Bombac 3/2, Fekete, Garcia Parrondo 2, Garcia Roblego 1, Ilyes 3, Kallman 4, Mindegia Elizaga, Prodanovic 6, Vatkerti, Vranjes 1, Zubai 1. Kary: 10 min. 
Vive: Sego, Szmal, – Bielecki 6/3, Buntić 1, Chrapkowski 1, Cupić 4, Grabarczyk, Jachlewski, Jurecki 6, Lijewski 2, Musa 2, Strlek 2, Tkaczyk 3, Zorman. Kary: 4 min. 
Sędziowie: Vaclav Horacek , Jiri Novotny (obaj Czechy). Widzów 3200.