Strona główna | ZPRP | Beniaminkowie w słabszej formie

Beniaminkowie w słabszej formie

 

Jedenasta kolejka PGNiG Superligi mężczyzn obfitowała w wysokie i pewne zwycięstwa kielczan, płocczan, zabrzan oraz mielczan. Świadkami wyrównanego i emocjonującego spotkania byli za to kibice w Głogowie i Puławach.

MKS Zagłębie Lubin – KS Vive Tauron Kielce 25:48 (14:28)
W składzie kielczan zabrakło pięciu zawodników, jednak nie wpłynęło to na przebieg spotkania. Mistrzowie kraju zaznaczyli swoją dominację już na samym początku, gdy po dziesięciu minutach prowadzili 11:2. Sytuacja ta nie sprawiła, że goście spoczęli na laurach, bowiem do przerwy różnica między drużynami wyniosła aż czternaście bramek. Lubinianie byli bez szans na nawiązanie walki, a każdy ich błąd szybko obracał się przeciwko nim. Wart odnotowania jest fakt, iż mecz oglądało blisko dwa i pół tysiąca kibiców, dzięki czemu ustanowiony został rekord frekwencji na spotkaniach piłki ręcznej w Lubinie.

Pogoń walczyła ale punkty pojechały do Płocka / Fot. Sz. Górski


Gaz-System Pogoń Szczecin – Orlen Wisła Płock 29:37 (17:19)

Wynik spotkania otworzyli „Nafciarze”, jednak – mimo nękających Pogoń osłabień – spotkanie było wyrównane. Gospodarze nie mieli większych problemów w ataku pozycyjnym. Ich mankamentem była jedynie postawa w obronie, przez co utrzymywała się niewielka przewaga płocczan (8:10; 15 min.). Goście spokojnie kontynuowali swoją grę, a po przerwie zmienili system defensywy. Wyjście wyżej do rywala sprawiło, iż szczecinianie zaczęli mieć problem ze zdobyciem bramki, jednak to samo można było powiedzieć o podopiecznych Manolo Cadenasa, którzy dopiero z czasem zaczęli powiększać przewagę. Gospodarze, choć wykazali się wielką ambicją, musieli pogodzić się z porażką.

MKS Nielba Wągrowiec – Górnik Zabrze 27:34 (12:16)
Dobra postawa zawodników obydwu drużyn w defensywie sprawiła, że w 8. minucie spotkania było dopiero 2:2. Wtedy to przebudzili się goście, którzy zdobyli pięć bramek z rzędu i uspokoili swoją grę. Mimo wszystko nielbiści przeciwstawiali się zabrzanom i robili wszystko, by wykorzystać nieco gorszą dyspozycję rywali. Najważniejszym momentem okazał się początek drugiej połowy, kiedy to gospodarze grali w podwójnym osłabieniu. Po kolejnych błędach wągrowczan, Górnik wypracował siedem bramek przewagi (15:22) i choć miejscowi grali konsekwentnie oraz ambitnie, nie udało im się odrobić strat.


Krzysztof Kotwicki ekspresyjnie reagował w Puławach / Fot. G. Trzpil

WKS Śląsk Wrocław – SPR Stal Mielec 17:27 (9:12)
Faworytem spotkania we Wrocławiu byli goście z Podkarpacia, którzy szybko odskoczyli gospodarzom na cztery trafienia (2:6; 8 min.). Sytuacja ta utrzymywała się i choć jeszcze przed przerwą Śląsk starał się odrobić straty, mielczanie kontrolowali bieg wydarzeń. Początek drugiej połowy to dominacja „Czeczeńców” (11:19; 42 min.). Trener Śląska próbował wpłynąć na wynik, rotując składem, jednak na niewiele się to zdało. Dzięki pewnej i konsekwentnej grze mielczanie sięgnęli po szóste zwycięstwo i umocnili się w czołówce tabeli.

KS SPR Chrobry Głogów – Wybrzeże Gdańsk 25:22 (10:10)
Pierwsze akcje poniedziałkowej rywalizacji Chrobrego z beniaminkiem należały do gości, którzy dość szybko zdobyli trzy trafienia z rzędu. Gospodarze po raz pierwszy umieścili piłkę między słupkami dopiero w 10. minucie, a ciężar zdobywania bramek wziął na swoje barki Marek Świtała. Żaden z zawodników nie ustrzegł się błędów i strat, jednak w nieco lepszej sytuacji byli gdańszczanie. Na drużynę Chrobrego mobilizująco wpłynęła przerwa, bowiem na początku drugiej połowy gospodarze wyszli na prowadzenie, które sukcesywnie powiększali (20:14; 48 min.). Nie oznaczało to jednak końca emocji, ponieważ zawodnicy beniaminka zdołali odrobić straty (23:22; 56 min.). Pomimo problemów więcej zimnej krwi zachowali podopieczni Krzysztofa Przybylskiego, którzy zainkasowali dwa punkty.


Azoty zanotowały trzecie zwycięstwo w sezonie / Fot. G. Trzpil

KS Azoty Puławy – MMTS Kwidzyn 31:29 (14:14)
Spotkanie w Puławach zapowiadało się niezwykle emocjonująco, bowiem poprzednie bezpośrednie starcia zawsze obfitowały w walkę do ostatnich minut. W mecz dobrze weszli kwidzynianie, którzy mieli nieznaczną inicjatywę, co pozwoliło im prowadzić różnicą 2-3 bramek. Puławianie nie pozwolili uciec rywalom i do przerwy doprowadzili do remisu. Po powrocie na parkiet trwała wymiana ciosów, jednak w 39. minucie trzecią karę dwóch minut otrzymał filar defensywy Azotów, Mateusz Kuś. Sytuację wykorzystali szczypiorniści MMTS-u, ponownie wypracowując przewagę. Mimo to gospodarze nie poddali się i w decydujących momentach byli w stanie przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść.