Strona główna | PGNiG Superliga Kobiet | Lider został w Lublinie

Lider został w Lublinie

 

Mecze w Tczewie i Nowym Sączu zakończyły rywalizację w tym roku zespołów PGNiG Superligi kobiet. Pozycję lidera, po meczu na szczycie, zachował MKS Selgros, który pokonał Vistal. W Koszalinie od dłuższego czasu cieszą się trzecim miejscem. Tę radość mąci pożegnanie się z klubem trenera Reidara Moistada, który od grudnia przejdzie do duńskiego Kobenhavn HB. Teraz, aż do początku stycznia, nastąpi przerwa w rozgrywkach. Kibice mogą już szykować się na emocje związane z grą reprezentacji Polski w mistrzostwach Europy.

MKS Selgros Lublin – Vistal Gdynia 29:25 (11:8)
Stawka spotkania – zwycięzca otrzymywał miano najlepszej polskiej drużyny jesieni – spowodowała, że w poczynania obu zespołów wkradła się duża nerwowość. Liczba popełnionych błędów nie przystoi jednak tej klasy zawodniczkom. Przykładowo Aleksandra Zych doskonałe zagrania przeplatała fatalnymi kiksami. Pierwsze wzięły się w garść miejscowe, co szybko znalazło przełożenie na ich prowadzenie. Po zmianie stron ciężar zdobywania bramek dla gości wzięła na siebie Iwona Niedźwiedź. Po jej trafieniu gdynianki, przy stanie 27:25, nie wykorzystały okazji do zaliczenia kontaktowego gola. Dwa punkty zostały w Lublinie, co jest jednoznaczne z obroną pozycji lidera.

MKS Selgros wygrał mecz na szczycie / Fot. W. Szubartowski Pressfocus

EKS Start Elbląg – Pogoń Baltica Szczecin 24:23 (10:12)

Hiszpańscy sędziowie zgodnie przyznali, że nie nudzili się podczas meczu. Rzeczywiście potyczka sąsiadów z tabeli była bardzo zacięta. Początkowo więcej z gry miała Pogoń. Później miejscowe odrobiły straty a pierwsze minuty po przerwie były dla nich bardzo udane, gdyż rzuciły siedem bramek, nie tracąc żadnej. Tym razem straty musiały odrabiać podopieczne Adriana Struzika. W poczynania obu zespołów wdarła się nerwowość i tablica wyników kilkukrotnie wskazywała remis. W końcówce szczęście uśmiechnęło się do Startu, co zostało nagrodzone wygraną i awansem na 5 miejsce.   
 
KPR Ruch Chorzów – KGHM Metraco Zagłębie Lubin 30:30 (14:15)
„Niebieskie” przez większość spotkania prowadziły z faworyzowanym Zagłębiem. Wicemistrzynie Polski wystąpiły z rekonwalescentką Karoliną Semeniuk-Olchawą. To nie ona lecz Sanja Premović (12 goli), która silnymi rzutami często dziurawiła siatkę bramki Ruchu, była najlepszą zawodniczką Zagłębia. W dramatycznej końcówce oba zespoły miały okazję do zadania decydującego ciosu. Remis (pierwszy w sezonie „Niebieskich”) wydaje  się być sprawiedliwym wynikiem.

Aussie Sylex Sambor Tczew – KPR Jelenia Góra 27:25 (10:15)
Tczewianki za szóstym podejściem w sezonie zdobyły komplet punktów na własnym parkiecie. Pierwsza połowa nie wskazywała, że wydarzenia potoczą się po myśli zawodniczek Samboru. Więcej do powiedzenia miały jeleniogórzanki, które pierwsze 30 minut zakończyły z dorobkiem plus pięć.Gospodynie nie zdeprymowały się takim obrotem sprawy i w 42 min po raz pierwszy objęły prowadzenie (20:19). W emocjonującej końcówce o ich sukcesie przesądziły trzy bramki z rzędu. Radość miejscowych z długo oczekiwanego zwycięstwa była w pełni uzasadniona. 

MKS Olimpia-Beskid Nowy Sącz – SPR Olkusz 28:27 (12:15)
„Góralki” nie rezygnują z walki o fazę play off. Realizując swój plan musiały wygrać derby województwa małopolskiego. Trzeba przyznać, że rywalki mocno się postawiły. SPR do Nowego Sącza przyjechał z nową zawodniczką – macedońską obrotową, Mariją Serafimovską. Z dobrej strony pokazała się reprezentacyjna skrzydłowa, Joanna Gadzina, która uzbierała 10 trafień. Końcówka meczu była bardzo dramatyczna i wyrównana, a decydujący cios w ostatniej akcji meczu zadała olkuszankom Paulina Masna, która zdobyła bramkę bezpośrednio z rzutu wolnego.

Energa AZS Koszalin – MKS Priotrcovia Piotrków Tryb. 36:23 (17:10)
awansem.