Niespodzianka w Lubinie

 

Dziewiąta kolejka PGNiG Superligi mężczyzn rozpoczęła się od wygranej kielczan. Pewne zwycięstwa odniosły również drużyny z Mielca, Kwidzyna i Puław. Opór płocczanom postawili głogowianie, natomiast lubinianie okazali się lepsi od zabrzan.

KS Vive Tauron Kielce – Wybrzeże Gdańsk 25:22 (13:13)
W składzie kielczan zabrakło kontuzjowanych Juliena Aginagalde, Piotra Grabarczyka oraz Tobiasa Reichmanna, natomiast Grzegorz Tkaczyk i Piotr Chrapkowski otrzymali wolne. Spotkanie rozpoczęło się bardzo spokojnie, co wykorzystali goście, którzy wyszli na prowadzenie (4:6; 10 min.). Ambitni gdańszczanie walczyli z gospodarzami, stawiając im opór zarówno w ataku, jak i w obronie. Druga połowa rozpoczęła się pod dyktando kielczan, jednak przewaga nie gwarantowała im zwycięstwa. Końcówka należała do szczypiornistów Wybrzeża, którzy zdobywając trzy bramki z rzędu postraszyli mistrzów kraju, jednak ci, nie dali sobie wydrzeć dwóch punktów.  

Gaz-System Pogoń Szczecin – SPR Stal Mielec 26:36 (10:15)
Początek spotkania to bardzo słaba postawa gospodarzy, którą zdołali wykorzystać mielczanie (0:6; 10 min.). Kolejne trzy trafienia padły łupem powoli wskakujących na właściwe tory szczecinian. Pomogła zmiana ustawienia w obronie, jednak w dalszym ciągu razili oni nieskutecznością. „Czeczeńcy” postawili trudne warunki, co sprawiło, że przez dłuższy czas podopieczni Rafała Białego tracili trzy bramki. Ostatnie minuty pierwszej połowy i druga część meczu toczyły się pod dyktando przyjezdnych, którzy szybko wyszli na osiem bramek przewagi (11:19; 35 min.). Mielczanie nie mieli problemów z wypracowaniem pozycji rzutowych i kontrolowali przebieg wydarzeń, w czym również duża zasługa Pawła Wilka (14:24; 39 min.). Sytuacja nie uległa zmianie aż do ostatniego gwizdka płockiej pary sędziów i dwa punkty pojechały do Mielca.

Zagłębie zanotowało trzecią wygraną w sezonie / Fot. P. Andrachiewicz Presfocus

MKS Nielba Wągrowiec – MMTS Kwidzyn 22:34 (10:19)
Już od pierwszych minut goście przeciwstawili się Nielbie i wykorzystali ich brak konsekwencji oraz spójności w ataku (4:14; 20 min.). Kwidzynianie spisywali się bardzo dobrze, nie mając najmniejszych problemów ze zdobyciem kolejnych bramek, czy powstrzymaniem chaotycznych akcji zespołu z Wągrowca. Spotkanie przez cały czas było pod kontrolą podopiecznych Krzysztofa Kotwickiego, którzy zanotowali pierwsze od 9 listopada 2013 r. wyjazdowe zwycięstwo.

WKS Śląsk Wrocław – KS Azoty Puławy 29:36 (12:17)
Mimo nieco gorszej sytuacji faworytem niedzielnego spotkania we Wrocławiu byli szczypiorniści Azotów. Potwierdziły to pierwsze akcje, w których puławianie nie mieli problemów ze zdobyciem bramek i wyprowadzeniem kontrataków (4:12; 15 min.). Mimo to Śląsk nie poddał się i próbował nawiązać walkę, a dzięki wykorzystanym błędom rywala, mogli zmniejszyć stratę. Druga połowa podkreśliła przewagę gości, którzy kontrolowali przebieg spotkania i sięgnęli po kolejne dwa punkty.
KS SPR Chrobry Głogów – Orlen Wisła Płock 21:27 (14:12)
Od samego początku żadna z drużyn nie forsowała tempa i nie potrafiła zbudować przewagi. Sytuacji nie wytrzymał Manolo Cadenas, który poprosił o czas, jednak nie przyniosło to pożądanych efektów. Głogowianie wykorzystywali bowiem błędy wicemistrzów kraju, zdobywając bramki z kontrataków. Skutkowało to dwubramkową przewagą Chrobrego do przerwy, natomiast powrót na parkiet to bardzo dobra postawa Tiago Rochy. „Nafciarze” poprawili swoją postawę w defensywie i choć mogli narzekać na atak pozycyjny, tak pozwoliło im to na objęcie prowadzenia. Z biegiem czasu dystans między drużynami zwiększał się, dzięki czemu płocczanie sięgnęli po siódme zwycięstwo.

MKS Zagłębie Lubin – Górnik Zabrze 34:33 (20:16)
Spotkanie w Lubinie okazało się najciekawszym meczem dziewiątej kolejki. Faworyzowany Górnik zmierzył się z Zagłębiem, które postawiło rywalom trudne warunki. Dobrze funkcjonowała obrona gospodarzy, wspierana przez skutecznie interweniującego Jurija Shamrylo. O tym samym nie mogą powiedzieć zabrzanie, których gra poprawiła się dopiero w drugiej połowie. Poskutkowało to odrobieniem strat, a nawet wyjściem na minimalne prowadzenie, jednak proste błędy własne sprawiły, że to lubinianie zainkasowali komplet punktów.