Strona główna | Europejskie Puchary | Pechowa porażka Wisły

Pechowa porażka Wisły

 

Orlen Wisła Płock przegrała w 5 serii grupy B Ligi Mistrzów z KIF Kolding Kopenhaga 28:29 (15:14). Była to kolejnaporażka jedną bramką płocczan z tym samym zespołem w historii trzech ostatnich spotkań. Na wyniku w dużej mierze zaważyła 2-minutowa kara dla Kamila Syprzaka w końcówce meczu.


Mariusz Jurkiewicz po raz pierwszy wystąpił w Lidze Mistrzów sezonu 2014/2015 / Fot. R. Oeksiewicz Pressfocus

„Nafciarze” byli bardzo blisko odebrania kompletu punktów rywalom z Kopenhagi. W ten sposób zostaliby pierwszymi pogromcami KIF Kolding w tym sezonie. Trener Manolo Cadenas doskonale odbudował psychicznie podopiecznych po wysokiej ligowej porażce z Vive Tauronem. Wiślacy z przybyszami z Danii, liderem grypy B Ligi Mistrzów, przez cały mecz grali jak równy z równym. Co więcej przez większość meczu prowadzili 1-2 bramkami. W najgorszym razie tablica wskazywała remis.

Manolo Cadenas dobrze przygotował drużynę

Na przebieg meczu duży wpływ miała dobra postawa obu bramkarzy. Gospodarzy często z różnych opresji ratował Rodrigo Corrales. Po drugiej stronie boiska refleksem popisywał się doświadczony Kasper Hvidt. Początkowo „Nafciarze” punktowali z koła, gdzie panował Kamil Syprzak.  Z czasem rywale zorientowali się w tych zagraniach i nasz reprezentacyjny obrotowy był ocinany od podań.  Z każdą minutą coraz śmielej poczynał sobie Mariusz Jurkiewicz, któremu długa przerwa spowodowana kontuzją utrudniała precyzyjność rzutów.  Mankamentem gospodarzy była niestety zbytnia niefrasobliwość w defensywie. Po prostu przeciwnicy zbyt łatwo i szybko zdobywali bramki.  Oczywiście Kim Andersson i Bo Spellerberg to od lat uznane firmy, ale do ich pilnowania można mieć zastrzeżenia.


Na boisku uprzejmości nie było

Płocczanie w drugiej połowie dalej grali z ogromnym poświęceniem. To po ich rzutach gracze KIF Kolding musieli zazwyczaj niwelować straty.  Tak było do stanu 26:26. Wówczas karę po starciu z Andressonem otrzymał Syprzak. Zegar w tym momencie wskazywał niewiele ponad trzy minuty gry do  finałowej syreny. Co prawda po tej potyczce Szwed doznał kontuzji palca i opuścił parkiet, ale jego koledzy grając w przewadze rzucili dwie kolejne bramki. Goście wypracowanej zaliczki nie pozwolili już sobie odebrać i umocnili się na pozycji lidera. Wiśle szczęścia, bo o zaangażowanie ich zawodników można być spokojnym, przyjdzie szukać w następnych meczach. Najbliższa nadarzy się 23 listopada. Będzie to jednocześnie okazja do zastopowania złej passy z kopenhaskim zespołem.


Ostatnie słowo należało do gości

ORLEN WISŁA Płock – KIF KOLDING KOPENHAGA 28:29 (15:14)

Wisła: Corrales – Wiśniewski, Ghionea 2, Nikcević 2, Kwiatkowski 1, Rocha 3/2, Syprzak 5, Racotea 1, Tioumentsev 3, Jurkiewicz 5, Zelenović 3, Montoro 3.  Kary: 10 min.
KIF: Hvidt – Dolk 2, Landin 3, Jensen 1, Laen 3, Viudes 1, Karlsson 7, Boesen, Andersson 5, Jorgensen, Anderson 3, Spellerberg 3, Ravn, Irming 1. Kary: 6 min.
Sędziowali: Ivan Cacador, Eurico Nicolau (Portugalia). Widzów 3500.