Strona główna | ZPRP | Nie taki diabeł straszny

Nie taki diabeł straszny

 

Młodzieżowa reprezentacja Polski rozegrała trzy kontrolne mecze z rówieśnikami z Rosji. W dwóch pierwszych spotkaniach triumfowali goście, 30:27 i 29:27. W ostatnim 33:29 wygrali podopieczni Jarosława Cieslikowskiego. Szkoleniowiec uważa, że jego zespół z Rosją, która oprócz Białorusi, jest jednym z rywali w przyszłorocznych kwalifikacjach mistrzostw Europy, nie jest bez szans.
 
Proszę podsumować trójmecz z Rosją w kontekście Waszej rywalizacji w eliminacjach mistrzostw Europy.
To ciekawa konfrontacja w perspektywie turnieju w Rosji. Tylko jeden zespół awansuje do finałów. Los tak sprawił, że zakontraktowaliśmy wcześniej mecze właśnie z takim rywalem. Na pewno oba zespoły się dobrze poznały. Nie miałem tutaj wszystkich zawodników. Łyżwa jest takim graczem, który dużo wniesie do zespołu. Są jeszcze zawodnicy kontuzjowani, jak Pilitowski i Giela, którzy dojdą na kwietniowe eliminacje, o ile oczywiście wygrają rywalizację o miejsce w składzie. 
Jeżeli chodzi o sam cel takich zgrupowań, to dla grupy, która spotyka się raz w miesiącu, a niekiedy rzadziej raz na 2-3 miesiące, każdy dzień jest szalenie istotny. Rosjanie w swojej drużynie mają przynajmiej 10 zawodników z Czechowskich Niedźwiedzi. Tam grupują najzdolniejszą młodzież w swoim kraju. Widać, że ta powtarzalność ruchów, w ataku na przykład, jest bardziej doskonała niż u nas. Dlatego my musimy jak najwięcej organizować takich konsultacji. 


Zawodnicy Cieślikowskiego zaczynają wierzyć w swoją siłę Fot. M.Skorupski

Czy nieobcni zawodnicy wnieśliby dużo do gry?
Dwa mecze nieznacznie przegraliśmy, dwoma i trzema bramkami. W trzecim spotkaniu wygraliśmy czterema golami. Jednej i drugiej drużynie w każdym meczu niewiele brakowało, żeby się losy odmieniły. To jest jedna kara, trochę więcej skuteczności. Powtarzam, taki zawodnik jak Łyżwa byłby naszym sporym wzmocnieniem.
Po głogowskim turnieju jest to drugi sprawdzian zespołu pod pana kierunkiem. Jak ta drużyna się zmienia, konsoliduje? 
Najważniejsze jest to, że jest w niej kilku zawodników, którzy są bardzo utalentowani. Występują w klubach ekstraklasy. Owszem nie grają w takim wymiarze jakby oni wraz ze mną sobie życzyli. Istotne jest to, że ci zawodnicy, tworzący trzon reprezentacji Polski, po wcześniejszym okresie wielu porażek, zaczynają wygrywać. Pokonali Słowację, Czechy i teraz Rosję. Nie czują się jak chłopcy do bicia tylko zaczynają wierzyć w swoją siłę. Mam nadzieję, że to będzie procentowało w dalszym okresie pracy z tą drużyną.
Takie zwycięstwa, jak te dzisiejsze, zostają w głowach …
Oczywiście. Trochę psychologii w tym jest, że można ich ograć i nie taki diabeł straszny. To, że turniej kwalifikacyjny będzie w Rosji ma ogromne znaczenie. Potrafiliśmy zagrać z nimi dobre, równe mecze. Na pewno nie jesteśmy bez szans.
Jak wygląda Wasz terminarz na najbliższy okres?
Między Świętami a Nowym Rokiem jedziemy do Rumunii. W styczniu zaplanowaliśmy dwie konsultacje. Pierwsza będzie przebiegała pod kątem przygotowania taktycznego. Druga to będzie turniej w Szwajcarii.

Marek Skorupski