Strona główna | ZPRP | Grały do końca i wygrały

Grały do końca i wygrały

 

Reprezentacja Polski piłkarek ręcznych w drugim występie turnieju o Pannon Cup, rozegranym w węgierskiej miejscowości Papa, wygrała z Holandią 25:24. Zwycięską bramkę, kilka sekund przed końcową syreną, zdobyła Sylwia Lisewska. W innym piątkowym spotkaniu Węgry zwyciężyły Ukrainę 28:27.


Podopieczne Krzysztofa Przybylskiego niemal skopiowały swój poprzedni mecz z węgierskiego turnieju. Do przerwy przegrywały 12:15, zdobyły 25 bramek, a jedyną różnicą jeśli chodzi o wynik, było to, że z Holandią straciły o jednego gola mniej niż z Ukrainą. Trudno powiedzieć czy jest to już zaczyn nowej drużyny, która z europejskimi średniakami radzi sobie całkiem nieźle. Niewątpliwie w tej kadrze jest dużo dwudziestolatek, które coś potrafią i co ważne chcą grać dla zespołu narodowego.

Początek meczu też miał podobny przebieg co dzień wcześniej. Zaczęło się od remisu 3:3, a potem uwidoczniła się przewaga rywalek. Holenderki po 12 min prowadziły 7:3. Oba zespoły popełniały sporo prostych błędów. Polki długo nie mogły poradzić sobie z zagraniem polegającym na podaniu do wbiegającej, na lewą lub prawą połówkę pola ataku, zawodniczki. Ta zazwyczaj w takiej sytuacji nie miała problemów z pokonaniem Weroniki Mieńko, która tym razem wystąpiła w wyjściowym składzie.

Około 20 minuty nastąpiła seria zmian w polskim zespole. Na boisku pojawiły się m.in. Sylwia Lisewska, Kinga Byzdra, Patrycja Kulwińska i Małgorzata Kucińska. Zwłaszcza gra tych dwóch ostatnich mogła się podobać. Kulwińską na kole próbowały powstrzymywać dwie Holenderki. Zazwyczaj kończyło się to golem lub rzutem karnym a rywalki otrzymywały karne minuty. Kucińska z kolei rzutami z dystansu często dziurawiła siatkę „pomarańczowych”.

Początek drugiej połowy okazał się bardzo pomyślny dla Polek. Trzy kolejne gole umożliwiły wyrównanie wyniku na 15:15. Biało-czerowne prowadzenie odzyskały po rzucie karnym egzekwowanym przez Joanna Wagę. W bramce udanymi interwencjami popisywała się Justyna Jurkowska.

W 54 min biało-czerwone prowadziły już 23:20. Przewaga mogą być wyższa, ale Waga nie wykorzystała karnego, a wcześniej Karolina Szwed dwukrotnie, będą sam na sam z bramkarką, nie podwyższyła rezultatu. Holenderki doprowadziły do remisu 23:23 co zapowiadało emocjonującą końcówkę. W niej Polki grały w osłabieniu, a szczęście było po ich stronie. Lois Abbingh z karnego trafiła w poprzeczkę, ale w następnej akcji to po jej rzucie wynik ponownie był nierozstrzygnięty. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobyła Lisewska, która uwolniła się spod opieki rywalek. Holenderkom sędziowie przyznali rzut wolny po regulaminowym czasie, ale nie mogło to już zmienić losów spotkania. W sobotę Polki zagrają z Węgierkami.  

 

HOLANDIA – POLSKA 24:25 (15:12)
Polska: Mieńko, Jurkowska – Gunia 2, Lisewska 1, Pielesz 1, Waga 3/2, Kulwińska 4, Stachowska 2/1, Jaszczuk 1, Kucińska 6, Leśkiewicz, Szwed 2, Wojtas, Jędrzejczyk 1, Byzdra 2. Kary 14 min.

Holandia
(bramki): Abbingh 5, van der Heijden 5, Snelder 3, van der Wissel 3, Goos 3, van Cappelle 2,  van Dort 1,  Hilster 1, Bont 1. Kary 14 min.
Sędziowali: Peter Horvath i Marton Balazs (Węgry). Widzów 300.

WĘGRY – UKRAINA 28:27 (15:10)