Strona główna | ZPRP | Surowa lekcja dla Amerykanek

Surowa lekcja dla Amerykanek

 

Polska wygrała z USA 45:8 (27:5) w towarzyskim meczu piłkarek ręcznych rozegranym w Chorzowie. Od czwartku biało-czerwone zagrają na Węgrzech w turnieju o Pannon Cup.
Takie mecze też muszą się odbyć. Dla Polek był to dłuższy trening. Dla rywalek, dopiero co poznających tajniki piłki ręcznej, surowa lekcja. Z drugiej strony nie ma chyba innej gry zespołowej, w której dominacja Polski nad USA byłaby aż tak przytłaczająca.

Trener Krzysztof Przybylski tuż przed spotkaniem zapowiadał, że mecz będzie dobrą okazją do sprawdzenia kilku debiutantek. Obrona 6-0 i szybki atak ze wznowieniem gry od środka – to warianty, które miały ćwiczyć jego podopieczne. Do tego drugiego elementu gry nie było częstych okazji, gdyż umiejętności Amerykanek w piłkę ręczną są na razie bardzo skromne.   

Władze Federacji USA rolę trenera powierzyły Marko Brezicovi, który nie ma na koncie zbyt wielkich sukcesów w kategorii zespołów seniorskich. Chorwat po świecie szuka zawodniczek z amerykańskim paszportem, chcących zmierzyć się z wyzwaniem pod nazwą piłka ręczna. Młode Amerykanki oprócz swojej ojczyzny do Chorzowa przybyły z Islandii, Niemiec i Norwegii. Większość z nich musi się jeszcze dużo, dużo, dużo uczyć, gdyż poza ambicją i radością z gry nie jest w stanie nic zaprezentować.

Może jedynie, najstarsza z zespołu USA, 25-letnia Jen Haubrich wie o co w tej grze tak naprawdę chodzi. Gdy ta środkowa rozgrywająca jednak opadła z sił, to pozostałe jej koleżanki zupełnie nie miały konceptu na rozegranie piłki.

W naszych szeregach w pierwszej połowie mogły zwłaszcza podobać się skrzydłowe – absolutna debiutantka Katarzyna Gleń i Monika Gunia. Pierwsza z nich zdobyła pierwsze 7 z 10 goli drużyny. Solidnie zaprezentowała się Lucyna Wilanowska. Obie bramkarki, inna z nowicjuszek w kadrze – Justyna Jurkowska i po przerwie Weronika Mieńko mogły wielokrotnie przećwiczyć podania do kontry.

Po zmianie stron trener Przybylski wprowadził do gry rezerwowe. Na razie trudno ocenić grę przedstawicielki 2.Bundesligi, Anny Jaszczuk, gdyż na parkiecie spędziła za mało czasu i nie za dobrze poznała jeszcze zagrywki preferowane przez drużynę. Na pewno gra na skrzydle jak i rozegraniu nie stanowi dla niej problemu.

Ocenę gry Polek, na tle słabiutkiego przeciwnika, obniża blisko 7-minutowy przestój bez zdobytego gola pod koniec drugiej połowy. Gwoli statystyki trzeba odnotować, że nasz zespół ustanowił rekord zdobytych bramek w meczu międzypaństwowym. Znacznie poważniejszy sprawdzian czeka biało-czerwone już za dwa dni na Węgrzech. Tam przyjdzie zmierzyć się z Ukrainą, Holandią i zespołem gospodarzy.

Powiedziały po meczu:      
Anna Jaszczuk: To był mój pierwszy mecz w reprezentacji. Byłam zdenerwowana, grałem przecież dla całej Polski. Sen o powołaniu do kadry już się spełnił. Może kiedyś zagram w polskiej ekstraklasie.

Lucyna Wilanowska: To dla mnie ogromne wyróżnienie, że ponownie występuję w pierwszej siódemce zespołu. Ten mecz był potrzebny, aby wprowadzić do drużyny nowe zawodniczki. Oczywiście znacznie trudniej będzie na Węgrzech. System obrony 6-0, mając tak wysokie piłkarki, bardzo nam odpowiada.

POLSKA – USA 45:8 (27:5)
Polska
: Jurkowska, Mieńko – Gleń 7/1, Stachowska 1, Wilamowska 4, Leśkiewicz 3, Byzdra 3, Waga 1/1, Kucińska 3, Wojtas 5, Lisewska 1, Gunia 9, Kulwińska 2, Jaszczuk 3, Pielesz 3.
USA: Ernst, Fasold – Desai, Gelin, Augustine, Whitley, Hesser,  Louthan 1, Proctor 1, Turner, Sayer 1, Borg 1, Thorkelsdottir, Miklas, Haubrich 4. Kary 2 min.

Sędziowały: Joanna Brehmer, Agnieszka Skowronek. Widzów: 1250.