Strona główna | ZPRP | EURO 2010 nie dla Polek

EURO 2010 nie dla Polek

 

Polskie szczypiornistki doznały drugiej porażki w kwalifikacjach EURO 2010. Podopieczne Krzysztofa Przybylskiego przegrały w Hlohovcu ze Słowacją 28:32 (14:16).  Kilka dni wcześniej Polki musiały uznać wyższość Czarnogórek. Przegrane Biało-czerwonych w praktyce oznaczają, że naszej reprezentacji po raz kolejny zabraknie w finałach imprezy mistrzowskiej rangi.

Liderem grupy 6 po dwóch kolejkach została Czarnogóra, która w Podgoricy, w obecności 4000 widzów zremisowała z Rosją 28:28 (19:16).

Przed meczem ze Słowacją kontuzje zawodniczek z podstawowego składu (Iwony Niedźwiedź-Cecotka, Malgorzaty Majerek) wymusiły zmiany w ustawieniu Polek. Polegały one przede wszystkim na tym, że Karolina Kudłacz przeszła ze środka na lewe rozegranie, a na prawym skrzydle pojawiła się Monika Gunia, która nie miała zmienniczki. Gdy dodamy do tego urazy Kai Załęczniej i Agnieszki Wolskiej, to dokładnie zobrazujemy sytuację kadrową Polek.  

Grać jednak było trzeba. W tej sytuacji nadzieje polskich kibiców koncentrowały się na dyspozycji Kudłacz. Rozgrywająca HC Lipsk zagrała znacznie lepiej niż kilka dni temu przeciw Czarnogórze. Brała na siebie ciężar zdobywania bramek i dokładniej rozgrywała piłkę. Słabiej spisywała się, gdy była indywidualnie pilnowana, a tak się działo zazwyczaj gdy zespół gości grał w osłabieniu. Kudłacz przed przerwą zdobyła sześć ze swoich siedmiu bramek.

Słowaczki występ rozpoczęły od prowadzenia 2:0, ale Polki w tej części gry nie zezwoliły im na wypracowanie przewagi większej niż dwie bramki. Gdy wreszcie Beata Kowalczyk zaczęła odbijać piłki w bramce pojawiła się szansa na korzystny wynik. Biało-czerwone po karnym Kudłacz doprowadziły do remisu 7:7. W 23. minucie po kontrze zakończonej udaną akcją Kingi Byzdry Polki po raz pierwszy w tym spotkaniu objęły prowadzenie 12:11. Jeszcze na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy wygrywały 14:13, ale wtedy na ławkę kar powędrowała Lucyna Wilanowska.

Drużyna gospodarzy umiejętnie skorzystała z okazji zdobywając w tym okresie trzy bramki z rzędu. Właśnie umiejętność wykorzystywania gry w przewadze była jednym z największych atutów Słowaczek w niedzielnym meczu. Polki grając w osłabieniu sprawiały wrażenie zagubionych. Miały olbrzymie kłopoty z rozegraniem. Popełniały proste błędy – gubiły piłki lub się ze sobą zderzały.

Po zmianie stron drużyna Lubomira Popluhara ponownie wykorzystała grę w przewadze (19:16). Co prawda Kudłacz z Byzdrą zmniejszyły straty do dwóch trafień, ale w 36 min pierwsza z nich po raz ostatni wpisała się na listę strzelców.

Wejście między słupki Małgorzaty Sadowskiej specjalnie nie miało wpływu na przebieg meczu. Kwadrans przed końcową syreną Polki traciły pięć goli do przeciwniczek (26:21). Po chwili Kudłacz nie wykorzystała karnego. Pośpiech w rozegraniu akcji był złym doradcą dla Polek, który mimo okazji nie powiększały konta bramkowego. W końcowych minutach Słowaczki pozwoliły sobie na dekoncentrację, co skutkowało trzema ostatnimi bramkami w meczu zdobytymi przez Biało-czerwone.

Na przełomie marca i kwietnia Polki dwukrotnie zagrają z faworytem grupy – Rosją. Zakończenie kwalifikacji nastąpi pod koniec maja. Nasz zespół pojedzie do Czarnogóry i podejmie Słowację. Dwa najlepsze drużyny awansują do finałów EURO 2010.     

 Widać było walkę na boisku w naszym wykonaniu. Niestety kontuzje spowodowały, że jeszcze przed meczem miałem jedynie 12 zdolnych do gry zawodniczek. Uważam, że trzeba skończyć to co się zaczęło. Jakieś szanse, choć na pewno już niewielkie, na awans jeszcze są – powiedział po spotkaniu trener Krzysztof Przybylski.

Ze zrozumiałych względów powody do radości miał trener zwycięskiej druzyny Lubomir Popluhar: – W pierwszym połowie po moich zawodniczkach widać było dużą nerwowość. Trochę to ustąpiło w końcówce drugie części gry, kiedy to podczas osłabienia zdobyliśmy gola. Szkoda, że w finałowych minutach nie zdołaliśmy utrzymać większej  przewagi. W końcowym rachunku może liczyć się każda bramka. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy i nasze nadzieje nie zostały tylko na poziomie czystej teorii.

SŁOWACJA – POLSKA 32:28 (16:14)

Słowacja: Z. Tothova, Grandtnerova – Hodoskova 1, Halasova 2, Benuskova, Dubajova 5, Stuparicova 4, Pajtasova 4, Sukennikova, Popluharova 1, Jansakova 3, Jakubisova 6, A. Tothova 6
Polska:: Kowalczyk, Sadowska – Małek, Stachowska 1, Dworaczyk 4, Wilamowska 4, Kudłacz 7, Byzdra 4, Waga 4, Wojtas, Gunia 4, Kulwińska.
Sędziowali: Dalibor Jurinovic i Marko Mrvica (Chorwacja). Widzów: 400.


Tabela grupy 6:
1. Czarnogóra                2   1   1   0     3     59:49
2. Rosja                         2   1   1   0     3     61:54
3. Słowacja                    2   1   0   1     2     58:61
4. Polska                       2   0   0   2     0     49:63.