Strona główna | ZPRP | Grały bez wiary

Grały bez wiary

 

Polska przegrała w Lublinie z Czarnogórą 21:31 (10:14) w meczu 1. kolejki kwalifikacji EURO 2010 kobiet. W niedzielę Biało-czerwone zagrają na wyjeździe ze Słowacja.

Podopieczne Krzysztofa Przybylskiego w słabym stylu rozpoczęły eliminacje EURO 2010. Porażka – i ta na własnym boisku – z jednym z kandydatów do drugiego miejsca w grupie (faworytem jest Rosja) wyczerpała praktycznie limit potknięć. W przypadku przegranej w niedzielę na Słowacji praktycznie będzie można zapomnieć o awansie Biało-czerwonych.


Agnieszka Tyda przedziera się przez obronę rywalek /Fot. Kuba Gucma


Czarnogóra jako zespół nie stanowi dla nas tajemnicy. Musimy zagrać ostro w obronie – deklarował dzień przed meczem polski szkoleniowiec. Agresywna gra w defensywie, a kolektywna w ataku miała być kluczem do sukcesu. Wszystko się zgadzało z tym, że ten scenariusz rywalizowały … przeciwniczki. Przy okazji warto zaznaczyć, że w Czarnogórze kobiecą piłkę ręczną uprawia 400 osób i nie chodzi tu tylko o seniorki, ale o wszystkie kategorie wiekowe.

Pomysł Czarnogórców na stworzenie zespołu narodowego polega na skupieniu najlepszych krajowych zawodniczek w jednym klubie oraz uzupełnieniu go najlepszymi 2-3 doświadczonymi piłkarkami, grającymi w zagranicznych drużynach. Zobaczmy w jakich rozgrywkach europejskich od lat gra Buducnost Podgorica, a w jakich mistrzynie Polski. Jak widać ten zamysł przynosi efekty. Na pewno wystarczył na Polki.


Akcja, po której Joanna Waga zdobyła gola /Fot. Marek Skorupski 

Już początek środowego spotkania wskazywał, że gospodyniom o wygraną będzie bardzo trudno. Czarnogórki rozpoczęły od prowadzenia 8:2. Skutecznie grała lewoskrzydłowa FC Kopenhaga Maja Savić, którą z rozegrania wspierała naturalizowana Węgierka Gabriella Kindl.
O co w tym czasie działo się w obozie gospodarzy? Przede wszystkim niemal każda z Polek miała olbrzymie problemy z dojściem do sytuacji rzutowej. Gdy dodamy do tego bardzo wiele strat, to nikogo nie mogło dziwić pewne prowadzenie zespołu gości.

Zapowiadana determinacja w obronie nie miała przełożenia na postawę Polek na boisku. Momentami jedynie mogła podobać się gra kołowej Joanna Dworaczyk i rozgrywającej Lucyny Wilanowskiej. Jedynie ta ostatnia w zespole gospodarzy była upominana 2-minutowymi karami.

Gdy Polki zaczęły odrabiać straty trener Gyula Zsiga wprowadził na plac Bojanę Popović. Dla tej niezwykle utytułowanej zawodniczki (czterokrotnej triumfatorki Champions League, brązowej medalistki MŚ 2001) był to zaledwie drugi występ po 8-miesięcznej przerwie spowodowanej rehabilitacją kolana. Popović na razie głównie służy jako wsparcie psychologiczne dla koleżanek, ale trzy rzuty karne wykorzystła bezbłędnie. 4-bramkowa strata do przerwy zezwalała na nadzieje osiągnięcia korzystnego rezultatu przez Biało-czerowne.


Karolina Kudłacz nie potrafiła zaskoczyć rywalek /Fot. Marek Skorupski

Po zmianie stron wydawało się, że Polki złapały właściwy rytm. Wygrały początek tej części meczu 3:1 i do remisu potrzebowały jednego trafienia. Niestety kolejne straty i niewykorzystane sytuacje spowodowały, że Czarnogórki wypracowały bezpieczną przewagę. Kolejny zryw Polek doprowadził do stanu 17:19. Przeciwniczki tym razem nie chciały niemiłej dla siebie powtórki i w ostatnim kwadransie dały koncert skutecznej gry. Wśród Polek zawiodły przede wszystkim Karolina Kudłacz i Iwona Niedżwiedź-Cecotka, od których zawsze powinno się i trzeba wymagać zdecydowanie lepszej postawy na boisku.

Powiedzieli na konferencji prasowej:
Gyula Zsiga (trener Czarnogóry): Przed meczem nie dysponowaliśmy żadnymi materiałami wideo o naszym rywalu. O naszej wygranej zadecydowała postawa w obronie oraz dyspozycja naszych bramkarek.
Sonja Bajaktarovic: Chciałam podziękować Polkom za mecz, który był prowadzony fair. Cieszę się, że kwalifikacje zaczęliśmy od zwycięstwa. Potwierdzam słowa trenera, że kluczem do zwycięstwa była bardzo dobra gra w obronie oraz postawa bramkarek. Mamy dobre zawodniczki w ataku, ale momentami były problemy ze zdobyciem bramki.


Fot. Kuba Gucma
Krzysztof Przybylski (trener Polski): Na pewno rozegraliśmy jeden ze słabszych meczów w ostatnim okresie. Przyczyną porażki jest to, że nie zagraliśmy tak jak to było w planach, czyli twardo w obronie. Były momenty dobrej gry, ale to właśnie były tylko momenty. Zbyt dużo naszych błędów technicznych w ataku umożliwiło rywalom wyprowadzanie kontr.  
Joanna Dworaczyk: Ukłon w kierunku rywalek, które pokazały nam jak należy grać w obronie. Do takiej defensywy musimy dążyć. Mamy dużo do poprawienia. Mam nadzieję, że następny mecz będzie dla nas zwycięski.

POLSKA – CZARNOGÓRA 21:31 (10:14)
Polska:
Sadowska, Kowalczyk – Małek, Stachowska, Niedźwiedź-Cecotka 3, Dworaczyk 4, Wilamowska 3, Kudłacz 4 (4), Załęczna 2, Majerek 2, Byzdra, Waga 1, Gunia 1, Tyda 1. Kary 6 min. Czerwona kartka: Lucyna Wilanowska (czerwona kartka). Trener: Krzysztof Przybylski.

Czarnogóra: Barjaktarovic,  Vukcevic – Miljavic, Radicevic 6, Jovanovic 3, Radovic 3, Dragutinovic, Kindl 4, Savic 7, Popovic 3 (3), Markovic, Lazovic 4, Mehmedovic, Bozovic 1. Kary 6 min. Trener: Gyula Zsiga.
Sędziowali: Anders Kaerljund i Dennis Stenrand (Dania). Widzów 1500.