Strona główna | ZPRP | W Vive byłbym bez szans

W Vive byłbym bez szans

 

– Pewnie, że szkoda mi gry w Lidze Mistrzów, ale czy gdybym został w Vive Kielce, to bym w niej występował? Wątpię – uważa w rozmowie z „Przeglądem Sportowym” Michał Stankiewicz, który zdecydował się na powrót do Zagłębia Lubin.

PRZEGLĄD SPORTOWY: Przeszło już panu rozczarowanie po nieudanym pobycie w Vive?
MICHAŁ STANKIEWICZ: Nie ma co ukrywać, byłem zawiedziony, że przygoda z tym klubem, planowana na trzy sezony, potrwała tylko rok.

PS: Dlaczego pan odszedł?
– Kiedy do zespołu doszedł Rastko Stojković z Nordhornu, usłyszałem od trenera i działaczy, że będzie mi trudno załapać się do składu. Powiedzieli, że jak chcę, to mogę zostać, ale będę miał małe szanse na grę. Miałem kilka nieprzespanych nocy, zastanawiałem się, co zrobić. W końcu zaproponowałem rozwiązanie kontraktu, a klub się zgodził.

PS: A nie chciał pan podjąć walki ze Stojkoviciem?
– Nie mogę o tym za dużo mówić, ale wiem, że tej rywalizacji bym nie wygrał.

PS: To znaczy, że nie decydowałaby forma sportowa?
– Proszę mnie nie ciągnąć za język. Są rzeczy, o których nie mogę opowiadać. Powiem tylko, że ciężko byłoby mi się przebić i groziło mi siedzenie na trybunach. A mam 24 lata i muszę dużo grać. Wybrałem powrót do Zagłębia.

PS: Do Vive szedł pan jak na skrzydłach. Dostał pan trzyletnią umowę, miały być puchary, praca z selekcjonerem, no i nauka gry w obronie, która była dotychczas pana słabą stroną.
– No cóż, życie weryfikuje marzenia. Początek w Kielcach był trudny. Na treningach byłem ustawiany w obronie, ale w meczach już nie. Właściwie nie wiem, dlaczego trener Wenta nie wstawiał mnie do defensywy. Może nie miał czasu odpowiednio mnie do tego przygotować Nie ma też co ukrywać, że Piotrek Grabarczyk i Daniel Żółtak są lepszymi obrońcami ode mnie. Może szkoleniowiec po prostu nie chciał ryzykować.

PS: Kiedy w najbliższym sezonie Zagłębie stanie naprzeciwko Vive, to nie będzie dla pana zwykły mecz?

– Nie ukrywam, że będzie mi bardzo zależało na zwycięstwie. I zrobię wszystko, żeby pokazać trenerowi i działaczom Vive, jak bardzo się pomylili, rezygnując z Michała Stankiewicza.

Więcej czytaj w „Przeglądzie Sportowym”