Strona główna | ZPRP | Nie wracam do kadry. Na razie

Nie wracam do kadry. Na razie

 

Po sześciu latach gry w niemieckim Rhein-Neckar Lówen były reprezentant Polski w piłce ręcznej wraca do kraju. Ma pomóc Vive Kielce budować silny, europejski klub. To pierwszy przypadek transferu z czołowego zachodniego klubu do Polski, a nie odwrotnie. „Gazeta Wyborcza” rozmawia z Mariuszem Jurasikiem.

Paweł Matys: Koledzy awansują do kolejnej mistrzowskiej imprezy, a pana nie ma w zespole?
Mariusz Jurasik: Nie wracam do kadry, ale podkreślam: na razie. Może za jakiś czas, gdy zregeneruję siły. Bo z kadry zrezygnowałem właśnie z powodu zmęczenia. Tak intensywnego sezonu w karierze jeszcze nie miałem. Z Rhein-Neckar Lówen w Bundeslidze, Lidze Mistrzów i Pucharze Niemiec rozegrałem około 60 spotkań Do tego kadra, igrzyska w Pekinie, a potem mistrzostwa świata w Chorwacji.

Grzegorz Tkaczyk po zabiegu kolana zapowiada na jesień powrót do reprezentacji. Wrócicie razem?
– Być może jeszcze zagram w kadrze, tylko czy wtedy będę jej jeszcze potrzebny? Nie wiadomo, w jakiej będę formie, może znajdą się lepsi. Na razie koncentruję się na grze w Kielcach.


Mariusz Jurasik podczas MŚ 2009 /Fot. ZPRP

Rok temu o tej porze nawet do głowy panu nie przyszło, że tak szybko wróci do Polski.
– To prawda, miałem jeszcze ze dwa lata pograć w Lówen, a potem zobaczyć, w jakiej będę formie. Choć koniec kariery planowałem w Kielcach.

Kontrakt z Vive podpisał pan na początku stycznia, ale Niemcy wciąż kusili ofertami.
– Umowa z Rhein-Neckar Lówen kończyła mi się po tym sezonie. Pod koniec roku byłem zainteresowany jej przedłużeniem, ale menedżer klubu mnie zwodził. Mimo że kibice byli bardzo za mną, on miał swoją politykę. Nie zgodził się też na podwyżkę. Dlatego szukałem nowego klubu. Kontaktowały się ze mną m.in. hiszpańskie Ciudad Real i Portland San Antonio, a ostatnio mistrz Niemiec THW Kiel.

Odmówił pan „Zebrom" z Kilonii! Drużynie, tak jak Real Madryt, nazywanej „galacticos", Regularnemu finaliście Champions League?
– Pewnie, że już widziałem się w koszulce w biało-czarne pasy. Tak jak w piłce nożnej nie odmawia się Barcelonie czy Realowi, tak w piłce ręcznej nie odrzuca się oferty THW Kiel.

Dlaczego nie doszło do transferu?
– Na prawe rozegranie mieli mnie i młodszego o siedem lat Christiana Sprengera z Magdeburga. Wybrali jego, bo jest bardziej perspektywiczny – poza tym Magdeburg ma kłopoty finansowe i kupili go po okazyjnej cenie.

Pomyślał pan: trudno, wracam do Polski.
– Wcale nie. Propozycja prezesa Vive Bertusa Servaasa była bardzo konkretna – dobre pieniądze i umowa na trzy lata. Ale przede wszystkim w Kielcach budowany jest wielki klub. Cieszę się, że mam być jednym z jego filarów. 

O powrocie do kadry nie chce pan wiele mówić, ale nie wierzę, że myślami nie sięga pan do Londynu w 2012 roku?
– Medal olimpijski jest moim wielkim, niespełnionym marzeniem. Nie myślę o końcu kariery, bo czuję się na siłach, by jeszcze wiele osiągnąć.

Więcej w Gazecie Wyborczej

Mariusz Jurasik – Gra na prawym skrzydle lub prawym rozegraniu. 4 maja skończył 33 lata. Były gracz Vlve Kielce, Wisły Płock, a ostatnio niemieckiego Rhein-Neckar Lówen. Trzykrotny mistrz Polski. Wicemistrz świata z 2007 r. (uznany za najlepszego prawoskrzydłowego Imprezy), brązowy medalista tegorocznego mundialu w Chorwacji, piąte miejsce na igrzyskach w Pekinie. W kadrze rozegrał 176 spotkań, zdobywając 644 bramki.