Strona główna | ZPRP | Czarnogórcy tłem dla polskiej drużyny

Czarnogórcy tłem dla polskiej drużyny

 

Polska wygrała w wyjazdowym meczu kwalifikacyjnym do Euro 2010 z Czarnogórą w Niksicu 31:23 (15:8). Podopieczni Bogdana Wenty awansowali na drugie miejsce w tabeli grupy 1. Sprawa awansu rozstrzygnie się w sobotę. Polacy w Kielcach podejmą Rumunów. 

Dwukrotni medaliści mistrzostw świata w środowy wieczór udowodnili Czarnogórcom, że samą ambicją nie można wygrywać meczów o naprawdę dużą stawkę. Od kilku dni media z tej byłej republiki Jugosławii podnosiły poziom nastrojów i oczekiwań związanych z zespołem Ranko Popovića. Wszak Czarnogóra po nieoczekiwanej wygranej w Rumunii była o krok od awansu do finałów ME. Pokonanie Polski okazało się zadaniem niewykonalnym.

Już początek meczu wykazał, że gospodarzom będzie bardzo trudno zanotować korzystny wynik. Polska obrona, w tym blok, grała bardzo pewnie. Dzięki temu, będący wysokiej formie, Sławomir Szmal (11 obronionych rzutów) miał ułatwione zadanie. Polacy po składnych, zespołowych akcjach w 5 min prowadził 4:0. Gospodarze tylko na moment poderwali się i po trzech bramkach z rzędu znacznie odrobili straty.


Panownie gramy konsekwentnie /Fot. ZPRP

Później przewaga podopiecznych Bogdana Wenty nie podlegała dyskusji. Praktycznie w każdym elemencie gry, na każdej pozycji mieli przewagę. Gospodarze nie dysponując klasowymi graczami na skrzydłach i kole preferowali grę środkiem. W ataku pozycyjnym także mieli spore problemy z dojściem do klarownych sytuacji rzutowych.

Trener Popović co chwila próbował wymuszać decyzje na arbitrach. Szybko za to ujrzał żółtą kartkę. Jego gracze nawet będąc sam na sam z polskich bramkarzem nie byli w stanie podwyższyć swego konta bramkowego. Nas zespół grał bardzo konsekwentnie i jeszcze przed przerwą zaliczył podobnie wysoką zaliczkę, jak w pierwszym spotkaniu z Czarnogórą, w Bydgoszczy.

W drugiej połowie inicjatywa dalej należała do Polaków, którzy w 45 min wypracowali przewagę 11 goli (25:14). Wysokie prowadzenie pozwoliło trenerowi Wencie wprowadzić na boisko Adama Malchera. Zmiennik Szmala spisywał się bardzo dobrze. Jedynym jasnym punktem w ekipie Czarnogóry był leworęczny Zoran Roganović. Ostatnie 10 minut meczu można śmiało nazwać minutami przyjaźni. Zdegustowani wynikiem miejscowi fani zaczęli opuszczać trybuny.

Sprawa awansu z drugiego miejsca zostanie przesądzona w sobotę. Polsce w konfrontacji z Rumunią wystarczy remis. Sympatycy Białoczerwonych liczą jednak na następną wygraną.

Sławomir Szmal: Podobnie jak rywale odczuwaliśmy ciśnienie tego meczu. Oni wygrywając mieli zapewniony awans. My z kolei musimy zwyciężyć w jeszcze jednym spotkaniu. Gramy dla siebie, nie dla pieniędzy. Miejscowa publiczność do końca żywo dopingowała swoją drużynę. Trochę to nam przeszkadzało. Było kilka gwizdków sędziów, które nam nie pomogły. Adam Malcher bardzo dobrze zagrał w bramce. W sobotę czeka nas następne trudne spotkanie. Rumuni przyjadą w najsilniejszym składzie. Będziemy walczyć.

Czarnogóra-Polska 23:31 (8:15)CZARNOGÓRA: Stojanović, Kosanović – Pejović 1, Milasević 1, Melić 2, Marković 4/1, Osmajić 1, Mrvaljević 4, Roganović 6, Rudović 1, Kapisoda 1, Ćolaković 2. Kary 6 min.
POLSKA: Szmal, Malcher – K.Lijewski 4, Kuchczyński 4, Jachlewski, Bielecki 1, Siódmiak, Wleklak 3, B.Jurecki 5, M.Jurecki 4, Tłuczyński 7/4, Jurkiewicz 1, M.Lijewski 2, Kubisztal. Kary 6 min.
Sędziowali: Csaba Dobrovits i Peter Tajok (Węgry). Widzów: 3000.