Derby Polski

 

Największe budżety, piękne tradycje, ponad 20 reprezentantów kilku krajów, ogromne nadzieje i jeszcze większe aspiracje – to wszystko będzie w finale play-off mistrzostw Polski – pisze „Przegląd Sportowy” o rozpoczynających się w sobotę w Kielcach rywalizacji Vive z Wisłą Płock.

Wisła – stały finalista

Na te mecze wszyscy czekają od początku sezonu. Nieschodząca od 20 lat z podium Wisła Płock kontra mający wielkie plany 15-krotny medalista Vive Kielce. – Najgorsze jest czekanie na pierwszy gwizdek. Nerwy dają o sobie znać, chociaż akurat dla mnie jest to czwarty finał – mówi obrotowy Vive Michał Stankiewicz, jeden z trzech kielczan, którzy mają w dorobku mistrzowski tytuł. 24-letni kołowy wywalczył go dwa lata temu z Zagłębiem, pokonując w finale Wisłę. Oprócz niego ze złota cieszyli się już także Piotr Grabarczyk (Vive 2003 rok) oraz Patryk Kuchczyński (Wybrzeże Gdańsk 2001).

Dla większości graczy Vive taki finał to nowość, bo kielecki zespół nigdy nie dotarł do decydującej batalii o złoto. Oprócz Stankiewicza (Grabarczyk i Kuchczyński wygrywali mistrzostwo przed wprowadzeniem systemu play-off) jeszcze tylko Kazimierz Kotliński i Paweł Piwko w sezonie 2005/06 walczyli o tytuł w barwach Chrobrego Głogów. Przeciwnikiem była oczywiście Wisła, która zresztą okazała się silniejsza. Czy ten brak doświadczenia kielczan w meczach o tak wielką stawkę nie spęta im rąk w rywalizacji z doświadczonymi wiślakami –To się okaże. Dobrze, że w razie piątego meczu, rozegramy go u siebie, choć mam nadzieję, że wygramy 3-0 – mówi Stankiewicz.

O ile dla młodzieży z Vive (większość graczy ma 22-26 lat) to będzie finałowy debiut, o tyle dla ich rywali z Płocka walka o złoto to właściwie chleb powszedni. Tacy zawodnicy jak Tomasz Paluch, Bartosz Wuszter czy Michał Zołoteńko dobrze wiedzą, jak się przygotować do takiego starcia. Tym bardziej, że z czterech rozgrywanych dotąd finałów play-off Wisła uczestniczyła we wszystkich, a trzy wygrała. – To doświadczenie jest bardzo ważne. Ja już nie odczuwam jakiegoś wielkiego napięcia – mówi Paluch. Oba zespoły mają zagrać w najsilniejszych składach. W Vive trenuje już Henrik Knudsen. – Kiedyś nas mocno pokarał, ale mamy na niego sposób – zapowiada płocki kołowy Zbigniew Kwiatkowski.

Emocji nie zabraknie

Kto jest faworytem – Szanse są równe. O złotym medalu zdecyduje odporność psychiczna. Kto lepiej wytrzyma ogromną presję, ten wygra – twierdzi Kwiatkowski, którego czekają ostre pojedynki na kole ze Stankiewiczem.

– Wszystkie mecze będą zacięte. Zdecydują drobiazgi, jak błąd kroków czy udana interwencja bramkarza. Emocji na pewno nie zabraknie – zapowiada Stankiewicz.