Strona główna | PGNiG Superliga Kobiet | Fedor rezygnuje z posady trenera

Fedor rezygnuje z posady trenera

 

Zrezygnowałem z dalszego prowadzenia Słupi. Swoje bogate doświadczenie i wielką wiedzę postaram się przekazywać młodszemu pokoleniu. Będę koordynatorem w słupskim klubie – mówi trener Adam Fedorowicz w wywiadzie dla „Głosu Pomorza Słupsk”.

– Słupia Słupsk nie utrzymała się w ekstraklasie. Dlaczego?

– Na tle zespołów ekstraklasy byliśmy kopciuszkiem. Siła i wielkość klubu uzależnione są od budżetu, a ten mieliśmy najmniejszy w lidze. Od wielu lat Słupia bazuje na swoich wychowankach. W Koszalinie w barwach akademiczek nie gra żadna koszalinianka. Tak samo jest w Lublinie. W sezonie 2008/2009 w Słupsku była zbyt wąska kadra zawodniczek. Nasza gra oparta była praktycznie na czterech szczypiornistkach Pozostałe odbiegały od nich. Nie zawsze miałem do dyspozycji wszystkie zawodniczki. Powodem ich absencji na treningach i meczach były nauka, choroby i kontuzje. Nie było też strategicznego sponsora. Jednak Słupia nie była słabsza od gdańskiego AZS AWFiS. Na tej ekipie zdobyliśmy pięć punktów. Gdańszczanki uratowały się przed bezpośrednią degradacją tym, że wcześniej miały bezpieczny dystans punktowy.

– Które zawodniczki zawiodły?

– Adriana Szabała i Anna Żurawska. Z tymi zawodniczkami rozstałem się w trakcie rozgrywek, gdyż nie spełniały ról, do których je przewidywałem. Nie zrobiła spodziewanego postępu Agnieszka Mar-ciuch.

– Największa słabość zespołu?

– Słupskie zawodniczki mają zbyt skromne warunki fizyczne. Największym mankamentem była zbyt delikatna i bojaźliwa gra w obronie. Szwankowała także skuteczność i to nawet z dobrych pozycji rzutowych. Podstawowe zawodniczki nie posiadały odpowiedniego wsparcia od rezerwowych.

– Bardzo często pan narzekał na sędziów. Co pan sądzi o ich pracy?

– Słupia została skrzywdzona przez werdykty arbitrów. Bardzo często wydawali oni sporo kontrowersyjnych decyzji. W ekstraklasie byłem jedynym trenerem, który chyba miał prawo oceniać pracę sędziów. Chociażby na podstawie swojej kariery zawodniczej, sędziowskiej i trenerskiej. W przeszłości, gdy mieszkałem w Koszalinie, byłem przewodniczącym Komisji Sędziowskiej Wojewódzkiej Federacji Sportu. Mam prawie każdy mecz zapisany na wideo. Mam odnotowane fragmenty, w których sędziowie robią błędy i naruszają przepisy gry. Tak dziwnie się składało, że przeważnie mylili się na niekorzyść Słupi. Po tym sezonie wycofuję się więc z działalności w Radzie Trenerów w Związku Piłki Ręcznej w Polsce.

– Czy kobieca piłka ręczna zmieniła się przez ostatnie lata?

– Tak. W tej chwili preferowana jest siła kosztem techniki i inteligencji. Niemal każda akcja techniczna zostaje przerwana niezgodnie z przepisami. Bardzo często zawodniczki popełniają faule, i to brutalne. To doprowadziło między innymi do takiej sytuacji, że w tej najważniejszej rywalizacji na finiszu zabrakło Anity Unijat, naszej najbardziej doświadczonej i najskuteczniejszej zawodniczki. Przecież ona była motorem napędowym naszych poczynań i decydowała o obliczu zespołu. Jej ubytek był straszną stratą.

– Będzie pan dalej prowadził Słupię?

– Zrezygnowałem z dalszego prowadzenia Słupi. W tym miejscu chciałbym serdecznie podziękować tym wszystkim ludziom, z którymi współpracowałem i tym wszystkim osobom, które starały się mi pomagać.

Więcej czytaj w „Głosie Pomorza Słupsk”