Strona główna | ZPRP | W Olsztynie zgodnie z planem

W Olsztynie zgodnie z planem

 

Polska wygrała w Olsztynie z Turcją 32:21 (18:9) kwalifikacyjny mecz grupy 1 do mistrzostw Europy. Najlepszym polskim zawodnikiem wybrano Michała Kubisztala. W pierwszej połowie kontuzji skręcenia stawu skokowego doznał Tomasz Tłuczyński.  

Hala Urania gdyby mogła pomieścić cztery tysiące widzów z pewnością zostałaby zapełniona do ostatniego miejsca.  Dwa tysiące biletów sprzedano na długo przed pierwszym gwizdkiem sędziów ze Szwajcarii. Warto to zauważyć, gdyż rywal z Turcji, prowadzony przez węgierskiego trenera, nie ma na koncie żadnych znaczących sukcesów.


Artur Siódmiak rozegrał już ponad 100 meczów w reprezentacji Polski / Fot.ZPRP

Oprawa meczów z udziałem reprezentacji Polski w piłce ręcznej przypomina już te spotkania, w których grają nasi siatkarze. Kibice dobrze się bawią, a dodatkowo część z nich może wrócić do domów z wartościowymi gadżetami. Następne wydarzenie tej rangi dopiero w czerwcu – we Wrocławiu i Kielcach. Organizatorzy przed meczem uhonorowali Artura Siódmiaka dyplomem i pamiątkowym medalem za rozegranie w zespole narodowym 100 spotkań.

Początek spotkania nie był dla dwukrotnych medalistów mistrzostw świata lekki, łatwy i przyjemny, gdyż goście przez pierwszy kwadrans byli równorzędnym przeciwnikiem, a  nawet prowadzili 7:6. W tym okresie kontuzji doznał Tomasz Tłuczyński i nie pojawił się już więcej na boisku. Na szczęście uraz nie jest zbyt groźny, ale zawodnika czeka przynajmniej tygodniowy rozbrat z piłką.


Oprawa meczów piłkarzy ręcznych to już prawdziwe show /Fot.ZPRP

Tłuczyński, który rzadko myli się przy rzutach karnych, rozpoczął serię niewykorzystanych takich okazji. Później w jego ślady, jeszcze w pierwszej połowie, poszedł Mateusz Jachlewski i dwukrotnie Michał Kubisztal. W następnych meczach, gdy Polacy zagrają o awans ze Szwecją i Rumunią, może to mieć niemiłe konsekwencje.

W drugiej części pierwszej odsłony Polacy przyspieszyli tempo, uruchamiali skrzydłowych, co szybko miało przełożenie na wynik (15:8). Przez trybuny przelała się meksykańska fala. Gdyby nie wspomniane rzuty karne, to specjalnie nie było do czego się przyczepić w grze Polaków. Kibice skandując „Sławek, Sławek” podziękowali Szmalowi za udane parady.


Karol Bielecki rzucił Turkowm w Olsztynie 6 bramek /Fot. ZPRP

W drugiej połowie zastąpił go Adam Malcher, który również może zaliczyć występ do bardzo udanych. Rozegrał się także Kubisztal, który zdobył (po podaniu od Jachlewskiego) „filmową” bramkę na 24:16. Po prostu wysokie prowadzenie aż zachęcało do zagrań specjalnie dla publiczności. Trudności sprawiał tylko rozgrywający Okan Yalciner, który jest jedynym zawodnikiem w kadrze Istvana Juhasza, grającym poza ligą turecką (w szwajcarskim HC Kriens). Turcy w końcowych minutach opadli z sił. A polscy szczypiorniści bezwzględnie to wykorzystywali.   

mas
  Powiedzieli po meczu:

Adam Malcher:  Przy tak wspaniałej publiczności bardzo dobrze się nam grało.  Nie spodziewaliśmy się takie przyjęcia. Kibice byli dzisiaj naszym ósmym zawodnikiem. Potwierdziliśmy swoją klasę.

Artur Siódmiak:  Wynik podobny do pierwszego meczu z Turcją. Na początku za dużo było z naszej strony błędów technicznych. Później złapaliśmy właściwy rytm.  Klarownie, bez problemu wygraliśmy zawody. Myślę, że kontuzja Tomka Tłuczyńskiego to nic poważnego.

Istvan Juhasz (trener Turcji): Spotkały się dwa zespoły o zupełnie innej klasie. Piłka ręczna jest młodą dyscypliną w Turcji. Federacja została założona w 1967 r. Wszyscy moi zawodnicy grają w lidze tureckiej z wyjątkiem Okana Yalcinera, który występuje w Szwajcarii. Jestem zadowolony z postawy mojego zespołu w obu meczach z Polską. Walczyliśmy, a dziś przez pierwsze 15 minut naprawdę bardzo dobrze zagraliśmy.  W ostatnich 10 minutach było widać zmęczenie po moich zawodnikach. Mam nadzieję,  że moja drużyna będzie grała jeszcze lepiej. Pracą w Turcji rozpocząłem sześć miesięcy temu.


Trener Bogdan Wenta zaskoczony był doskonałą atmoserą zawodów /Fot. ZPRP

Okan Yalciner: Zdawaliśmy sobie sprawę z jak dobrym zespołem przyjdzie nam grać. Próbowaliśmy wygrać, ale opadliśmy z sił i nasza gra zaczęła wyglądać źle. Dużo się nauczyliśmy i chcemy w przyszłości grać jak polski zespół.

Bogdan Wenta (trener Polski): W pierwszym meczu zawodnicy tureccy byli spięci, ale już w Olsztynie zagrali dobre zawody. Taka wspaniała oprawa meczu, jak w siatkówce, chyba spowodowała,  że moi zawodnicy za bardzo się rozluźnili. Momentami brakowało koncentracji. Dobrze się stało,  że mieliśmy takiego przeciwnika.  Z taką doskonałą publicznością jesteśmy w stanie wygrać z każdym.  

Michał Kubiszal: To dla kibiców chcieliśmy wygrać.  Punkty były nam bardzo potrzebne i to jest najważniejsze. Na początku graliśmy zbyt nerwowo. Za szybko chcieliśmy wypracować dużą przewagę. Potem uspokoiliśmy grę i korzystny wynik dowieźliśmy do końca.

Polska-Turcja 32:21 (18:9)
POLSKA: Szmal, Malcher – Kuchczyński 3, Jachlewski 3, Bielecki 6, Siódmiak 1, Źółtak 1, Wleklak 1, M.Jurecki 3, Tłuczyński 1, Jurkiewicz 1, Rumniak 2, Gliński 4, Kubisztal 6.
TURCJA: Demir, Tasdemir – Pektas 1, Kahya 1, Tan 2, Aslan 1, Yilmaz, Mutlu 1, Eyovge, Yalciner 7, Done 5, Ozbahar 2, Pamuk 1, Savas.
Sedziowali: Meyer, Stalder (obaj Szwajcaria). Widzów 2000.