Strona główna | ZPRP | Michał Kubisztal znowu w kadrze Polski

Michał Kubisztal znowu w kadrze Polski

 

Michał Kubisztal otrzymał powołanie na mecze kwalifikacyjne EURO 2010 Polska – Turcja (19 i 22 marca). W dorobku występów w reprezentacji Polski ma 35 występów i 130 bramek. Zawodnik Füchse Berlin nie krył zaskoczenia, gdy dowiedział się o nominacji.

– Jestem w szoku. Nie wiem co powiedzieć. Po tak doskonałym występie kolegów na Mistrzostwach Świata w Chorwacji w zasadzie straciłem już nadzieje, że jeszcze kiedyś zagram w reprezentacji Polski.

Ostatnie mecze w koszulce z orłem na piersi rozegrał Pan pod kierunkiem Daniela Waszkiewicza. Było to jednak szerokie zaplecze kadry, występującej w Christmas Trophy 2006 w Sanoku i w Grundfos Cup 2007 w Wielkopolsce. Pamięta Pan kiedy ostatni raz zagrał w pierwszym zespole narodowym?

– Tak było chyba w lipcu 2005 r. Byliśmy wówczas na zgrupowaniu w Cetniewie, skąd pojechaliśmy na trzy towarzyskie mecze z Norwegią. Pamiętam to dokładnie, gdyż wtedy Marcin Lijewski i Piotr Obrusiewicz urządzili pępkowe po urodzeniu im się dzieci.

W kadrze na mecze z Turcją jest dużo zawodników grających na lewym rozegraniu. Czy nie będzie to stanowiło dla Pana problemu?

– Oczywiście, że najlepiej czuję się na tej pozycji. Grać mogę wszędzie. Jeszcze za czasów trenera Zajączkowskiego w kadrze występowałem na środku rozegrania.

A jakie relacje ma Pan z aktualnymi reprezentantami Polski. Na ten temat pojawiają się różne opinie?

– Nie spotkałem się ze złym podejściem do mojej osoby. Nigdy nie miałem z nimi żadnego zgrzytu. Gdy nadarza się okazja chodzimy razem na piwo. Nikt mi nie powiedział wprost, że mnie nie lubi. Dementuję te pogłoski.    

Ostatnio etatowym reprezentantem Polski, był inny zawodnik Füchse Berlin, Bartek Jaszka.

– Niestety Bartek z powodu kontuzji ręki odniesionej podczas MŚ w Chorwacji musi jeszcze pauzować ok. pięciu tygodni. Za kilkanaście dni ma mieć zmieniony gips, potem zostaną wyjęte druty. Na ile to możliwe bierze udział w zajęciach treningowych. Chodzi na siłownię i basen. Widoczny jest jego brak w drużynie. Ostatnie dwa ligowe mecze w Berlinie rozegraliśmy w nowej hali na 15 tys. widzów. Ale ona nam wyraźnie nie odpowiada. Ponieśliśmy dwie porażki. Notujemy fatalny początek, po 10 minutach mamy 6-7 goli „w plecy” i potem musimy „gonić” wynik. Tak było we wczorajszym meczu z Magdeburgiem. Rywale przeszli po nas jak po liściach. Brakuje nam atmosfery Max Schemillng Halle.

Rozmawiał Marek Skorupski