Strona główna | PGNiG Superliga Kobiet | Dziecko za zgodą klubu

Dziecko za zgodą klubu

 

Piłkarki ręczne SPR Asseco BŚ Lublin muszą uzgadniać z klubem, kiedy mogą urodzić dziecko. Jedna z zawodniczek tego nie zrobiła i dlatego straci część wynagrodzenia – informuje „Dziennik Wschodni”.

Katarzyna Duran to jedna z najlepszych piłkarek ręcznych lubelskiej drużyny i reprezentacji Polski. Spodziewa się dziecka. Problem w tym, że zaszła w ciążę, nie uzgadniając tego z klubem.

W kontraktach zawodniczek jest zapis, że o takich planach mają obowiązek poinformować klub – mówi Andrzej Wilczek, prezes SPR Asseco BŚ Lublin. – Kasia zaszła w ciążę niespodziewanie. Powiedziała mi o tym i dogadaliśmy się. Ale, oczywiście, trudno, żeby teraz dostawała wynagrodzenie w ramach całego
kontraktu, skoro nie wykonuje swojego zawodu.

Z tego powodu nie miałam w klubie żadnych nieprzyjemności – podkreśla Duran. – Choć wiem, że zawodniczki innych drużyn miały – dodaje. Wszystko przez kontrowersyjne klauzule o ciąży. O sprawie jako pierwsza napisała „Gazeta Wyborcza".

Podobny zapis jest w kontrakcie Ewy Damięckiej, innej zawodniczki SPR, która planuje ciążę. – U każdej kobiety przychodzi czas na macierzyństwo. Lojalnie uprzedziłam klub, że o tym myślę – mówi Damięcka. – Ale to nie znaczy, że ktokolwiek będzie teraz decydował o mojej przyszłości i ciąży. Ta pojawi się, gdy będzie do tego odpowiedni moment.

Efekt jest jednak taki, że SPR zakontraktował nową zawodniczkę grającą na pozycji Damięckiej, która mogłaby ją zastąpić. To praktyka stosowana w lubelskim klubie od dawna. – Urodziłam dziecko pięć lat temu – tłumaczy Sabina Włodek.Nie ucierpiał ani klub, ani moja kariera, a rodzina się powiększyła. A kontrakt? To coś w rodzaju dżentelmeńskiej umowy, która odpowiada i nam, i klubowi.

Podobne zasady obowiązują w większości zespołów ekstraklasy piłki ręcznej, a także w niektórych drużynach Polskiej Ligi Koszykówki Kobiet (np. w Lotosie PKO BP Gdynia). Nie ma ich w siatkówce. Ani w piłkarskiej ekstralidze kobiet.

Nie ma u nas zawodowych kontraktów, więc nie ma też żadnych klauzul – wyjaśnia Andrzej Soroka, trener bramkarek w AZS PWSZ Biała Podlaska. – Ale nawet gdyby, to i tak zapisów o ciąży by nie było. Macierzyństwo to prywatna sprawa.
– Ciekawe, co miałbym zrobić, gdyby przyszło do mnie siedem zawodniczek i powiedziało: jesteśmy w ciąży. Wycofać klub z rozgrywek? – pyta Wilczek. -Taka umowa z dziewczynami jest fair.

Każda z nas uzgadnia kontrakt i podpisuje go z własnej woli – dodaje Damięcka.