Strona główna | PGNiG Superliga mężczyzn | Kuriozalna bramka pogrążyła Końskie

Kuriozalna bramka pogrążyła Końskie

 

Takie gole zdarzają się rzadko – chyba jeszcze rzadziej niż ten Artura Slódmaka z mistrzostw świata. KSSPR Końskie stracił bramkę i remis już po regulaminowy czasie, a rywal rzucał prawie z połowy boiska. Ostatecznie Olimpia Piekary Śląskie wygrała mecz I ligi 28:27.

Konecczanie stracili ostatnią bramkę z rzutu wolnego. Arkadiusz Kowalski rzucił z odchylenia obok muru, piłka skozłowała, odbiła się od słupka i wpadła do siatki. – W życiu nie widziałem takiego gola – powiedział na łamach „Echa Dnia” trener KSSPR Rafał Przybylski. – Jestem załamany, bo zagraliśmy bardzo dobry mecz – dodał.

Goście prowadzili niemal przez całe spotkanie. Jeszcze w 51 minucie wygrywali 25:21. W 58 było 27:25 dla konecczan, ale od tego momentu gole zdobywali tylko gospodarze. 12 sekund przed końcem sędziowie nie uznali gola zdobytego ze skrzydła przez Roberta Napierałę (odgwizdali przejście) i Olimpia zdążyła jeszcze doprowadzić do, wydawałoby się, niegroźnego rzutu wolnego…