Strona główna | ZPRP | Człowiek drugiego planu

Człowiek drugiego planu

 

Analiza statystyk w piłce ręcznej nie jest tak owocna, jak na przykład w siatkówce. To zupełnie inna dyscyplina. Dlatego przygotowuję także materiał filmowy. Z niego wybierane są fragmenty, które są istotne dla danego gracza. Inny kawałek dostaje do obejrzenia bramkarz, a inny skrzydłowy – mówi Piotr Zembrzuski na łamach „Gazety Lubuskiej”. To m.in. dzięki jego materiałom nasi brązowi medaliści mistrzostw świata czerpali wiedzę o rywalach.

Długo będziecie świętowali zdobycie medalu?

– Oj, nie bardzo. Nie ma na to czasu. Zawodnicy wracają do klubów, gdzie czekają ich trudne mecze. Zarówno w pucharach, jak i lidze, ja też mam sporo pracy, bo trzeba przygotowywać się do meczu kadry z Turkami, zacząłem też zbierać materiały potrzebne do starcia z Rumunami.


W hali w Varażdinie /Fot. Marek Skorupski

Spodziewał się pan kiedykolwiek, że może zdobyć medal na wielkiej międzynarodowej imprezie?

– Szczególnie w młodości, jeszcze jako zawodnik, o tym marzyłem. Niestety, wtedy nie wyszło. Później miałem nadzieję, że uda się coś osiągnąć jako trener, nie ten pierwszy, ale jako asystent. No i mam brązowy medal mistrzostw świata.

A nie chciałby pan odgrywać pierwszoplanowej roli, być tym najważniejszym w sztabie trenerskim?

– Teraz trener to także menedżer, a ja jestem analitykiem. I ciężko by było. Zresztą praca trenera to także ogromny stres, a ja kiepsko go znoszę. A teraz robię to, co lubię.

Niech pan zdradzi co dokładnie robi w kadrze. Chyba nie zajmuje się wyłącznie statystykami, bo w czasie transmisji z meczów najczęściej widzieliśmy pana z kamerą w ręku?

– Analiza statystyk w piłce ręcznej nie jest tak owocna, jak na przykład w siatkówce. To zupełnie inna dyscyplina. Dlatego przygotowuję także materiał filmowy. Z niego wybierane są fragmenty, które są istotne dla danego gracza. Inny kawałek dostaje do obejrzenia bramkarz, a inny skrzydłowy. Druga sprawa, że nasi zawodnicy doskonale znają rywali, oni grywają razem w klubach i to im też bardzo pomaga.

Jak pan się temu wszystkiemu przyglądał z boku, to trudno byłe wydrzeć rywalom wygrane w walce o ten medal?

– Poziom piłki ręcznej jest szalenie wyrównany. Na przykład Rosjanie, z którymi minimalnie wygraliśmy, ostatecznie zajęli miejsce w drugiej dziesiątce. O wygranej decydują niuanse. My na początku turnieju byliśmy w nieco gorszej dyspozycji. Tym bardziej cieszy, że w drugiej fazie potrafiliśmy się podnieść.