Strona główna | ZPRP | Jesteśmy w najlepszej czwórce!

Jesteśmy w najlepszej czwórce!

 

Polscy piłkarze ręczni po niezwykle dramatycznym meczu pokonali w Zadarze Norwegię 31:30 (14:14) i awansowali do półfinałów Mistrzostw Świata. Zwycięskiego gola w ostatnich sekundach rzucił Artur Siódmiak, który posłał piłkę do pustej bramki rywali. Białoczerwoni w walce o finał zmierzą się w piątek o godz. 20.30 w Zagrzebiu z zespołem gospodarzy turnieju – Chorwacją.

Cóż to był za mecz. Po raz kolejny reprezentacja Polski rozegrała w Mistrzostwach Świata 2009 wielkie, dramatyczne spotkanie. I co ważne ze szczęśliwym zakończeniem. Po raz drugi z rzędu Polska osiągnęła w mundialu co najmniej półfinał.

Gdy Norwegowie prowadzili w końcówce widziałem, że u niektórych naszych zawodników na ławce już pojawiały się łzy w oczach. Jednak dopisało nam trochę szczęście i dokonaliśmy czego, co wydawało się nieprawdopodobne Dziś zwycięstwo należało się Norwegii. Zdarzył się cud. Widocznie ktoś na górze czuwał nad nami i pozwolił wygrać – mówił trener Bogdan Wenta konferencji prasowej. 

Nasi zawodnicy w przedmeczowych wypowiedziach zapowiadali, że batalia przeciwko „drużynie drwali” będzie szalenie trudna. Norwegowie w historii dotychczasowych imprez wysokiej rangi nic specjalnego nie osiągnęli. Stanęli więc przed olbrzymią szansą, która szybko może się nie powtórzyć. Oprócz rodaków sprzyjała im rzesza kibiców Danii, którzy zostali po meczu z Niemcami. Białoczerwonych dopingowała garstka fanów w liczbie około 40.

Spotkanie dla nas zaczęło się bardzo obiecująco, gdyż po dwóch trafieniach, w tym z rzutu karnego Tomasza Tłuczyńskiego było 2:0. Dodatkowo Sławek Szmal zasygnalizował, że będzie silnym punktem drużyny tego dnia. Rywale ani myśleli o ułatwianiu Polakom zadania. Sami grali skoncentrowani czyhając na błędy przeciwnika. Nic dziwnego, że błyskawicznie odrobili straty, nawet zdołali objąć najmniejsze z możliwych prowadzenie. Podopiecznym Wenty większą przewagę udało się wypracować w 18 minucie, kiedy to byli na trzybramkowym plusie (9:6).

Cóż z tego skoro ta zaliczka szybko została zniwelowała. Wówczas do pracy wziął się leworozgrywający Krystian Kjelling, który rzutami z drugiej linii przebijał się przez polski blok. Z kolei Havard Tvedten nie mylił się w wykańczaniu kontr. Szmal dalej robił swoje między słupkami (czasem nawet w nieprawdopodobny sposób), a składne akcje w ataku pozwoliły na odzyskanie prowadzenia (12:11). W sumie pierwsza połowa zakończyła się remisem, po 14.

W drugich 30 minutach Norwegowie zaczęli kontrolować grę. Bezlitośnie wykorzystywali nasze błędy w defensywie, w czym wyróżniał się wspomniany Kjelling. Po wykluczeniu Krzysztofa Lijewskiego rywale odskoczyli na dwie bramki i wydawało się, że będzie to przełomowy moment meczu. Skandynawowie poczuli wiatr żagle i zaczęli sprawiać wicemistrzom świata duże kłopoty. Nie zdeprymowała ich nawet kontuzja bramkarza Steinara Ege. W efekcie w 55 min prowadzili już 25:22.

To co się stało w końcówce meczu przejdzie do annałów polskiego sportu. Na trzy minuty przed ostatnią syreną nasz zespół przegrywał 28:30. Później wydarzenia potoczyły się błyskawicznie. Mariusz Jurasik trafił z pozycji kołowego. Po obronie Szmala nadarzyła się okazja do remisu. Wykorzystał ją Rafał Gliński. Na kilkanaście sekund przed końcem norweski szkoleniowiec poprosił o czas. Remis nie urządzał żadnej z drużyn, a wręcz przeciwnie promował do strefy medalowej Niemców.

Spokojnie panowie. Do końca jest 15 sekund. To dużo czasu. Trzeba przerwać akcję. Będzie pusta bramka – krzyczał do zawodników trener Wenta. Rzeczywiście rywale wycofali bramkarza kosztem zawodnika z pola. Podanie miało dotrzeć do obrotowego, ale przejął ją Artur Siódmiak, który bez większego namysłu posłał piłkę do pustej bramki. Goll!!!!

To co wydawało się niemożliwe stało się. Polska do drugiej rundy przystępowała z zerowym dorobkiem punktowym. A jednak wygrała trzy mecze z rzędu i awansowała do najlepszej czwórki mistrzostw. Lekarz zespołu Maciej Nowak zaczął całować parkiet, a niemal cała polska ekipa przykryła sobą Siódmiaka, który musiał w ten sposób „odcierpieć” radość kolegów.

Polska-Norwegia 31:30 (14:14)

POLSKA: Szmal, Malcher – Jaszka 1, K.Lijewski 1, Kuchczyński 4, Bielecki 5, Siódmiak 3, Wleklak 2, B.Jurecki 3, Jurasik 4, M.Jurecki, Tłuczyński 3/2, M.Lijewski 4, Gliński 1. Kary 6 min.

NORWEGIA: Ege, Erevik – Jansen, Vatne 1, Drange, Loke 2, Bjornsen 1, Myrhol 2, Tvedten 7/4, Mamelund 3, Kjelling 8, Samdahl 6. Kary 8 min.
Sędziowie: Lazaar, Reveret (obaj Francja). Widzów 2500.