Strona główna | ZPRP | Wygrana dodała nam animuszu

Wygrana dodała nam animuszu

 

Potwierdziliśmy, że Polacy też potrafią grać, że reprezentacja Polski, to nie tylko Karol Bielecki i Sławomir Szmal. Christiansen w pierwszej połowie nie zdobył żadnej bramki co się rzadko zdarza. Nawet został zmieniony. Mam nadzieję, że do jutra nie zapomnimy jak się gra. Na razie nie myślimy o medalu tylko o najbliższym rywalu – Serbii – powiedział Marcin Lijewski po zwycięstwie nad Danią w wypowiedzi dla "Sportowego Wieczoru" w TVP.

Pierwsza połowa to absolutny koncert gry naszego zespołu. Praktycznie bez błędów technicznych, bez niecelnych rzutów, wspaniały Sławomir Szmal w bramce. Wyszliście niesamowicie zmobilizowani, to czego chyba we wcześniejszych meczach brakowało.
– Dokładnie. Pierwsza połowa była tym czym miały być wszystkie mecze od początku turnieju. Aczkolwiek nie było dużej różnicy w pierwszych fazach w pierwszych meczach. Z tą tylko różnicą, że dziś wykorzystaliśmy wszystkie sytuacje sam na sam. No może jedną przestrzeliliśmy. To nam dodało skrzydeł. Dzięki wykorzystanym kontrom nabieraliśmy większej ochoty w obronie, a Sławek bronił fenomenalne piłki.

Tak wysoka skuteczność rzutów w pierwszej połowie bardzo rzadko się zdarza. A w bramce rywali stał przecież jeden z najlepszych na tej pozycji na świecie, Kasper Hvidt.
– Pytanie tylko czy to my byliśmy tacy dobrzy, czy Duńczycy wpadli w jakiś marazm. Było jak było. Wygraliśmy z mistrzami Europy. To na pewno dodam nam sił i animuszu do dalszej walki. Jutro gramy z Serbią, czeka nas ciężkie zadanie. Dzięki temu meczowi mam nadzieje, że będzie nam łatwiej.                                                                             

Trudno było marzyć o takim meczu w Waszym wykonaniu. Duńczycy mieli za sobą trzy świetnie rozegrane spotkania. Wy najlepszy mecz chyba z Rosją, który tak naprawdę rewelacyjny nie był. W tej sytuacji mistrzowie Europy byli zdecydowanymi faworytami. Co stało się w czasie podróży z Varażdinu do Zadaru, że zagraliście tak odmienieni?
– Nie wiem. Do godziny przed meczem nasze twarze wyglądały niezbyt szczęśliwie. Zacząłem się już martwić czy czasami nie złożyliśmy broni, czy czasami już się nie poddaliśmy. Tymczasem wychodzimy na mecz z mistrzami Europy i gramy zawody o jakich każdy zespół marzy, żeby tak zagrać. Oczywiście pozostaje kwestia drugiej połowy, ale nie zapominajmy, że Duńczycy są mistrzami Europy i tak źle nie mogą grać przez cały czas jak do przerwy. To nie umniejsza jednak naszych zasług.

Duńczycy chyba polegli od własnej broni. Bo skrzydła były dotąd atutem Skandynawów. Lindberg i Christainsen to znakomici zawodnicy występujący na tej pozycji, a w pierwszych 30 minutach praktycznie nie istnieli. U nas szaleli Patryk Kuchczyński i Tomasz Tłuczyński.

– Co tu więcej dodać. Chłopacy potwierdzili, że Polacy też potrafią grać na skrzydłach, że reprezentacja Polski, to nie tylko Karol Bielecki i Sławomir Szmal. Christiansen w pierwszej połowie nie zdobył żadnej bramki co się rzadko zdarza. Nawet został zmieniony. Mam nadzieję, że do jutra nie zapomnimy jak się gra.

Jesteście wciąż w grze o medal. Z Serbami trzeba jednak wygrać.
– Muszę stonować nastroje. Na razie patrzymy krótkoterminowo. Teraz przed nami Serbia, która zagrała doskonały spotkanie z Niemcami. A mistrzowie świata przecież niemal nas zdeklasowali. Po tym co pokazali Serbowie nabraliśmy do nich dużego szacunku i musimy się solidnie przygotować.