Strona główna | ZPRP | Nieudany rewanż za finał sprzed 2 lat

Nieudany rewanż za finał sprzed 2 lat

 

Polska przegrała w Varażdinie z Niemcami 23:30 (11:14) w ostatnim występie w grupie C Mistrzostw Świata. Białoczerwoni do drugiej fazy turnieju awansowali z zerowym dorobkiem punktowym. Oprócz czwartkowej porażki została im również zaliczona przegrana z Macedonią.

Plan minimum został przez reprezentację Polski wykonany. Dodatkowo zdobyte w pierwszej fazie punkty miały w dalszych grach być pomocne w osiągnięciu wysokiego miejsca. Już w tym momencie wiadomo, że wicemistrzowie świata nie powtórzą wyniku z 2007 roku. Polacy za wyjście z grupy do podziału otrzymają 100 tys. zł.


Fot. Marek Skorupski

Już pierwszy mecz 5.kolejki w grupie C przyniósł niepomyślne wieści dla podopiecznych Bogdana Wenty. Wygrana Macedonii nad Rosją oznaczała, że punkty wywalczone przez Polskę nad sborną nie zostanie zaliczone w rywalizacje o medale. W tej sytuacji naszej drużynie pozostała gra o zwycięstwo nad Niemcami.

Zespół prowadzony przez Heinera Branda dopingowały dobrze zorganizowane grupy kibiców wyposażone w bębny. Polskich sympatyków nie brakowało w hali, ale byli w zdecydowanej mniejszości.

W pierwszej połowie toczyła się niezwykle wyrównana walka. Gdyby nie ostatnia minuta tej części gry to nikt nie mógłby mieć pretensji, że tablica wskazuje remis. Taktyka naszej drużyny często oparta była na zagraniach na koło do Bartka Jureckiego. To długo przynosiło efekty najczęściej w postaci, przyznawanych przez portugalskich arbitrów, rzutów karnych. Tomasz Tłuczyński w ciągu 30 min wykorzystał 6 z 7 takich prób. Z niezrozumiałych względów Karola Bieleckiego (grał tylko 19 min w meczu) na długi czas zastąpił, będący w jeszcze słabszej dyspozycji Michał Jurecki.


Fot. Marek Skorupski

Niestety
Mariusz Jurasik także nie miał swojego dnia. Najlepszy prawoskrzydłowy MŚ 2007 w całym meczu oddał zaledwie jeden rzut. Po wywalczeniu piłki w obronie zamiast pobiec do kontry starał się przelogować lekko wysuniętego z bramki Carsten Lichteleina Skutek dla Polaka był opłakany. Niemiec z łatwością wyłapał piłkę.

Z reguły gra w przewadze przynosi większą szansę na zdobycie bramki. Po karze nałożonej na Olivera Roggischa (było 9:9) to rywale … rzucili dwa gole. Jeszcze przed przerwą Białoczerwoni zmuszeni byli do gry w podwójnym osłabieniu i korzystny wynik zaczął się coraz bardziej oddalać.

Szybko uzyskane dwa gole po zmianie stron przez Niemców jeszcze bardziej skomplikowały położenie Polaków. Nasi zawodnicy zaczęli popełniać sporadycznie proste błędy, a gdy dochodzili do dogodnych pozycji, to często nie potrafili przechytrzyć nienieckich bramkarzy. Po trzecim kwadransie gry (22:15) emocje się skończyły. Zwycięzca mógł być tylko jeden. Szczytem niemocy polskiej drużyny była gra w podwójnej przewadze i … na tym się skończyło. A w zasadzie nie był to jeszcze koniec, gdyż cała seria prostych błędów (oddawanie piłki w ręce rywali, fatalne kozłowanie itp.) zdominowała poczynania aktualnych wicemistrzów świata. Był to najsłabszy występ Białoczerwonych w tym turnieju Trzeba o nim jak najszybciej zapomnieć, ale zespół musi wyciągnąć właściwe wnioski. Inaczej historia z ostatniego spotkania z Niemcami się powtórzy. Następnym rywalem Polaków, w sobotę, będzie mistrz Europy – Dania.

Powiedzieli na konferencji prasowej:

Heiner Brand: Polska była uważana za faworyta tego meczu. Mieliśmy małe problemy w pierwszej połowie. Ogólnie jestem zadowolony z postawy moich zawodników w obronie i w ataku. Jestem usatysfakcjonowany, gdyż do dalszej fazy przystępujemy z czterema punktami.

Carsten Lichtlein (MVP meczu): Macedonia trochę nam pomogła eliminując Rosję. Żałujemy, że otrzymaliśmy tak dużo wykluczeń. To mogło mieć wpływ na końcowy wynik. Dorobek punktowy, który uzbieraliśmy jest dobrym prognostykiem na drugą fazę turnieju.


Fot. Marek Skorupski

Bogdan Wenta: Gratuluję trenerowi i rywalom zwycięstwa. Mieliśmy duże oczekiwania przed tym meczem. Do 20 min, gdy prowadziliśmy 9:8 gra moich zawodników wyglądała dobrze. Później popełniliśmy kilka błędów w ataku, to spowodowało, że jeszcze przed przerwą przeciwnik odskoczył do przerwy na 3-4 bramki. Po zmianie stron wykluczenia, które nastąpiły miały wpływ na to, że w 35-40 min spotkanie praktycznie się zakończyło. Z drugiej strony cieszy mnie fakt, że ciągle widzi się nas w roli faworytów. Jako Federacja mamy ok. 20 tys. zawodników, a Niemiecka aż kilkaset tysięcy. Uważam, że IHF na takie mecze powinien wyznaczać lepsze pary sędziowskie. Było dużo dziwnych decyzji.

Sławomir Szmal: Przez 30 minut prezentowaliśmy przyzwoitą piłkę ręczną. Graliśmy dosyć twardo w obronie i nieźle w ataku. Mieliśmy wiele sytuacji całkiem przyzwoicie wypracowanych. Szkoda, że ich nie wykorzystaliśmy przez to nie uzyskaliśmy 3-4 bramek więcej. W drugiej połowie było wiele chaosu. Wiele razy straciliśmy piłkę, popełniając błędy, to zadecydowało o końcowym wyniku.

W strefie mieszanej powiedzieli:

Patryk Kuchczyński: Trochę podłamały nas kary, które dostawaliśmy jedna za drugą. Nie wiem czy słuszne czy nie. Przez to początek drugiej połowy był w naszym wykonaniu słabszy. Oni odskoczyli nam na kilka bramek i ciężko było odrobić straty. Wiem, że przystępując do drugiej fazy będzie bardzo ciężko. Musimy wygrać każdy mecz, żeby mieć szansę na dobry wynik.

Artur Siódmiak: Do20-25 min mecz był wyrównany. Nasza gra funkcjonowała w miarę dobrze. Graliśmy dobrze w ataku. Myślę, że przespaliśmy pierwsze 10 minut drugiej połowy i to zaważyło na całym spotkaniu. Popełnialiśmy proste błędy. Jeżeli nie wykorzystujemy przewagi liczebnej to myśleć, żeby z takim zespołem jak Niemcy wygrać mecz. Walczymy dalej. Postaramy się o sześć punktów w następnej rundzie. Na ile to wystarczy trudno w tej chwili powiedzieć.

Niemcy-Polska 30:23 (14:11).
NIEMCY: Lichtlein, Bitter – Hens 5, Roggisch, Klein, Strobel 1, Preiss 2, Glandorf 6, Jansen 4/2, Kraus 7/1, Schoene 5, Kaufmann. Kary 18 min.
POLSKA: Szmal, Malcher – Jaszka, K.Lijewski, Kuchczyński 2, Bielecki 2, Siódmiak, B.Jurecki, 4 Jurasik, M.Jurecki 4, Tłuczyński 6/6 , Jurkiewicz, M.Lijewski 3, Gliński 2. Kary 10 min.
Sędziowali: Cacador, Nicolau (obaj Portugalia). Widzów 4000.