Strona główna | ZPRP | Damy z siebie wszystko

Damy z siebie wszystko

 

Mecz z Niemcami zawsze jest z jakimś ekstrasmaczkiem, nie tylko sportowym, ale też politycznym i historycznym. Na ten mecz na pewno nie trzeba nas mobilizować. Na pewno wyjdziemy na 100 procent zmobilizowani. Damy z siebie wszystko co w nas jest – mówi Marcin Lijewski.

Trzy mecze Mistrzostw Świata 2009 reprezentacja Polski ma już za sobą. Jak one przystają do wcześniejszych Waszych planów, przemyśleń odnośnie tych rywali? Mieliście mieć po nich sześć punktów. Rozegraliście łatwy mecz z Algierią, trudny z Rosją i dziwny z Macedonią.
– Nie zakładaliśmy jaki dorobek uzbieramy w pierwszej rundzie. Chcieliśmy wyjść z grupy z czterema punktami. To jest dalej możliwe. To gwarantuje prawo gry w półfinale. To, że po drodze przegra się jakiś mecz jest wpisane w takie wydarzenia. Nie sądzę, że jakkolwiek drużyna na mistrzostwach świata przejdzie jak burza przez całe rozgrywki, nie przegrywając żadnego meczu. Wpadki się zdarzają i szkoda, że tak wcześnie i nie powiem słabym, ale z przeciętnym przeciwnikiem. Można zaliczyć porażkę z Francuzami, Chorwatami, Duńczykami czy nawet Niemcami, ale z Macedończykami już na to nie powinniśmy sobie pozwalać.
W dobie techniki jednak o rywalu można zgromadzić bogaty materiał. Nie możecie powiedzieć, że coś Was ze strony Macedonii zaskoczyło.
– Wiedzieliśmy, że liderem tego zespołu jest Łazarow. Założyliśmy nawet, że może on rzucić nam 10 bramek, byleby inni nie pograli. Problemem było to, że w obronie to nie byliśmy my. Graliśmy gorzej niż przeciętnie. Na mistrzostwach świata bez mocnej defensywy nie ma co w ogóle myśleć o jakimkolwiek sukcesie. Poprzednie mistrzostwa ujechaliśmy tylko dzięki obronie.


Macedo
ńczycy postawili trudne warunki /Fot. Marek Skorupski

Jeśli słaba dyspozycja się powtórzy to z dobrego wyniku nic nie będzie?
– Zgadzam się. Jestem optymistą. Jutro gramy z Tunezją. Jeśli wygramy to jesteśmy dalej w grze. Jeśli przegramy, w co wątpię, to jeszcze nic strasznego się nie stanie.

Trzeba pamiętać, że Tunezja w wielu elementach prezentuje podobny styl gry co Macedonia. Jest dużo biegania, krzyków z ławki, dyskusji z sędziami. Takie drużyny nie tylko koncentrują się na samej grze, ale na tzw. otoczce. Jak sobie z tym poradzić?
– Powtarzam, że problem jesteśmy my sami. Jeżeli zagramy to co potrafimy, to wygramy z każdym. Musi być pełna koncentracja, odpowiednie podejście do meczu. Pozwoliliśmy przeciwnikowi złapać wiatr w żagle i później trudno było się z tego otrząsnąć. W 55 min przegrywaliśmy pięcioma bramkami. Od tego momentu zaczęliśmy agresywnie w obronie i wyciągnęliśmy mecz na remis. Tomek Tłuczyński miał sytuację na objęcie prowadzenia. Przy tak mega przeciętnej grze mogliśmy to spotkanie jeszcze wygrać.

Jak odreagowaliście porażkę z Macedonią?
– Bezpośrednio po spotkaniu byliśmy trochę przybici. Bogdan (Wenta) zrobił zebranie i podszedł do nas jak profesjonalny psycholog. Zaraz humory wróciły. Dziś na treningu była luźna, wesoła atmosfera. Osobiście traktuję tę porażkę jak coś co już było i do czego nie ma sensu wracać.

Zakładając wygraną z Tunezją kolejna potyczka w turnieju, z Niemcami, będzie o pierwsze miejsce w grupie.
– Mecz z Niemcami zawsze jest z jakimś ekstrasmaczkiem, nie tylko sportowym, ale też politycznym i historycznym. Na ten mecz na pewno nie trzeba nas mobilizować. Na pewno wyjdziemy 100 procent zmobilizowani. Damy z siebie wszystko co w nas jest.

Jak można porównać aktualny zespół niemiecki do tego, który dwa lata temu wywalczył tytuł mistrza świata?
– Są słabsi. Nie ma kilku chłopaków, którzy stanowili o obliczu tej drużyny. Choć trzon zespołu pozostał taki sam. Jest Hens, Krauze na środku i Glandorf, który jest coraz lepszy. Drugą linię mają bardzo mocną, Mamy na to dobrą receptę tzn. obronę i Sławka w bramce.

Czy jednak z jednym doświadczonym bramkarzem tzn. Szmalem możecie daleko zajść w turnieju?
– Mamy dwóch dobrych bramkarzy. A to, że Sławek gra więcej wynika z tego, że jest starszy i dużo bardziej doświadczony. Adam (Malcher) na turnieju w Czechach pokazał, że potrafi bronić. Uważam, że jeszcze będzie miał swoje mocne wejście i epizody w tych mistrzostwach.

Z kim przewidujesz, że zagracie w drugiej fazie turnieju?
– Z Danią, Norwegią i podejrzewam, że z Serbią. To będzie „wysokie” granie. W następnej fazie nie ma co mówić o niewłaściwym podejściu czy braku koncentracji. Tam będą decydować pojedyncze błędy czy jeden niecelny rzut. Nie może być tak, że nie trafimy ze skrzydła czy z kontry. Musimy dać wszystko co mamy.

W Cekovacu rozmawiał Marek Skorupski