Strona główna | ZPRP | Happy endu nie było

Happy endu nie było

 

Polska rozegrała na Mistrzostwach Świata kolejny mecz dramatyczny mecz w Varażdinie. Porażka z Macedonią 29:30 (15:16) skomplikowała sytuację w grupie C, ale nie przekreśliła szans na awans nawet z pierwszego miejsca. W spotkaniu nie mógł wystąpić kontuzjowany Krzysztof Lijewski.

Młodszy z braci Lijewskich po meczu z Rosją uskarżał się na bolące kolano. Wyniki rezonansu wykonanego w Zagrzebiu przekonują, że uraz nie jest poważny, ale lekarze zalecają kilka dni odpoczynku.


Pogromca Polaków – Kiryl Lazarow / Fot. Marek Skorupski

Polacy wiedzieli o Macedonii, która w kwalifikacjach wyeliminowała Islandię, praktycznie wszystko. Także to, że gra rywali będzie opierała się na dogrywaniu piłki do Kiryla Lazarowa. Bożyszcze macedońskich kibiców nie dość, że zaaplikował Polakom 13 goli, to perfekcyjnie kierował poczynaniami kolegów. Niestety Białoczerwoni dostosowali się do gry przeciwników, którzy dyktowali szybkie tempo, często z pominięciem ataku pozycyjnego. Marcin Lijewski próbował tonować nastroje partnerów, ale nie zawsze to się udawało. Dodatkowo zdarzało się, że decyzje portugalskich arbitrów wywoływały śmiech nawet sędziów stolikowych. Oczywiście nie można winić pary rozjemców za przegraną.

Pierwsza połowa to wymiana ciosów – gol za gol. Najczęściej na tablicy pokazywał się remis. W naszym zespole na dorobek bramkowy w tym okresie najbardziej pracowali Karol Bielecki i Marcin Lijewski. W przeciwnym obozie oprócz Lazarowa punktowali także Naumce Mojsovski i Stevche Alushowski. Szczególnie mogły się podobać akcje tego ostatniego, który po wyskokach, „zawieszony” nad polem bramkowym, otrzymywał precyzyjne podania. Niestety Sławek Szmal nie miał najlepszego dnia – 22 procentowa skuteczność obrony rzutów.


Marcin Lijewski rzucił 7 bramek /Fot. Marek Skorupski

Po zmianie stron na boisku pojawił się Bartłomiej Jaszka oraz Patryk Kuczyński. Obie ekipy przez pięć minut zdobyły zaledwie jednego gola. Jego autorem był nie kto inny jak Lazarow. Macedończycy przygotowani na rzuty Polaków z drugiej linii zagęścili środek pola. Dopiero niekonwencjonalne zagrania, jak wbiegnięcie Rafała Glińskiego na koło, przynosiły efekt w postaci pierwszego gola po przerwie.

Wprowadzenie do gry między słupki Adama Malchera nie odmieniło obrazu gry. Po dwóch nieobronnych rzutach zastąpił go Szmal. Różne warianty gry – Mariusz Jurasik na prawe rozegranie, indywidualne pilnowanie na „jedynce” Lazarowa zaczęło z czasem przynosić zyski. Cóż z tego skoro nie zostały wykorzystane dwa rzuty karne (Tomasz Tłuczyński i Jurasik).


Macedonia okazała się wymagającym rywalem / Fot. Marek Skorupski

Przy stanie 27:29 trener rywali został ukarany dwoma minutami. Oznaczało to, że Macedończycy muszą wycofać z pola jednego gracza. Szybko uzyskana bramka przez Jurasika wlała nadzieje w serca garstki polskich kibiców zgromadzonych w hali. Po chwili udanie kontrę zakończył Lijewski i na minutę przed końcem meczu był remis (29:29)! W następnej akcji sędziowie dopatrzyli się faulu Daniela Żółtaka i to my graliśmy w osłabieniu. W dramatycznych finałowych sekundach z bramki został wycofany Szmal, ale nie wystarczyło to do oddania rzutu na wagę podziału punktów.

Powiedzieli na konferencji prasowej

Bogdan Wenta: Gratuluję rywalom wygranej. Macedonia rozegrała dobry mecz w szybkim tempie. Kiryl Lazarow zagrał na miarę zwycięstwa, choć praktycznie wszystko o nim wiedzieliśmy. Liczę, że dzień przerwy wpłynie na nas mobilizująco. Przed nami w grupie dwa spotkania, z Tunezją i Niemcami. Nie pozostaje nic innego jak je wygrać.

Kiryl Lazarov: Już wcześniej zapowiadałem, że jesteśmy w stanie sprawić niespodziankę. Nasze zwycięstwo nad wicemistrzem świata można traktować jako sensację. Wróciliśmy do gry i zrehabilitowaliśmy się za porażkę z Tunezją. Z Polską zagraliśmy z wielką determinacją i wolą walki. Każdy nas walczył nie tylko za siebie, ale też za innych na boisku. Dużą pomoc okazali nam nasi kibice.

Ile Temelkovski (trener Macedonii): Wynik do ostatniej minuty był sprawą otwartą. Jestem dumny z mojego zespołu, że stoczył taką, i w dodatku, zwycięską walkę, z drugą drużyną świata. Uważam, że zasłużenie wygraliśmy.


Ekipa Macedonii na konferencji prasowej / Fot. Marek Skorupski

Polska-Macedonia 29:30 (15:16)

POLSKA: Szmal, Malcher – Jaszka, Kuchczyński 2, Bielecki 6, Żółtak 1, Wleklak 1, B.Jurecki 1, Jurasik 3, M.Jurecki, Tłuczyński 5/3, Jurkiewicz, M.Lijewski 7, Gliński 3. Kary 8 min.
MACEDONIA: Angelow, Ristovski – Alushovski 5, Lazarow 13/3, Mitkov, Temelkov 1, Mirkulovski 1, Mojsovski 5, Dimovski 2, F.Lazarov 2, Gjorgonovski 1. Kary 8 min.
Sędziowali Cacador, Nicolau (obaj Portugalia). Widzów 1500.