Strona główna | ZPRP | Jak mózg zespołu

Jak mózg zespołu

 

Dwa lata temu był pierwszym rezerwowym. Teraz trudno sobie wyobrazić, aby go teraz zabrakło przy powołaniach do reprezentacji Polski. Zawodnik o wielkim sercu do gry. Rywale nie ułatwiają mu zadania. Często sztab medyczny naszej drużyny musi mu udzielać pomocy w czasie meczów. Mowa oczywiście o Bartłomieju Jaszce.
Środek rozegrania to bardzo ważna pozycja w piłce ręcznej. Teraz to na Tobie skupia się ciężar gry reprezentacji Polski?
– Na pewno jest to ważna pozycja. Odpowiada za akcje rozgrywane w ataku pozycyjnym . Nie jest to lekkie zadanie, bo trzeba myśleć za wszystkich, jako mózg zespołu. Jest nas dwóch z Damianem Wleklakiem. Mam nadzieje, że sobie poradzimy z tym wyzwaniem. Nie gramy pierwszy raz na tej pozycji. Jakieś doświadczenie już mamy.

Dwa lata temu byłeś pierwszym rezerwowym. Teraz już pewnie wskoczyłeś do składu na mistrzostwa świata.
– Tak było. Wiedziałem, że nie wolno się poddawać. Jestem młodym zawodnikiem i wiem, że trzeba osiągać coraz wyższy pułap. Zrobię wszystko, aby dobrze prowadzić ten zespół i wygrywać mecz za meczem.


Bartek Jaszka (leży na boisku) w meczu z Algierią /Fot. Marek Skorupski

Dużo mówi się o zmianie systemu rozgrywania mistrzostw świata. W pierwszej fazie zamiast grup 4-zespołowych wprowadzono 6 drużyn. Jakie to ma znaczenie?
– Wiadomo, że teraz wszystkie spotkania są o stawkę. Najlepiej na początku wygrać wszystko i z czterema punktami jest większe pole manewru. Potem wygrywając jeden lub dwa mecze bliżej się jest najlepszej czwórki. Drużyny w półfinale będą grały na krzyż. W MŚ 2007 były ćwierćfinały, które stwarzały większe pole manewru. Teraz od początku do końca trzeba być bardzo mocno zmobilizowanym. Nie może być słabszych momentów.

Jakie korzyści dały Ci występy w Bundeslidze?
– Czuję sam po sobie, że lepiej mi się gra. Czuję się pewniejszy na boisku, gram na większym ludzie. Nie mam takich stresów. W lidze cały czas gramy mecze na wysokim poziomie. Nie ma tam słabych przeciwników. Nie ma znaczenia czy gra się z ostatnim zespołem w tabeli czy czołowym. Trzeba być zawsze mocno skoncentrowanym. Z każdym można przegrać, z każdym można wygrać.

Blisko pierwszego składu na MŚ 2009 był Michał Kubisztal, Twój kolega klubowy.
– Nie ode mnie zależą powołania. Trener ma taką wizję zespołu. Nie nam o tym decydować. Michał naprawdę jest to superzawodnik i kolega, taki przyjaciel drużyny. Czy z Michałem pewniej bym się czuł? W kadrze też są dobrzy zawodnicy i z nimi czuję się bardzo dobrze. Czy Karol (Bielecki) czy „Dzidzia” (M.Jurecki) czy po drugiej stronie Marcin i Krzysiu (Lijewscy), mówię o połówkach oczywiście. Cały zespół mamy dobry, tylko żeby zafunkcjonowała bardzo dobrze obrona.

Czy wierzysz, że za Twojej kariery zawodniczej Polska zorganizuje imprezę wysokiej rangi w piłce ręcznej?
– Zawsze trzeba mieć nadzieje. Myślę, że jest to możliwe.   

Marek Skorupski