Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Nikt z Olsztyna nie rzucił nas na kolana

Nikt z Olsztyna nie rzucił nas na kolana

 

Nasza liga nie przygotowuje zawodników do gry w kadrze – mówi w rozmowie z "Gazetą Olsztyńską" Daniel Waszkiewicz, drugi trener reprezentacji i szkoleniowiec szczypiornistów AZS AWFiS Gdańsk, którzy przegrali w Uranii z Travelandem Społem Olsztyn 25:31.

W tym sezonie AZS wygrał m.in. z aktualnym mistrzem i wicemistrzem Polski, czyli z Wisłą Płock i Zagłębiem Lubin. Pewnie liczył pan, że w Olsztynie sprawicie kolejną niespodziankę…

– Przy konsekwentnej grze przez 60 minut mogliśmy się pokusić o zwycięstwo. Niestety, graliśmy poprawnie tylko przez 25 minut pierwszej połowy. Stąd taki, a nie inny wynik. Nie udało się wyłączyć Frelka i Boneczki: Frelek zdobył dziewięć bramek, a Boneczko sześć. To stanowczo za dużo. Poza tym popełniliśmy mnóstwo prostych błędów w ataku. W efekcie zostaliśmy ukarani kontrami, po których Olsztyn zdobywał łatwe bramki.

W niedzielnym meczu sędziowie podyktowali kilkanaście rzutów karnych. Dlaczego tak dużo?
– Proszę o to spytać sędziów.

Nie zgadza się pan z ich decyzjami?

– Traveland miał jedenaście karnych, my siedem. Jak na jeden mecz to jest duża liczba. Oba zespoły egzekwowały sporo dziwnych karnych.

Traveland spisuje się rewelacyjnie i jest wymieniany wśród kandydatów do medalu. Spodziewał się pan, że olsztynianie w tym sezonie będą „czarnym koniem”?

– Nie jestem zaskoczony. Traveland jest solidnym zespołem, poza tym w meczu z nami kilku niezłych zawodników siedziało na trybunach. Trudno powiedzieć, czy jest to zespól na medal, bo widziałem Olsztyn tylko w kilku meczach. W tym sezonie liga jest bardzo wyrównana, więc wszystko może się zdarzyć. Nąjważniejsze będą play offy, bo to niewdzięczny system. Można grać rewelacyjnie w zasadniczym sezonie, ale wystarczy, że w ćwierćfinale zespół będzie w słabszej formie i zamiast grać o medal będzie walczył o miejsca 5-8.

Nasze najlepsze drużyny w europejskich pucharach dostały baty. Nie świadczy to dobrze o ekstraklasie…

– Tu rządzą pieniądze. Dopóki ich nie będzie, nasze drużyny nie zaistnieją w Europie. Porównując polskie kluby z rywalami pod względem organizacyjnym i finansowym, to jest niebo i ziemia. Jeśli nasze kluby będą miały więcej pieniędzy, to sprowadzą lepszych zawodników. Na razie ich nie mają, ale coś się zaczyna dziać. Niedawno do Vive Kielce trafił reprezentant Danii (Henrik Knudsen, czołowy strzelec niemieckiej II ligi red.). Właśnie oglądam w telewizji powtórkę meczu Vive z Wisłą. Ponad cztery tysiące ludzi na trybunach, a więc coś drgnęło. Prawda, że taka frekwencja jest tylko w Kielcach (od tego sezonu zespól Vive prowadzi szkoleniowiec wicemistrzów świata Bogdan Wenta red.), ale może to zapowiedź nowej jakości.

Jakie pozytywy widzi pan w obecnych rozgrywkach. Może z Bogdanem Wentą odkryliście nowych obiecujących zawodników do reprezentacji?

– Niestety, niewielu. Wynika to z tego, że nasze kluby nie liczą się w Europie. Ile Traveland grał meczów z mocnymi zagranicznymi drużynami? Żadnego. To jak tacy zawodnicy mają być przygotowani do gry w reprezentacji? Ale to dotyczy prawie wszystkich zespołów.

Regularnie do szerokiej kadry Bogdan Wenta powołuje młodego rozgrywającego Travelandu Tomasza Garbacewicza. To inwestycja na przyszłość?

– Tomek jest jednym z niewielu leworęcznych zawodników w ekstraklasie. Na tej pozycji (prawe rozegranie red.) jest straszna posucha. Mamy go na uwadze, ale dużo mu brakuje, dlatego w ważnych meczach nie dostaje szansy.

Garbacewicz w tym sezonie gra w klubie sporadycznie. Nie niepokoi to pana?

Nie możemy kazać trenerowi, by wstawił zawodnika do składu. Tomek musi przekonać Edwarda Strząbałę, że może na niego liczyć.

Inni zawodnicy Travelandu jakoś nie mogą znaleźć uznania trenera Wenty. Dlaczego?

– Zadaje pan trudne pytania.

Nie można ich sprawdzić w meczu towarzyskim?

– Nie rozgrywa się już takich spotkań, turnieje też są rzadkością. Teraz gra się eliminacje do mistrzostw świata i Europy. Każdy mecz jest meczem o wszystko.

Naprawdę żaden z olsztynian nie zwrócił waszej uwagi?

– W tej chwili ukształtowała się osiemnastka zawodników. Jeśli któryś z olsztynian pokaże się w lidze, zostanie powołany. Na razie nikt z Travelandu nie rzucił nas na kolana.