Strona główna | ZPRP | Musimy chcieć więcej

Musimy chcieć więcej

 

Powinniśmy nabrać dystansu do całej historii, bo wszyscy jesteśmy zmęczeni psychicznie. Za kilka dni ruszają rozgrywki ligowe. W październiku rozpoczynają się eliminacje ME. Zawodnicy składali różne deklaracje przed turniejem. Dziś patrzą na to inaczej. Musimy chcieć więcej, bo inaczej następnym razem na igrzyskach zagramy za kolejne 28 lat – ocenia trener polskich szczypiornistów, która w Pekinie zajęła 5 .miejsce.Jak ocenia Pan występ podopiecznych w Pekinie?
– Ogromny sukces polskiej piłki ręcznej na arenie międzynarodowej. Po 28 latach otarliśmy się o medal. Jeden zły mecz, a w zasadzie wynik z Islandią spowodował, że nie osiągnęliśmy tego co cztery lata temu, jako grupa, sobie założyliśmy. Mimo wszystko uważam, że zajęcie 5.miejsca było pozytywnym występem. Dużo innych zespołów o większych możliwościach, atutach, zasobach finansowych, zasługach rozczarowały na tej imprezie. Jeżeli patrzymy kategoriami 1, 2, 3 to nie osiągnęliśmy tego, bo jesteśmy zespołem nr 5. Biorąc pod uwagę przebieg i problemy zdrowotne w przygotowaniach, jakie mieliśmy z niektórymi zawodnikami wydaje mi się, że ogólnie wyglądało to dobrze. Cieszy postawa niektórych piłkarzy, a zwłaszcza to, że chłopaki prezentowali się pozytywnie jako cały zespół. Ze wszystkich stron, w tym od kierownictwa misji mieliśmy takie sygnały.

Czy w przygotowaniach zespołu coś by Pan zmienił?

– Nie było nic do zmiany.
Rywale Was czymś zaskoczyli?
– Nikt nas niczym nie zaskoczył. Gramy z tymi zespołami od dawna, raz wygrywamy, raz przegrywamy. W meczu z Islandią u niektórych moich zawodników w pierwszej połowie było widać duże napięcie. To spotkanie decydowało przecież o starcie po medal. Po przerwie mieliśmy dwie szanse na remis, ale popełniliśmy w tej fazie proste błędy, gubiąc piłkę lub oddając za wcześnie rzut. To wykorzystał przeciwnik i uciekł nam 3-4 bramki. Później zabrakło już nam czasu. Było widać co taki mecz daje przeciwnikowi. Nabrali jeszcze więcej wiatru w plecy i w półfinale zasłużenie pokonali Hiszpanię. Jak ten turniej był różny pod względem poziomu doskonale oddają to mecze o medale. Francja potwierdziła, że była najsolidniejszym zespołem imprezy. Finał od 15 minuty był już jednostronnym widowiskiem. W spotkaniu o brązowy medal Chorwaci opadli z sił. Hiszpanie według mnie z drużyn czołówki prezentowali się najsłabiej, ale wydrapali medal. To jest dużą umiejętnością. Nie trzeba zawsze grać najlepiej tylko skutecznie. Hiszpanie wychodzą z tego turnieju jako najwięksi zwycięzcy.

Jakie najważniejsze wnioski można wyciągnąć dla polskiej reprezentacji z tej imprezy w kontekście gry na kolejnych igrzyskach?

– Przede wszystkim dla każdego zawodnika jest to kopalnia doświadczeń. Grali tam, siedzieli na trybunach tej wielkiej hali. Myślę, że ten bakcyl zabrali ze sobą i mają świadomość, że należymy do rodziny olimpijskiej. Wielu z nich ma własne rachunki lub rozczarowania, bo każdy robi to indywidualnie. My grupowo jesteśmy na dobrej drodze. Będziemy szukać, nie wiem czy wzmocnień, może uzupełnień, może innych ustawień. Teraz powinniśmy nabrać dystansu do całej historii, bo wszyscy jesteśmy zmęczeni psychicznie. Za kilka dni ruszają rozgrywki ligowe. W październiku rozpoczynają się eliminacje ME. Zawodnicy składali różne deklaracje przed turniejem. Dziś patrzą na to inaczej. Wszystkim życzę dużo zdrowia i dziękuję za te cztery lata, które razem przeżyliśmy w chwale, pokorze, czasami bólu i rozżaleniu. Ten okres współpracy z szeroką grupą zawodników, bo nie zapominajmy o tych których nie było w Pekinie, można pozytywnie podsumować. Jesteśmy sportowcami i chcemy więcej i musimy chcieć więcej, bo inaczej będzie to jednorazowa historia raz na 28 lat. Ryzyko nie awansowania do Londynu jest ogromne, gdyż stawka na świecie wyrównuje się coraz bardziej.
Rozmawiałem z naszym słynnym trenerem Stanisławem Majorkiem, który uważa, że po wielkim turnieju, nie do końca udanym, skład drużyny w zasadzie powinien ulec zmianie nawet o 30 procent. Czy w przypadku Pana drużyny można spodziewać się aż takich zmian?
– Nie wiem. Porównując nasz zespół z innymi, które były w czołowej ósemce, to jesteśmy w kategorii dosyć młodych drużyn. Mamy tylko czterech zawodników powyżej trzydziestki. Reszta jest w przedziale wiekowym 25-28 lat, który będzie najlepszy podczas IO w Londynie. Do najstarszych zespołów należały Francja i Dania, która miała dwunastu zawodników powyżej 30 roku życia.

Czy zachodzi konieczność powołania na stałe drugiej reprezentacji Polski?

– I tak mamy szeroką kadrę. Nie może być tak, że jeden zespół robi to, a drugi coś zupełnie innego. Musi być ciągłość pracy, zaczynając od młodzieżówki.

Pracując w Vive Kielce będzie miał Pan więcej okazji do poznania piłkarzy z polskiej ligi.

– Na pewno tak z perspektywy bezpośredniego kontaktu zobaczenia zawodnika jako przeciwnika. Nie ukrywam, że po wspólnych treningach jakie mieliśmy z młodzieżówką i akademicką reprezentacją zwróciliśmy uwagę na kilka nazwisk. Tylko nie możemy zapominać, że to jest różnica – zagrać kilka spotkań w naszej ekstraklasie czy też w zespole narodowym, a w imprezie światowej. Paweł Piwko dominuje w kraju na swej pozycji i już sam odczuł jakie są różnice w konfrontacji z rywalami czy też bramkarzami na poziomie światowym. Trzeba takich ludzi szukać i powiem szczerze, że jest taka potrzeba.

Marek Skorupski