Strona główna | Europejskie Puchary | Pożegnanie z Ligą Mistrzów

Pożegnanie z Ligą Mistrzów

 

Wisła Płock porażką z Rhein-Neckar Loewen 23:37 (9:20) zakończyła występy w Lidze Mistrzów piłkarzy ręcznych. Była to szósta z rzędu przegrana mistrzów Polski w tych rozgrywkach.

Dla Wisły ostatnie spotkanie w Lidze Mistrzów był już jedynie o to, by zakończyć rozgrywki z honorem. Płocczanie zagrali najgorzej w swojej historii, nie zdobyli żadnego punktu i zajęli ostatnie miejsce. Mieli jednak szanse na to, by pokazać, że potrafią grać w piłkę ręczną. Niestety, nie skorzystali z tej okazji.

Goście byli lepsi w każdej formacji. Znakomicie od początku bronił Sławomir Szmal, a jego wybronione piłki umożliwiały gościom wyprowadzanie zabójczych kontr. Klasą dla siebie był skrzydłowy Jan Filip, który już w pierwszej połowie siedem razy wpisał się na listę strzelców, a 10 minut spędził na ławce rezerwowych. Niemiecki zespół zdobywał gole nie tylko z szybkich ataków, także z gry pozycyjnej, a niesamowitymi strzałami z siedmiu metrów, nad obroną, popisywał się Sergej Shelmenko. O Wiśle nie można było, po pierwszych 30 minutach, powiedzieć niczego pozytywnego.

W drugiej połowie gospodarze zagrali niewiele lepiej i mecz zakończył się zwycięstwem gości różnicą 14 bramek.

Powiedzieli po meczu:

Trener "Lwów" Wolfgang Schwenke: "Przystąpiliśmy do meczu skoncentrowani i zagraliśmy bardzo agresywnie w obronie. W drugiej połowie kontynuowaliśmy tę grę, bo zależało nam, by wygrać jak najwyżej, bo od liczby zdobytych bramek zależy miejsce, z którego awansujemy dalej".

Trener Wisły Bogdan Kowalczyk: "Lwy znakomicie zagrały w pierwszej połowie, zaskoczyły nas agresywną grą, nie spodziewaliśmy się tego. Na dodatek zaskoczyli nas niesamowitą liczbą rzutów z 10 – 11 metrów, tak soczystych, że wiele z nich wpadło do bramki. To podłamało mój zespół. My przestrzeliliśmy kilka sytuacji sam na sam i nie było już gry. W drugiej połowie podjęliśmy walkę, by wyjść z Ligi Mistrzów z twarzą i po części nam się to udało. Niestety, my nie dysponujemy takim składem jak "Lwy". Tam reprezentanci siedmiu krajów grają na boisku. To dla nas przeciwnik zbyt trudny. Będziemy się cieszyli, jak zajdą wysoko, bo grają fajną piłkę".

Bramkarz "Lwów" Sławomir Szmal: "My rozpoczęliśmy ten mecz skoncentrowani, a widać było, że Wiśle zabrakło wiary w zwycięstwo, widzieliśmy, że nie było w nich ognia, woli walki. W drugiej połowie był już pojedynek dwóch równorzędnych drużyn".

Michał Zołoteńko, Wisła: "Gratulacje, rywale byli zdecydowanie lepsi, a pierwsza połowa ustawiła mecz. W drugiej nawiązaliśmy walkę, ale na tym poziomie nie było żadnych szans na zmniejszenie wyniku".

Wisła Płock – Rhein-Neckar Lowen 23:37 (9:20)

Wisła: Wichary, Seier – Kwiatkowski 1, Matysik 1, Nat, Paluch 2, Kuptel 6, Wuszter 3, Zołoteńko 6, Frolov 2, Rumniak 1, Piórkowski 1, Twardo Kary: 8 min.

Loewen: Szmal – Roggisch 1, Bielecki 2, Tkaczyk 6, Harbok 5, Schwarzer, Shelmenko 6, Filip 11, Russ 1, Klimovets 1, Gretzki 3, Russ 1, Zorn 1. Kary: 16 min.

Sędziowie: Aco Nikolovski i Gjoko Kolevski z Macedonii. Widzów: 1200.