Strona główna | ZPRP | Polacy rozpoczynają grę o EURO 2010

Polacy rozpoczynają grę o EURO 2010

 

Meczami z Czarnogórą i Rumunią męska reprezentacja Polski rozpocznie kwalifikacje do EURo 2010, których finały zaplanowano w Austrii. Nowa formuła rozgrywek zakłada rywalizację w grupach. Białoczerwonym o dwa premiowane awansem miejsca przyjdzie jeszcze walczyć z Turcją i Szwecją.
 
Paweł Stankiewicz/ Polska Dziennik Bałtycki: Reprezentacja rozpoczyna eliminacje do mistrzostw Europy. 29 października gracie w Bydgoszczy z Czarnogórą, a 2 listopada na wyjeździe z Rumunią. Jak będą wyglądały przygotowania do tych spotkań?

Bogdan Wenta: Przygotowywać się będziemy w Bydgoszczy i mamy na to tylko trzy dni. W piątek i w sobotę gra jeszcze Bundesliga i inne ligi w Europie, więc zawodnicy będą systematycznie dojeżdżać. Pierwszy wspólny trening będziemy mieli w niedzielę.

Co pan wie o rywalach?

– Na razie niewiele. Z Czarnogórą graliśmy w grupie na ostatnich mistrzostwach Europy i wygraliśmy bardzo wysoko. To jednak o niczym nie świadczy, bo to będzie nowe spotkanie. Gramy jednak u siebie i musimy zacząć te eliminacje od zdobycia dwóch punktów.

Fot. Marek Skorupski

Który mecz będzie trudniejszy? Ten z Czarnogórą czy Rumunią?

– Zdecydowanie z Rumunią. To będzie wyjazd, a i Rumunia to silniejszy zespół niż
Czarnogóra. Zresztą uważam, że właśnie z Rumunią i Szwecją będziemy walczyć w tej grupie o awans do finałów mistrzostw Europy. Czarnogóra może być takim „czarnym koniem". Jest jeszcze w naszej grupie
Turcja. W barwach tej reprezentacji z kolei gra kilku zawodników z byłej Jugosławii, którzy mają tureckie paszporty.

W najbliższych dwóch spotkaniach liczy pan na komplet punktów?

– Tak szybko tych punktów nie rozdawajmy. Trzeba najpierw wywalczyć zwycięstwo z Czarnogórą, a potem będziemy myśleć o meczu z Rumunią. Oczywiście w każdym spotkaniu naszym celem jest zwycięstwo.

Nastąpiły spore zmiany w kadrze. Do tych meczów przystąpicie bez siedmiu wspaniałych, którzy zdobyli wicemistrzostwo świata.
– Z różnych powodów nie zagramy w pełnym składzie. Kontuzje wyłączyły z gry Marcina Lijewskiego i Michała Jureckiego. „Lijek" ma pękniętą kość w stopie, w ogóle nie trenuje, ale cały czas gra w meczach ligowych i pucharowych HSV Hamburg. W ten sposób się nie wyleczy, ale jest potrzebny i klub go eksploatuje do granic możliwości. Teraz niech lepiej odpocznie zamiast przyjeżdżać na kadrę. Jureckiego czeka operacja łakotki. Przejdzie ją w przyszłym tygodniu, żeby być gotowym na styczniowe mistrzostwa świata. Mariusz Jurasik z powodów prywatnych poprosił, abym go nie powoływał na to zgrupowanie. Z kolei Grzegorz Tkaczyk zrezygnował z gry w kadrze. Trzeba uszanować jego decyzję. Początkowo o zakończeniu reprezentacyjnej kariery myślał też Marcin Lijewski, ale ostatecznie zmienił zdanie.

Powołał pan Piotra Chrapkowskiego i Damiana Kostrzewę z AZS AWFiS Gdańsk. Co może pan o nich powiedzieć?

– Na razie niezbyt dużo. Polecił, ich trener Daniel Waszkiewicz. To młodzi, zdolni zawodnicy.
Chrapkowski, który jest rozgrywającym, bardzo poprawił skuteczność, ale głośniej jest o Kostrzewie (zagrał w pokazowym meczu z udziałem Młodzieżowej
Reprezentacji Europy, do której został zaproszony -przyp. red.). Obaj mają za sobą występy w reprezentacjach młodzieżowych, a teraz zobaczymy jak sprawdzą się w grupie seniorów. Będę miał trzy dni, żeby im się przyjrzeć. To mało czasu, ale będę musiał podjąć jakąś decyzję.

Pracował pan w Bundeslidze i wówczas miał pan dokładny „podgląd" na grających tam zawodników. Teraz, podobnie jak Daniel Waszkiewicz, jest pan w kraju. Na jakiej zasadzie odbywa się zatem powoływanie zawodników do reprezentacji z klubów zagranicznych?’
– Otrzymuję zapisy filmowe z meczów naszych reprezentantów, mam też kontakt telefoniczny z ludźmi w Niemczech. Wiem kto jest kontuzjowany i kto w jakiej jest formie. I właśnie na podstawie tych informacji mogę powiedzieć, że bardzo dobry okres w Hamburgu ma Krzysiek Lijewski.