Męczarnie mistrza

 

– To było widowisko dla ludzi. Taktycznie przygotowaliśmy się do tego meczu jak należy – mówił po ligowym spotkaniu trener Travelandu Edward Strząbała. Jego zespół był bliski sprawienia niespodzianki w Płocku. Ostatecznie mistrzowie Polski pokonali olsztynian 29:28.

W skrytości ducha spodziewał się bowiem surowej lekcji od mistrzów Polski – pisze „Przegląd Sportowy”. I tak wyglądał mecz Płocka z Olsztynem aż do końcówki pierwszej połowy. Gospodarze prowadzili wtedy 15:10. – Tuż przed przerwą zdarzył się nam jednak pierwszy moment dekoncentracji i rywale strzelili trzy bramki – mówił opiekun płocczan Bogdan Kowalczyk.

Po przerwie piłkarza Wisły znów poczuli się zbyt pewnie i przyszedł kolejny kryzys . W 36 minucie był już remis 18:18, a 10 minut później zrobiło się 21:23. Gościom wszystko wychodziło, świetnie spisywał się Piotr Frelek, a 21-letni drugi bramkarz Wojciech Boniecki obronił dwa rzuty karne. Dziewięć minut przed końcem przy stanie 26:22 dla Travelandu zapachniało niespodzianką.

Tym razem Kowalczyk po raz kolejny czujnie zmienił ustawienie w obronie na 5-1 i to olsztynianie napotkali kłopoty. Przez 8 minut nie rzucili gola, a mistrzowie punktowali. Wisła wymęczyła zwycięstwo 29:28.

Kiedy jesteśmy faworytami, mamy problemy. Przeciwnicy grali na luzie, udawały się im kapitalne akcje i byliśmy bardzo bliscy porażki. Nie wykorzystaliśmy wielu sytuacji sam na sam – komentował Kowalczyk.