Strona główna | PGNiG Superliga mężczyzn | Mierzą w miejsce na podium

Mierzą w miejsce na podium

 

Od spotkań przed własną publicznością I-ligowy sezon zainaugurują Gwardia Opole i ASPR Unimot Zawadzkie. Cele mają ambitne, chcą walczyć o awans – informuje „Nowa Trybuna Opolska”.

Takim planom naszych zespołów sprzyja trochę regulamin rozgrywek, który przewiduje, że miejsce w ekstraklasie wywalczy zwycięzca ligi, a druga drużyna zagra w barażach. Jeżeli założyć, że w poprzednich rozgrywkach Gwardia była trzecia, a ASPR – piąty, można przypuszczać, że znów będą się biły w czołówce. Tym bardziej, że groźnych konkurentów jest jak na lekarstwo. Zdecydowanym faworytem wydaje się Powen Zabrze (w tamtym sezonie przegrał dwa razy z ASPR-em), groźny może być spadkowicz – Olimpia Piekary.

Kluby z Opolskiego przyjęły różne drogi do sukcesu i przed ligą straciły po jednym zawodniku: ASPR Adama Skrabanię, a Gwardia Macieja Ścigaja. Dziś obaj reprezentują ekstraklasowca z Legnicy.

Gwardia postawiła na stabilizację. W miejsce Ścigaja sprowadzono czołowego strzelca II ligi Łukasza Ogorzelca (Orlik Brzeg), a nowy trener Marek Jagielski zdecydował się jeszcze na Pawła Szczabela (ASPR) i grupę juniorów.

Zespół ma w tym sezonie jasny cel – informuje Leszek Urbański, kierownik sekcji piłki ręcznej Gwardii. – Ma zająć jedno z dwóch pierwszych miejsc. Trudno mówić, dziś jakie są na to szanse, a wiele wyjaśnią pierwsze kolejki, w których gramy z Chrzanowem, Zabrzem i Zawadzkiem. Jeżeli nie przegramy, będzie dobrze.

Pozornie skład jest stabilny, ale jednak bez Ścigaja, który sporo rzucał i Zycha, może mniej widocznego, ale pożytecznego w trudnych momentach – powiedział trener Jagielski. – Luki co prawda wypełniliśmy choćby Ogorzelcem, ale mam pewne obawy. Wynikają z tego, że ławka rezerwowych wciąż nie jest imponująca i jeżeli przytrafią się podstawowym zawodnikom kontuzje, to może być nieciekawie. Zwłaszcza, że w walce o awans może się liczyć wynik jednego meczu.
Z kolei w Zawadzkiem postanowiono przemeblować skład. Lukę po Skrabanii będzie miał kto wypełnić, bo zakontraktowano czterech szczypiornistów. Ciężar zdobywania goli ma spoczywać na Danielu Skowrońskim (AZS Katowice – trzeci strzelec I ligi), którego wspierać ma doświadczony Janusz Bykowski z Zabrza. Nie tylko w defensywie bardzo przydatny powinien być mierzący 190 cm wzrostu kołowy Dominik Droździk.

Kadra na pewno jest mocniejsza i bardziej wyrównana niż w poprzednim sezonie -mówi Henryk Kandora, kierownik zespołu. – Poza tym mamy stabilny budżet i w najbliższych rozgrywkach chcemy walczyć o miejsce na podium. Z każdym sezonem prezentujemy się lepiej i chcemy tę tendencję zwyżkową podtrzymać.
Jeżeli chodzi o nowych zawodników to Skowroński ma braki, jeżeli chodzi o grę zespołową, gdyż w Katowicach miał tylko rzucać i to musi poprawić – ocenia trener Stanisław Pakuła – Bardzo dobrze wprowadził się z kolei Droździk, a Śledź znacznie podniósł konkurencję w bramce. Podobnie jest na lewym skrzydle gdzie rywalizują Swat i Bykowski. Myślę, że właśnie fakt posiadania dwóch równorzędnych zawodników na każdą pozycję jest największym atutem.

W meczach sparingowych bardzo dobrze spisali się gwardziści, którzy żadnego nie przegrali, nieco słabsze wyniki osiągnęli podopieczni Stanisława Pakuły.

Mieliśmy kłopoty kadrowe, gdyż z przyczyn osobistych i w wyniku kontuzji w większość spotkań graliśmy w osłabieniu – tłumaczy Pakuła – Jednak w spotkaniach z Grunwaldem Poznań, a zwłaszcza Zabrzem pokazaliśmy, że prezentujemy się z dnia na dzień coraz lepiej. Najwięcej czasu poświęcamy teraz atakowi pozycyjnemu i ćwiczeniu różnych wariantów ustawienia.

– Cieszy fakt, że w sparingach wychodziło to, co trenowaliśmy i że w trudnych momentach byliśmy w stanie odwrócić losy potyczki – ocenia Jagielski. – Zabrakło jednego mocnego rywala, który ostro by nas sprawdził. Jednak gra o punkty to coś zupełnie innego i zweryfikuje nas Chrzanów, który wydaje się jednym z mocniejszych zespołów w lidze. Mam małą tremę, bo znów sam odpowiadam za wynik, ale liczę że zespół wytrzyma presję.