Jak poranione lwy

 

Trener Bogdan Kowalczyk wrócił do Płocka i na dzień dobry osiągnął wielki sukces! Po zwycięstwie nad prowadzonym przez Bogdana Wentę Vive 26:23 opowiadał jaka jest najlepsza recepta na kielczan – informuje „Przegląd Sportowy”.

Po pierwsze, dobra gra w obronie. Do tego trzeba być jednak odpowiednio przygotowanym fizycznie. Walczyliśmy w zasadzie w dziewiątkę i ta dziewiątka wytrzymała. Po drugie, na takie spotkanie trzeba być maksymalnie zmobilizowanym. Motywowałem graczy na różne sposoby, łącznie z czytaniem fragmentów artykułów w prasie. W szatni wyglądali jak poranione lwy – opowiada szkoleniowiec.

Przed meczem mówiono, że Kowalczyk chciał też utrzeć nosa Bogdanowi Wencie. Trener Wisły stanowczo dementuje. – Takie nastawienie nie byłoby eleganckie. Do naszego meczu podchodziłem jak do każdego innego. Nie mam do Bogdana najmniejszych pretensji, że kiedyś w niejasnych okolicznościach pokonał mnie w konkursie na trenera kadry. Ale do działaczy, którzy wyznaczyli zasady, a potem od nich odeszli, jak najbardziej – przyznaje Kowalczyk.

W internecie pojawiły się głosy, że przed meczem trener Wisły nie podał ręki Wencie. – Bzdura – mówi Kowalczyk. – Przywitaliśmy się, także z całym sztabem Vive. Po spotakaniu również uścisnęliśmy prawice. Na konferencji prasowej Bogdan rzeczowo ocenił wszystkie wydarzenia. Było ok., choć teraz mogę się przyznać, że patrząc na wzmocnienia rywala, myślałem, iż przegramy. Liczyłem ma mądrość moich graczy. No i się nie zawiodłem …


Bogdan Kowalczyk znalazł sposób na Vive