Strona główna | PGNiG Superliga Kobiet | AZS i Warszawianka wracają do gry

AZS i Warszawianka wracają do gry

 

Ekstraklasa piłki ręcznej wróciła do stolicy. Na razie tylko w żeńskim wydaniu. Czy to znak, że wraca na stałe do elity, czy to tylko przyjemny epizod – pisze stołeczna „Gazeta Wyborcza”.

Stołeczny szczypiorniak to kilkadziesiąt lat tradycji. Już w latach 30. AZS AWF sięgał po wicemistrzostwo kraju. Na podium w kolejnych dziesięcioleciach stawały Skra, Spójnia, Warszawianka czy SKS Warszawa (mistrzostwo Polski w 1950 roku). Tak było do początku obecnego wieku. Wówczas z powodu kłopotów finansowych – rok po wicemistrzostwie Polski – z rozgrywek wycofała się Warszawianka. Wcześniej praktycznie przestała istnieć również żeńska sekcja w AZS AWF Warszawa. Po latach pochmurnych w końcu nad stołeczną piłką ręczną zaczyna wschodzić słońce.

One już są

Po trzech sezonach od wznowienia działalności drużyna AZS AWF prowadzona przez Daniela Lewandowskiego zbudowana niemalże w całości z młodych studentek stołecznej AWF zadebiutowała w ekstraklasie. Choć złośliwi twierdzą, że… niezasłużenie.

W ubiegłym sezonie szczypiornistki AZS AWF zajęły bowiem dopiero trzecie miejsce w I lidze. Jednak dwie czołowe drużyny – GZKS Sośnica Gliwice i KS AZS AWF Katowice – zrezygnowały z prawa startu w najwyższej klasie rozgrywek.

Nie byliśmy zespołem gorszym od Gliwic i Katowic – przekonuje Daniel Lewandowski. – Straciliśmy do miejsca gwarantującego awans zaledwie punkt, a w ostatnim meczu ubiegłego sezonu ewidentnie skrzywdzili nas sędziowie. Swą grą udowodnimy, że zasługujemy na grę w ekstraklasie.
Piłkarki nie zaczęły debiutanckiego sezonu w najwyższej klasie rozgrywek najlepiej. Pechowo uległy Piotrcovii Piotrków Trybunalski 21:23. Cel na ten sezon jest jasny. – Utrzymanie – twierdzi Daniel Lewandowski. – Ciągle nie możemy się porównywać z najlepszymi: SPR Lublin, Łączpolem Gdynia czy Zagłębiem Lubin. To trochę inny świat.
Ale AZS AWF przed sezonem dokonał spektakularnego wzmocnienia. Do młodego składu dołączyła Iwona Pabich, doświadczona bramkarka, była reprezentantka kraju.

– Jestem przekonany, że będzie dla młodszych zawodniczek doskonałym wzorcem – przekonuje trener akademiczek.

Sportowy awans AZS AWF nie poprawił kondycji finansowej zespołu. – Nasz budżet na ten sezon jest większy zaledwie o 35 tys. zł. Urósł więc jedynie do 140 tys. – mówi trener. – To niewiele, biorąc pod uwagę potrzeby wynikające z gry w ekstraklasie. To dla nas niezrozumiałe, bo nie licząc piłkarzy, ze stolicy w najwyższej klasie rozgrywkowej grają jeszcze tylko siatkarze i koszykarze. Oni zaś z budżetu miasta otrzymują po blisko milion złotych. Nam wystarczyłaby połowa tej sumy.

Tymczasem środki z budżetu miasta gwarantują szczypiornistkom spokojny byt zaledwie do końca… września. – Nie wiem, co będzie później – mówi, nie kryjąc rozgoryczenia, Lewandowski. – Mam cichą nadzieję, że znajdzie się jakiś sponsor, który wesprze nasz zespół.
Oni jeszcze walczą
O powrót do elity w tym sezonie walczyć będą szczypiorniści Warszawianki. Liga startuje w najbliższy weekend. Trener Tomasz Porzeziński ostrożnie kalkuluje szanse swojego zespołu. – Myślę, że głównymi faworytami do awansu są AZS AWF Wrocław i Nielba Wągrowiec, ale my też nie składamy broni. Nasz zespół jest młody potrzebuje jeszcze ogrania, zdobycia sportowej dojrzałości. Średnia wieku w drużynie to 22 lata. Warszawianka należy więc do najmłodszych zespołów w I lidze. – Moi zawodnicy nie mają nic do stracenia, mam nadzieję więc, że w zbliżającym się sezonie sprawimy niejedną niespodziankę.

Podobnie jak akademiczki z AZS AWF także szczypiorniści Warszawianki nie należą do ligowych krezuów. – Szaleństwa nie ma, jednak jakoś wiążemy koniec z końcem – twierdzi Tomasz Porzeziński.
Zespół szuka więc innych sposobów, by wzmocnić skład. – Podpisaliśmy umowę ze stołeczną Politechniką
– wyjaśnia trener szczypiornistów. – Dzięki niej trafiać będą stamtąd do naszej drużyny najbardziej utalentowani zawodnicy. Ci zaś, którzy nie zmieszczą się w naszym składzie, grać będą w zespole Politechniki.