Waleczni gorzowianie

 

Serce rośnie, gdy swoje chłopaki biją się jak równy z równym z najlepszą drużyną w kraju. AZS AWF Gorzów po 16 latach wrócił do ekstraklasy i od razu sprawił megasensację. Zremisował z naszpikowaną gwiazdami Wisłą Płock 24:24 – pisze „Gazeta Wyborcza Gorzów”.

Trener akademików Michał Kaniowski przyznał, że już od środy nie mógł spokojnie spać. Większość ludzi w jego zespole to ekstraklasowi debiutanci. On sam jest jednym z tych nielicznych, którzy kiedyś posmakowali elity. – Dokładnie 25 lat temu był ten pierwszy raz – opowiadał Kaniowski. –Też mieliśmy młody zespół, złożony ze swoich ludzi, głodny sukcesów. Wtedy na początek przyjechało do nas Wybrzeże Gdańsk. Prawie sama kadra Polski, głośne nazwiska. Grało się dwa mecze. W sobotę jeszcze przegraliśmy, ale w niedzielę byliśmy górą, a potem utrzymaliśmy się wśród najlepszych. Może ta wspaniała historia teraz się powtórzy Byłoby wspaniale.
Oczywiście po awansie AZS AWF musiał się wzmocnić. Z Kwidzyna przyjechał do nas Bartosz Janiszewski, a z Chrzanowa Marcin Skoczylas. Ważną siłą gorzowskiej drużyny są jednak wychowankowie. Nasi sąsiedzi z ulicy, koledzy z uczelni. Niedawno tą świetną drogą poszły z sukcesami nasze koszykarki, teraz panie naśladują piłkarze ręczni.

Zwycięstwa, awanse i medale takich drużyn smakują zdecydowanie najlepiej – stwierdził dziekan zamiejscowego wydziału kultury fizycznej Tomasz Jurek. – Już pierwszy mecz pokazał, na jak i zawodnicy mogą liczyć doping. Za swoich kciuki trzyma cały Gorzów. Do tego oni sami, swoją postawą na boisku, dali nam wielkie powody do dumy.
Z wielką Wisłą Płock zagraliśmy w sobotę na remis. W Polsce uznano to za ogromną sensację. Na razie zdobyliśmy jednak tylko jeden punkt, a przed drużyną długi, wyczerpujący sezon. Sezon, w którym mamy do zrealizowania jeden cel: zostać wśród krajowej elity piłki ręcznej na dłużej. – Na pewno będą trudne chwile, pot, krew i łzy ze złości – zakończył trener Kaniowski. – Z tymi ludźmi, ambitnymi, którym niestraszne są nawet najwyższe przeszkody i przeciwności, łatwiej iść do przodu. Nikt nam w ekstraklasie niczego nie da w prezencie. Z tak ogromnymi sercami i mądrością na boisku sami możemy sięgnąć po to, co wydaje się dla niektórych nieosiągalne.