Strona główna | PGNiG Puchar Polski Mężczyzn | Wenta zaświeci najjaśniej

Wenta zaświeci najjaśniej

 

Wystartowała liga wicemistrzów świata Już dziś wiadomo, że ich największą gwiazdą będzie nie zawodnik, ale trener. I to jaki trener. Po blisko 20 latach do pracy w Polsce wraca Bogdan Wenta, który został szkoleniowcem Vive Kielce – pisze „Gazeta Wyborcza”.

Zarówno sportowo, jak i medialnie to wydarzenie, które dla rozwoju polskiej ligi może być kamieniem milowym. Wenta to już w tej chwili żywa legenda piłki ręcznej w naszym kraju. Jako trener reprezentacji (przejął ją w 2004 roku, teraz będzie łączył tę funkcję z prowadzeniem klubu) z rozklekotanej grupy indywidualistów stworzył drużynę zdolną wygrywać z każdym zespołem na świecie. Dzięki sukcesowi z 2007 roku (wicemistrzostwo globu) piłka ręczna – w Polsce przez wiele lat sport absolutnie niszowy – powoli zaczęła przebijać się na salony, a nazwa szczypiorniak zwykłym ludziom przestała kojarzyć się wyłącznie z jadalną rośliną.

Kołem zamachowym każdej dyscypliny zespołowej jest liga. Do tej pory rozgrywki piłkarzy ręcznych w naszym kraju ustępowały popularnością nie tylko bezkonkurencyjnej siatkówce, ale nawet podupadającej koszykówce . Nie mogło być inaczej, skoro wszyscy najlepsi zawodnicy polscy grają za granicą (przede wszystkim w Niemczech), a obcokrajowcy ściągani do naszej ligi (albo ze Wschodu, albo z Bałkanów), zamiast wnosić nową jakość, raczej obniżali jej poziom. Na dodatek jedynym wielkim miastem, które ma w ekstraklasie swoją drużynę, zresztą słabą, jest Gdańsk. Dlatego powrót Wenty. Który kontrakt z Vive podpisał aż do 2013 roku, powinien być dla polskiej ligi impulsem do rozwoju.

– Widzę, że jest duży rozgłos. Dociera do mnie, jak duża spada na mnie odpowiedzialność. Po prawie 20 latach, przede wszystkim ze względów osobistych. postanowiłem wrócić do Polski. Teraz czas na ojczyznę, przeprowadzam się do Kielc z całą rodziną – tłumaczył przyczyny swojej decyzji. A że nie była ona łatwa, świadczy to, że Wenta odrzucił bardzo konkretną ofertę z czołowego klubu ligi hiszpańskiej Port-land San Antonio. To tak jakby polski trener piłkarski zrezygnował z prowadzenia np. Palencii na rzecz pracy z Legią Warszawa. – Wierzę, że możemy zbudować w Kielcach zespół europejskiej klasy. Ale potrzebujemy czasu i dużo cierpliwości – podkreśla Wenta.

W połowie lat 80. jako zawodnik Wybrzeża Gdańsk dwukrotnie grał w finale Pucharu Europy, obecnej Ligi Mistrzów. Dziś powtórzenie takiego wyczynu przez polski zespół wydaje się absolutnie nierealne. Z drugiej strony niemal wszystkie gwiazdy reprezentacji podkreślają, że na koniec kariery z chęcią wrócą do ojczyzny. Tym bardziej do klubu prowadzonego przez człowieka, o którym nie mówią inaczej jak superfacet i supertrener. Na razie „na Wentę" udało się zatrzymać w Kielcach kilku reprezentantów Polski (m.in. Patryka Kuchczyńskiego i Mateusza Jachlewskiego) i sprowadzić trzech kolejnych (Paweł Piwko, Michał Stankiewicz i Kamil Krieger).

Zatrudnienie znakomitego szkoleniowca i bardzo mocny skład nie oznaczają, że Vive, trzeci zespół ubiegłego sezonu, już dziś może przymierzać mistrzowską koronę. Taki sam cel ma obrońca tytułu Wisła Płock, której trenerem omały włos nie został… Wenta. Po wstępnych ustaleniach poprosił działaczy tego klubu o kilka dni do namysłu i o statecznie wybrał ofertę Vive. Zamiast niego szkoleniowcem Wisły został doświadczony Bogdan Kowalczyk, ten sam, który kilkanaście lat temu jako trener reprezentacji Polski skreślił z niej Wentę. Kowalczyk zbudował w Płocku ciekawy zespół, Wisła pozyskała m.in. Rosjanina Andrieja Frołowa oraz pierwszego w historii polskiej ligi zawodnika z zachodniej Europy, duńskiego bramkarza Mortena Seiera (ma na koncie jeden występ w reprezentacji swojego kraju).

Odwieczna rywalizacja Kielc z Płockiem zapowiada się więc pasjonująco. Jej pierwsza odsłona już 12 września, a mecz Wisła-Vive pokaże Polsat Sport, który od tego sezonu relacjonować będzie rozgrywki męskiej i żeńskiej ekstraklasy.