Strona główna | PGNiG Superliga Kobiet | Trzeba zmniejszyć ekstraklasę

Trzeba zmniejszyć ekstraklasę

 

Przed sezonem spekulowano, że opuści pani Piotrcovię i przeniesie się do zagranicznego klubu. Mimo wszystko zdecydowała się pani pozostać. Dlaczego wybrała pani grę w polskiej lidze? Tym pytaniem dziennikarz "Przeglądu Sportowego” zwrócił się do Kingi Polenz, skrzydłowej reprezentacji Polski i Piotrcovii.

– Bo wiąże mnie ważny kontrakt z klubem. Poza tym chciałabym dokończyć studia.

Jaka pani zdaniem będzie w tym roku nasza ekstraklasa? 

– Co roku mówi się, że poziom naszych rozgrywek się obniża. Jest kilka zespołów, które niestety odstają od najlepszych ekip. Zdecydowanym faworytem rozgrywek na papierze jest broniący tytułu SPR Lublin. Mam nadzieję, że mój klub włączy się do walki o medale. O podium powinno także giąć Zagłębie Lubin. Nie stawiałabym również na straconej pozycji drużyny z Gdańska. Co prawda trener Ciepliński stracił przed sezonem kilka podstawowych zawodniczek, ale gdańszczanki już od kilku lat udowadniają, że mimo osłabień potrafią walczyć o najwyższe laury w kraju.

Co pani zdaniem należy zrobić, aby podnieść poziom rozgrywek ligowych w Polsce?
– Należy zmniejszyć liczbę klubów w ekstraklasie. Przed sezonem bardzo dużo się o tym mówiło, natomiast nic w tym celu nie zrobiono. Dopuszczono do rywalizacji drużyny, które zdecydowanie odstają poziomem od najlepszych. Dla młodych dziewczyn jest to szansa na rozwój, ale mnie mecze przeciwko dużo słabszym drużynom nie pomogą w rozwinięciu umiejętności. Poza tym będą to dodatkowe koszty dla klubu, ponieważ będziemy przemierzać wiele kilometrów tylko po to, aby zdecydowanie wygrać. 

Kinga Polenz jest silnym punktem kadry Polski /Fot. Łukasz Grochala

Widzi pani jeszcze jakieś problemy?

– Do polskiej ligi nie garną się zagraniczne gwiazdy, natomiast najlepsze polskie zawodniczki marzą o wyjeździe.

Dużo mówiło się też o likwidacji play-off.
Moim zdaniem, byłoby to dobre rozwiązanie. Uniknęlibyśmy posądzeń o to, że jakieś zespoły specjalnie przegrywają, żeby w decydujących o medalach meczach nie trafić na jakąś niewygodną dla siebie drużynę. Uważam, że po zakończeniu sezonu zasadniczego liga powinna zostać podzielona na drużyny, które by grały o najwyższe laury oraz walczące o utrzymanie. Poziom rozgrywek na pewno byłby wyższy. To przysłużyłoby się również reprezentacji Polski. Miałybyśmy więcej czasu na zgrupowania. Ciągle mam żal straconej szansy na występ w igrzyskach w Pekinie… Kiedy oglądałam mecze, to coś ściskało mnie w gardle.

12 września zarząd ZPRP podejmie decyzję, że Niemiec Dago Leukefeld zostanie trenerem kadry. Czy uważa pani, że on będzie dobrym selekcjonerem?

– Jeśli zostanie wybrany, to największym plusem będzie to, że jest obcokrajowcem. Będzie poza wszelkimi podejrzeniami o forowanie zawodniczek ze swojego klubu. Najważniejsze, aby był dobrym fachowcem i wniósł coś pozytywnego do drużyny narodowej. Najlepszym rozwiązaniem byłoby, gdyby w pracy pomagał mu jakiś młody polski szkoleniowiec.

Słyszała pani, że on mówi tylko po niemiecku?

– Nie byłoby z tym problemu. Na pewno dostanie kogoś do pomocy, kto włada obydwoma językami.

Rozmawiał Piotr Wesołowski