Puchar w domu

 

Dobry prognostyk przed sezonem dla kieleckich kibiców. Vive wygrało ostatni sprawdzian przed ligą. Przechodni puchar prezesa klubu Bertusa Servaasa za triumf w III międzynarodowym Kielce Cup przez rok będzie zdobił klubową gablotę – informuje „Gazeta Wyborcza Kielce”.

Wielkiej radości po pokonaniu dwóch uczestników Ligi Mistrzów ze Słowacji i Szwecji oraz ósmego zespołu silnej ligi francuskiej jednak próżno szukać. – Chcieliśmy zgrywać formację, zobaczyć, w jakich ustawieniach gra najlepiej nam wychodzi. Ten turniej to dla mnie sporo informacji. Czeka nas dużo pracy, ale potencjał jest spory. Puchar cieszy, ale… już o nim zapomniałem. Bo przed nami trudne zadanie, przede wszystkim w głowach. Mecz ze Stalą Mielec już w środę [o godz. 17.30 na Bocznej – przyp.red.]. Właśnie wtedy zaczyna się rzeczywistość – powiedział Bogdan Wenta, trener Vive.

Jego zespół duży krok w kierunku wygrania imprezy po udanej inauguracji z Creteil (22:21) zrobił w piątkowy wieczór z Tatranem Presov. Jeszcze kwadrans przed końcem mistrzowie Słowacji prowadzili 22:19. Wówczas nastąpił świetny okres gry brązowych medalistów mistrzostw Polski. – Pokazaliśmy charakter, nie załamaliśmy się, że rywale odskoczyli – ocenił Tomasz Rosiński, rozgrywający Vive. Kielczanie zdobyli w dziewięć minut siedem goli, a stracili zaledwie jednego. Rywale też walczyli do końca – 60 sek. przed ostatnim gwizdkiem kołowy Tomas Mazar zmniejszył stratę do jednego trafienia (28:27). Chwilę później sprawę rozstrzygnął Michał Stankiewicz. Zwycięstwo Vive okupiło stratą Daniela Żółtaka, który w 16. minucie nabawił się urazu kciuka prawej dłoni. – Kontuzja nie jest groźna, ale nie wiadomo, czy zagram ze Stalą – powiedział reprezentacyjny kołowy.

W sobotnim finale zmagań kielczanie zmierzyli się z prowadzonym przez słynnego Stefana Olssona Hammarby. Wcześniej tego dnia doszło do niespodzianki – Creteil rozgromił dobrze radzący sobie Tatran Presov, a to oznaczało, że zwycięzca spotkania polsko-szwedzkiego wygrywał turniej. Mimo stawki ten mecz był najbardziej wyrównany przez pierwszy kwadrans. Wśród gości świetnie z prawego rozegrania rzucał Patrik Johansson (trzy gole w dziesięć minut), a w bramce dobrze spisywał się Robin Halberg.

Po kwadransie gospodarze włączyli wyższy bieg, a zwłaszcza Marek Kubiszewski (w jego ślady poszedł po przerwie Kazimierz Kotliński). Po przeciętnym początku obronił aż dziesięć rzutów, kilka razy w sytuacjach sam na sam. I to był sygnał do natarcia. Po kolejnych trafieniach Pawła Podsiadły, Michała Chodary, Mateusza Zaremby i znów Podsiadły Vive wygrywało 13:9 (23.). A kiedy w 38. minucie pięknie z biodra trafił Wojciech Zydroń i dał sześciobramkową przewagę – 20:14 – wydawało się, że jest po meczu. Nic bardziej mylnego. Ambitni Szwedzi, wykorzystując fakt, że gospodarze grali praktycznie rezerwowym składem (Paweł Gawęcki, Kamil Sadowski, Michał Bartczak, Sebastian Smołuch), mocno postraszyli.

Na 60 sek. Przed końcem niemal odrobili straty (28:29). Niemal, bo wynik ustalił indywidualną akcją Smołuch. – To tylko turniej, ale każde zwycięstwo buduje, dodaje pewności siebie. A nam jej bardzo potrzeba, musimy uwierzyć, że potrafimy wygrywać z najlepszymi, zdobyć mentalność zwycięzców -powiedział Wojciech Zydroń.

Królem strzelców został jego kolega Tomasz Rosiński, który zdobył 18 bramek.

VIVE – CREITEL 22:21 (10:9)

VIVE – TATRAN PRESOV 29:27 (15:15)

VIVE – HAMMARBY 30:28 (16:12)

Pozostałe wyniki: Presov – Hammarby 42:29 (23:11), Hammarby – Creteil 31:28 (14:10), Creteil – Presov 31:20 (14:11).

Końcowa kolejność: 1.Vive-6 pkt, 2. Creteil, 3. Tatran Presov, 4. Hammarby- po 2 punkty.

NAJLEPSZA SIÓDEMKA TURNIEJU:

Bramkarz: Kazimierz Kotliński (Vive); lewoskrzdłowy: Martin Dolk (Hammarby); lewy rozgrywający Paweł Podsiadło (Vive); środkowy rozgrywając: Alexander Radczenko; prawy rozgrywająca” Marian Hunady (obaj Tatran Presov); prawoskrzydłowy: Bruno Arive; kołowy: Gueric Ken/adec (obaj Creteil).

X  X  X
 
Przejdą walkowerem?

Pod dużym znakiem zapytania stoją zaplanowane na weekend (6 i 7 września, odpowiedno o godz. 19.00 i 17.00) mecze kielczan w pierwszej rundzie Pucharu Zdobywców Pucharu z siódemką z Kosowa – Besa Famiglia. Rywale zgodzili się zagrać oba mecze w Polsce, ale mają duże trudności z dotarciem do naszego kraju. – Ekipa z Kosowa ma problemy z uzyskaniem wiz. Chcemy zagrać,bo awans bez gry nie ma sensu – mówi Marian Urban, wiceprezes Vive. Kielczanie będą starać się interweniować w polskiej ambasadzie w Skopje, a także w MSZ.