Strona główna | ZPRP | Dalej w czołówce

Dalej w czołówce

 

Polska pokonała Koreę Płd. 29:26 i w niedzielę (godz. 4.15 czasu polskiego) zagra z Rosją o 5.miejsce w turnieju olimpijskim. Białoczerwoni udowodnili, że ćwierćfinałowy mecz z Islandią był wypadkiem przy pracy i dalej zaliczani są do światowej czołówki.

Koreańczycy byli jedyną drużyną, z którą Polacy nie chcieli się zmierzyć w ćwierćfinale. Było to podyktowane porażkami w okresie przygotowawczym. Jak się okazało imprezy główne rządzą się swoimi prawami. Białoczerwoni prowadzili przez większą część meczu i już wiadomo, że zanotują drugi najlepszy wynik w historii igrzysk olimpijskich. Z drugiej strony wszyscy – zawodnicy, trenerzy, działacze i kibice liczyli na więcej.

Polacy pomni nieudanych sparingów z Azjatami lepiej przygotowali się do omijania podwyższonej strefy rywali. Wyszukiwanie najlepiej ustawionych kolegów szybko przyniosły efekty. Od stanu 6:6 nasz zespół przejął inicjatywę i objął prowadzenie 13:8. Dobrze układała się współpraca z kołem, gdzie praktycznie nie do zatrzymania był Bartosz Jurecki, a i Artur Siódmiak dodał dwa trafienia do ogólnego dorobku. Można powiedzieć, że wiele ataków pozycyjnych zostało przeprowadzonych wręcz wzorowo. Gdyby jeszcze Mariusz Jurasik trafiał częściej niż przeciętnie co drugi rzut. Blok obronny też spisywał się znacznie lepiej. Dzięki temu w bramce Sławek Szmal miał znacznie ułatwione zadanie i po raz pierwszy w turnieju zanotował bardzo wysoką skuteczność (42 procent).

Potem różnica bramkowa się zmniejszała. Polacy do przerwy prowadzili 15:14. W dalszym ciągu niestety nie potrafią rozgrywać końcówek. Zamiast trzech bramek różnicy tylko jedna.

Na początku drugiej połowy zdarzenia obrały niekorzystny obrót dla polskiej drużyny. Kontuzji nabawił się Tomasz Tłuczyński. Karnego, egzekwowanego przez Mateusza Jachlewskiego, obronił Han. Koreańczycy zdobyli gola grając w osłabieniu, a po chwili to oni cieszyli się z prowadzenia. Jachlewski będąc przy rzucie wpadł na Siódmaka. Nasz obrotowy długo leżał na parkiecie – były poważne obawy o jego kolano – ale o własnych siłach zdołał opuścić plac gry. W 37 min mielismy jedną bramkę przewagi (18:17). Kontra za kontrą. Jurasik dwa razy z rzędu nie wykończył akcji. Potężny Kyung Shin Yoon (203 cm wzrostu) – dobry znajomy Polaków z występów w Bundeslidze – trzykrotnie dziurawił naszą bramkę. Po chwili starszemu z braci Jureckich rywal spadł na nogę. Uraz nie był na tyle poważny i nasz najlepszy kołowy mógł wrócić do gry.

Polacy kwadrans przed końcową syreną, po zagraniu rozważnie grającego Grzegorza Tkaczyka, prowadzili 24:21. Później, mimo przewagi zawodnika, w poczynania podopiecznych Bogdana Wenty wkradł się chaos. Trzykrotnie akcje kończyli bez rzutu. Strzelacka niemoc na szczęście nie trwała za długo. W 57 min Michał Jurecki podwyższył na 29:24, co definitywnie przekreśliło szansę Koreańczyków na korzystny rezultat.

Wyniki meczów o miejsca 5-8:

Polska-Korea Płd. 29:26 (15:14)

POLSKA: Szmal, Wichary – Jaszka, K.Lijewski 2, Jachlewski 1, Tkaczyk 4, Bielecki 1, Siódmiak 2, B.Jurecki 6, Jurasik 7, M.Jurecki 3, Tłuczyński 2/1, M.Lijewski, Piwko 1. Kary 6 min.
KOREA PŁD: Han, Kang – Jeong 4, Jung 4, J.Park 1, K.Yoon 6, Cho 2, T.Lee 3, J.Lee 3, Ko, Yoon 3. Kary 10 min.
Sędziowali: Canbro, Claesson (obaj Szwecja).

Rosja-Dania 28:27 (17:14)
24.08.2008 – terminarz:

o 7.miejsce
Dania – Korea Płd.

o 5.miejsce
Rosja – Polska.