Strona główna | ZPRP | Noszczak: Nie możemy robić tragedii

Noszczak: Nie możemy robić tragedii

 

Przegrana jest, ale będziemy jeszcze walczyć o piąte miejsce. Nie jesteśmy jeszcze taką potęgą, aby robić z tej porażki tragedię – uważa szef wyszkolenia Związku Piłki Ręcznej w Polsce Jerzy Noszczak, po środowej przegranej polskich szczypiornistów z Islandią 30:32 w ćwierćfinale turnieju olimpijskiego.

Były trener reprezentacji Polski piłkarek ręcznych wyróżnia przede wszystkim dwie przyczyny porażki z niżej notowanymi Islandczykami, z którymi w ostatnich latach we wszystkich poważnych imprezach udawało się "biało-czerwonym" wygrywać (m.in. MŚ 2007 i turniej kwalifikacyjny do pekińskich igrzysk olimpijskich we Wrocławiu). Według Noszczaka zawiódł czynnik psychologiczny oraz kontuzje podstawowych szczypiornistów.

Dość szybki awans do ćwierćfinałów i łatwość z jaką ten cel osiągnięto nieco uśpiły naszych zawodników – powiedział Noszczak. – Za łatwo Polacy zwyciężali, a trzeba pamiętać, że wygrana z Chorwacją i remis z Francuzami padły w meczach niemal towarzyskich, od których niewiele zależało. Tymczasem Islandczycy musieli się +przerąbywać+ przez eliminacje i pokazali, że nie są słabeuszami.

Druga sprawa to kontuzje. Zespół w ostatniej chwili tworzył się na nowo. Przecież Karol Bielecki przed igrzyskami praktycznie nie grał, Grzegorz Tkaczyk też miał problemy zdrowotne. W trakcie ciężkich przygotowań sporo czasu trzeba było poświęcić na leczenie. Cały czas było +poszukiwanie+ składu. Trener próbował różnych wariantów i to nie załapało do końca. Gdyby było idealnie, tak jak było tylko podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata, to pewnie byłby medal – dodał Noszczak.

– Był to słaby mecz – kontynuował szef wyszkolenia ZPRP. – Będziemy jeszcze grać o piąte miejsce i to też będzie dobry wynik, choć na pewno apetyt na medale był ogromny, zwłaszcza, że rozbudziły go łatwe zwycięstwa w grupowej fazie rozgrywek. Jeśli zajmiemy ósme miejsce, to wtedy można będzie mówić o porażce.