Strona główna | ZPRP | Remis z faworyzowaną Francją

Remis z faworyzowaną Francją

 

Polska w ostatnim meczu grupowym zremisowała z Francją 30:30. Był to pierwszy stracony punkt Trójkolorowych w turnieju olimpijskim w Pekinie. Białoczerwoni w środowym ćwierćfinale zagrają z Islandią.

Stawką spotkania było pierwsze miejsce w grupie A. Oba zespoły co prawda znały już wszystkie rozstrzygnięcia konkurentów w drugiej puli, ale trudno ich rywalizację nazwać meczem przyjaźni. Polacy musieli wygrać, aby zostać najwyżej sklasyfikowani po kwalifikacjach. Francuzom wystarczał remis.

Trener Claude Onesta do bramki desygnował zazwyczaj rezerwowego Daouda Karaboue. Jego vis-a-vis był Marcin Wichary, który ani na moment nie usiadł na ławce.       

Wynik spotkania już w 35 sek otworzył, bardzo równo grający przez cały turniej, Tomasz Tłuczyński. Po kilku wyrównanych minutach karę otrzymał Artur Siódmiak. Francuzi szybko wykorzystali grę w przewadze i prowadzili 6:4. Zmiany w polskim zespole – na boisku pojawili się Karol Bielecki i Paweł Piwko – w sumie okaząły się pożyteczne. „Kola” dochodzi do swojej optymalnej dyspozycji rzutowej czego efektem były cztery gole. To najlepszy dotychczasowy dorobek Bieleckiego w turnieju. Szczególnie mógł się podobać jego celny rzut z 10 metrów (15:11).

Bardzo dobrze grał Krzysztof Lijewski. Nie tylko sam zdobywał bramki, ale doskonale dogrywał piłki na koło do Bartosza Jureckiego. Przewaga Polaków przed przerwą mogła być wyższa, ale Nikola Karabatić pokazał, że tytuł najlepszego zawodnika Euro 2008 dostał się w godne ręce. Właśnie to do niego i Daniela Narcisse’a Francuzi kierowali najwięcej podań. Obaj oddali blisko połowę (24) z 51 rzutów Trójkolorowych.


Fot. Marek Góralczyk

Przez ponad kwadrans drugiej połowy Polacy stale prowadzili różnicą 1-2 bramek. Po tym jak Mateusz Jachlewski nie zdążył wrócić do obrony, po nieudanej kontrze, Francuzi dopięli swego. Prawoskrzydłowy Luc Abalo doprowadził do remisu 22:22.

Schematyczne i wolne rozgrywanie piłki w ataku w tym okresie przez Białoczerwonych pozwoliło Francuzom na przechwyty i prowadzenie 27:25. Wobec kontrataków Wichary był bezradny. Na szczęście strzelecka niemoc dość szybka opuściła nasz zespół. Starszy z braci Jurecki, na pięć minut przed końcem zmniejszył straty, stojąc tyłem do bramki. Po chwili ten sam zawodnik wyrównał. Od tego momentu drużyny zdobywały gole na przemian. Minutę przed finałową syreną trener Bogdan Wenta, przy stanie 29:30, poprosił o czas – Uważajcie na przechwyty. Musi być brama – grzmiał do piłkarzy. I była. Na swoje konto zapisał ją Bielecki, który posłał piłkę z atomową prędkością. Rywale mieli jeszcze rzut po regulaminowym czasie, ale Narcisse zdecydował się tylko na lekkie uderzenie nad murem zawodników.

W środę Polska gra w ćwierćfinale z Islandią, którą ostatnio ograła 34:28 podczas turnieju kwalifikacyjnego we Wrocławiu. Niech to będzie dobry prognostyk przed walką o medale. Polska w przypadku powodzenia w potyczce z Islandią w półfinale zmierzy się ze zwycięzcą meczu Korea Płd. – Hiszpania. 

Powiedzieli po meczu:
Bogdan Wenta:
Największym problemem dzisiaj było nasze zdrowie. Szczególnie sytuacja Marcina Lijewskiego jest poważna. Musimy zaczekać do rano jaką decyzję podjąć? Ustalimy czy wprowadzamy rezerwowego zawodnika czy też nie.   

Grzegorz Tkaczyk: Przed meczem nie było żadnej spekulacji o inny wynik niż zwycięstwo.
Polska-Francja 30:30 (16:13)
POLSKA: Wichary – Jaszka 2, K.Lijewski 4, Jachlewski 3, Tkaczyk 2, Bielecki 4, Siódmiak, B.Jurecki 7, Jurasik, M.Jurecki, Tłuczyński 5/1,  Piwko 3. Kary 4 min.
FRANCJA: Karaboue – Dinart 1, Burdet 3, G.Gille 1, B.Gille 4, Narcisse 5, Girault 2, Karabatic 8, Abati 2, Abalo 4. kary 6 min.
Sędziowali: Ljudovik i Vakula (obaj Ukraina).