Strona główna | ZPRP | Wymęczone zwycięstwo

Wymęczone zwycięstwo

 

Polska pokonując Brazylię 28:25 zanotowała drugie zwycięstwo w turnieju olimpijskim piłkarzy ręcznych. Dzięki temu został przesądzony ich awans do ćwierćfinałów. Tak źle grających aktualnych wicemistrzów świata, w meczu o dużą stawkę, dawno jednak nie oglądaliśmy.


Z Brazylią zawsze Polakom trudno się grało /Fot. M.Góralczyk 

Dla porównania Brazylijczycy dwa dni wcześniej w całym spotkaniu zdołali rzucić Chorwacji zaledwie 14 bramek. Tymczasem po pierwszej połowie potyczki z Polakami mieli na koncie już 15 trafień. Mistrzowie Ameryki Południowej przeciw Bialoczerwonym starali się zagrać podobnie jak wcześniej Hiszpanie. Siłę rażenia w ataku skoncentrowali na linii rozegrania, a w defensywie preferowali strefę 3-3.

Ta taktyka przez niemal 50 minut przynosiła im powodzenie. Polscy kibice z niedowierzaniem patrzyli na to co się dzieje w hali Olympic Sports Center Gymnasium. Pierwsze minuty meczu w wykonaniu Polaków były jeszcze do zaakceptowania. Naszym dopisywało szczęście. Mariusz Jurasik po zderzeniu z bramkarzem, w pozycji leżącej, zdołał z kilkunastu metrów posłać piłkę do pustej siatki rywali. Po kontrze zakończonej przez Krzysztofa Lijewskiego Polska prowadziła 6:4 (13 min), czyli zgodnie z planem.


Kolorowe trybuny /Fot. M. Góralczyk

Później nastąpił długi okres bardzo fatalnej w skutkach gry Polaków. Canarinhos robili swoje (czytaj wyżej) i zdobywając pięć kolejnych goli – niemal z tych samych centralnych pozycji na boisku – objęli prowadzenie 9:6. Na pewno najlepszego dnia nie miał kapitan polskiego zespołu Grzegorz Tkaczyk, któremu przytrafiały się proste błędy w rozegraniu.

Zdenerwowany trener Bogdan Wenta już w 19 min poprosił o przerwę na żądanie. Wprowadzony do gry Paweł Piwko szybko co prawda zdobył bramkę, ale później dostroił się do chaotycznej postawy kolegów i nie wykorzystał dwóch bardzo dogodnych okazji. Po jedynym trafieniu w spotkaniu, autorstwa Karola Bieleckiego, był remis 14:14. Nasz rozgrywający bardzo powoli dochodzi do formy po kontuzji. Nie jest to niestety jeszcze ten sam zawodnik, który przesądzał o wygranych Białoczerwonych w Mistrzostwach Świata 2007. Do szatni Brazylijczycy schodzili prowadząc, gdyż Renato Ruy w ostatnich sekundach pierwszej połowy zdołał przechytrzyć Sławka Szmala.
Bezpośrednio po wznowieniu drugiej części gry Tkaczyk dwukrotnie zamiast do siatki w kolejnych akcjach trafił w bramkarza Maika Santosa, który dopiero co pojawił się na placu gry. Polacy dalej momentami byli bezradni wobec defensywy rywali. Na trzy bramki po przerwie musieli pracować aż 14 minut!


Niełatwy jest los rezerwowego /Fot. M.Góralczyk

Na szczęście Szmal bronił na swoim poziomie a z linii 7 metrów nie mylił się Tomasz Tłuczyński. Do remisu 20:20 w 48 min wkrętką doprowadził Tkaczyk. Przeciwnicy nie zamierzali jednak rezygnować  z uzyskania korzystnego wyniku. Dopiero po kontrze Mateusza Jachlewskiego Polacy objęli prowadzenie (23:22), którego nie oddali już do końca meczu. W ośmiu finałowych minutach receptą na zdobywanie goli były zagrania na koło. W ten sposób Bartek Jurecki w tym okresie czterokrotnie pokonał brazylijskiego bramkarza.

Zwycięstwo cieszy, ale styl w jakim zostało odniesione już nie. Z pewnością, aby zdobyć punkty w konfrontacjach z Chorwacją i Francją potrzeba będzie znacznie czegoś więcej niż, to co widzieliśmy przeciw Brazylii.     

Powiedzieli po meczu:

Grzegorz Tkaczyk: Nie wiem kiedy ostatnio zagrałem tak słaby mecz. Nie wiem co się dzieje z moją dyspozycją. Miejmy nadzieję, że w trakcie turnieju będzie lepsza. Na razie jestem kompletnie niezadowolony z tego co prezentuję na boisku. Było bardzo ciężko. Myślę, że problemem byliśmy my, a nie Brazylia. To my nie potrafiliśmy się skoncentrować i zebrać do walki. Dopiero w końcówce zagraliśmy tak jak należy w obronie i od razu odskoczyliśmy. Jako kapitan jestem zadowolony, że są dwa punkty i jesteśmy w ćwierćfinale. Gra na pewno nie zachwyca, ale z Chorwacją powinno być lepiej. Inny rywal, inna koncentracja.

Mariusz Jurasik: Damy sobie po klapsie w szatni i później na odprawie. Na następnym meczu będzie wszystko ok. Oczywiście nie za mocno, aby każdy mógł grać.  

Polska-Brazylia 28:25 (14:15).
POLSKA: Szmal, Wichary – Jaszka, K.Lijewski 1, Jachlewski 3, Tkaczyk 4, Bielecki 1, Siódmiak 1, B.Jurecki 6, Jurasik 3, M.Jurecki 1, Tłuczyński 6/3, M.Lijewski 1, Piwko 1.
Kary 4 min.
BRAZYLIA: Vasconcelos, Santos – Pacheco 1, Ertel 3, Ruy 3, Souza 4, Bartolini 5, Justino, Laureano, Da Silva, Ribeiro 7, Santana 1, Pizzinato, Oliveira 1. Kary 10 min.
Sędziowali: Karbas-Chi, Kolahdouzan (obaj Iran).